Ten kto czytał mojego bloga ten wie, jak trudno jest być sportowcem w Polsce, a szczególnie w dziedzinach jeździeckich ponieważ całe obciążenie finansowe tego sportu spoczywa tylko na rodzinie, a nie jest to tani sport. Wielu z Was ma problem z regularnymi treningami właśnie przez finanse, a spirala kosztów nakręca się tylko wraz z poziomem jeździectwa.
Na początku “kariery” płaci się np 40zł wpisowego za dzień lokalnych zawodów. Trzeba jeszcze jakoś konie zawieźć, przywieźć (najczęściej niedaleko), coś zjeść na zawodach, potrenować przed zawodami. Koszty wydają się wysokie już wtedy. Obecnie gdy startuję wyłącznie w zawodach międzynarodowych koszty stają się kosmiczne. Ostatnie wpisowe w Strzegomiu wynosiło 310 Euro za jednego konia. Plus zawody trwały 4 dni, więc trzeba było gdzieś spać – najtańszy hotel to 50zł za noc za osobę. Często na tak długich zawodach trzeba dokupować siano dla koni (10 Euro kostka), gdy chce się wymienić słomę/trociny to też trzeba zapłacić (60zł belka trocin). Koszt jednych zawodów sięga często opłacie za dwutygodniową wycieczkę do Tajlandii, a w każdym razie przekracza średnią krajową pensję…
Oczywiście do tego potrzebny jest sprzęt, ubrania, oficerki, fraki, nie wspominając o przyczepie do koni czy koniowozie. Tak więc jeśli jest się dzieckiem potentata finansowego, to rozkosznie można się cieszyć jeździectwem bez zmartwień. Dla pozostałych nieunikniony jest tzw SZKLANY SUFIT – bariera nie do przebicia bez znalezienia sponsorów. Dopóki rodzina daje radę podołać kosztom (często z dużymi wyrzeczeniami) jest człowiek sportowcem. Ale jak spojrzycie na liczbę zawodników w kategoriach wiekowych, pierwszy odsiew jest już na poziomie jednej gwiazdki, najczęściej z powodu możliwości technicznych posiadanego konia i sporego kosztu kupienia lepszego (pod względem sportowym). Drugi odsiew następuje w 2 gwiazdkach. Za tydzień mamy Mistrzostwa Polski Młodych Jeźdźców w których wystartuje… 7 zawodników, co jest na tym poziomie sporą grupą… I znowu po pierwsze chodzi o możliwości konia, ale również o koszty zawodów i treningów etc.
Na poziomie trzech gwiazdek szklany sufit jest już potrójny i hartowany ogniem. Konie o możliwościach sportowych trzech gwiazdek kosztują ogromne pieniądze, np w Niemczech jest to kwota 100 tys zł i więcej za młodego konia z potencjałem ale bez doświadczenia. Potem trzeba go utrzymać i doprowadzić to tych trzech gwiazdek. I znowu przy nagrodach w zawodach WKKW CIC2* sięgających max 500 Euro za pierwsze miejsce (nieco ponad koszt wpisowego), nie ma opcji aby w jakikolwiek sposób zarobić sportem na… sport, jeśli nie ma się własnego ośrodka jeździeckiego i nie jest się trenerem.
Dlatego każdy sponsor, który pomoże młodemu zawodnikowi w uprawianiu sportu jest na wagę złota! Mam to szczęście, że wspiera mnie marka, którą od zawsze bardzo, bardzo cenię. Pewnie wiecie, że nie jestem lanserem, nie lubię marek które są drogie tylko dlatego, że są znane. Marki które używam, muszą być przede wszystkim jakościowo dobre. Muszą znieść ilość godzin w siodle, bycie mokrym po przeszkodzie wodnej na krosie, bycie brudnym po myciu konia po krosie. Muszą się dobrze prać i szybko schnąć, muszą być praktyczne. To jest dla mnie najważniejsze – jakość. I od zawsze bardzo cenię jakość Pikeura i Eskadrona. Są to marki w które po prostu warto inwestować, bo odwdzięczą się swoją niezawodnością. Mam derki zimowe Ekadrona, które pamiętają jeszcze czasy Smoka i mają się świetnie. Mój frak ujeżdżeniowy wygląda jak nowy, po dwóch latach intensywnego używania i prania w pralce co zawody – pisałam już o tym wiele razy na blogu.
Tym bardziej zostanie ambasadorką tych właśnie marek jest dla mnie mega zaszczytem i radością! Pikeur-Eskadron Polska to pierwsza marka w mojej już 10cio letniej przygodzie jeździeckiej która zdecydowała się mnie oficjalnie wesprzeć, dlatego jest to dla mnie na prawdę ważne, a nawet jestem tym faktem wzruszona. Dlatego z przyjemnością będę testować produkty Pikeura i Eskadrona i częściej dzielić się z Wami wrażeniami na ten temat. Mam nadzieję, że nie będziecie mieć nic przeciwko wiedząc, że marka ta pomaga mi pozostać sportowcem i spełniać marzenia :D!

A wracając do sportu, mam tyle do opisania, że nie wiem kiedy zdążycie to przeczytać! Wkrótce napiszę o zawodach w Sopocie, potem w Strzegomiu, a w nadchodzący weekend relacja z MP w Jaroszówce. Po Jaroszówce niespodzianka – relacja z wyjazdu do Niemiec do znanej szkoły jeździeckiej i ośrodków hodowli młodych koni sportowych, a potem – mam nadzieję – Mistrzostwa Europy i Irlandzki kros. Jak widać trzeba będzie sobie przygotować sporo czasu na czytanie… ;)



Komentarze
madzia
Nie mogę się doczekać tego długiego czytania!!!
Joanna M-T
Bardzo się cieszę Gosiu że znalazły się firmy które Cię wspierają bo jesteś warta tego aby fantastycznie wyglądać :) Gdyby wszyscy zawodnicy wkładali tyle serca ( i rozumu) w swoją pracę na pewno byłoby więcej sukcesów i co za tym idzie więcej sponsorów.
Pozwolę sobie jednak dorzucić małe “3 grosze” do Twojego wpisu.
Pewnych kosztów nie unikniemy i jest to niewątpliwie drogi sport. Jednak spokojnie zamiast poszukiwać miejsca w hotelu można wyspać się w namiocie bo przy dzisiejszej jakości sprzętu kempingowego jest to porównywalne z hotelem za 50zł, Jedzenie można sobie przygotować z półproduktów zabranych z domu a siano można kupić taniej bo ktoś kto ma blisko z domu na zawody i może Ci kilka kostek podrzucić. Czapraki i derki z Decathlonu wytrzymują często dłużej niż te markowe a mój frak skokowy (no name) wyrzuciłam po 18 latach użytkowania jak już faktycznie wyglądał na stary.
Ponieważ czytają Twój blog osoby które zaczynają przygodę ze sportem jeździeckim to nie straszmy ich kosztami których można uniknąć ;)
zebrazklasa
Pani Asiu, dziękuję za trzy grosze i dobre słowo :) Oczywiście te koszty można ograniczyć, ale to co stanowi klucz do mojej myśli to to, że jeśli ten sport jest na ramionach normalniej rodziny to w pewnym momencie szklany sufit kosztów nas dosięgnie, najczęściej dotyczący zakupu konia na wyższy sport. I czy ograniczymy koszty w stylu hotel czy nie, to bez pomocy finansowej z zewnątrz się nie obejdzie. Chyba, że ma się swoje źródło zarobku w tym sporcie ale to rzadko dotyczy młodzieży. Pozdrawiam!
justii
Gosiu i tak masz super,ze twoja “normalna rodzina” ogarnia te wszystkie finanse. Ja osbiscie uwazam,ze masz mega szczescie,bo znam osoby,ktore maja potencjal a kon za 20-25tys to ogromny koszt, niestety ale takie sa realia,ze nie kazdy moze sobie pozwolic,a pensjonat 900zl to wiekszosc wyplaty wiekszej ilosci rodzica. Niemniej jednak ciesze sie ogromnie,ze znalazlas sponsorow,bo ci sie nalezy!!! Z cala pewnosc!ia! Sama chcialabym kiedys zarabiac tyle,zeby moc zostac twoim sponsorem :p kto wie,jeszcze wszystko przed nami :D a rocznik mamy ten sam :p.powodzenia!
Zebrazklasa
Justii oczywiscie ze mam ogrom szczęścia! Szczególnie że mam taką cioice i wujka (jeszcze raz dziekuje Marzenna i Calvin!), bo mojej polskie rodziny mozliwosci juz jakis czas temu sie skonczyly. Tak wiec doceniam i ciesze sie tylko szkoda mi tych talentow dookola ktore nie maja tyle szczescia co ja, poniewaz w PL nie ma systemow wspierania talentow. Wszyscy sa zainteresowani dopisaniem sie do sukcesow na ktore ktos zapracowal i ktos sfinansowal
Kinga
Cieszę się, że udało się Tobie nawiązać współpracę z tak zacną marką :D
Niestety tak bywa iż jeśli chcemy robić coś dobrze na coraz wyższym poziomie to to kosztuje.
Najczęściej jest tak, że im wyższy poziom tym relatywnie koszty są większe.
Nagrody w takich konkursach to również śmiech na sali. To samo dotyczy powożenia, gdzie często oprócz konia albo i więcej niż jednego trzeba nabyć drogie uprzęże i bryczki (i to nie jedną xd). Wygrane w takich zawodach są jeszcze niższe niż WKKW.
Pragnę Cię również zapewnić, iż z wielką ochotą czekam na relacje z zawodów :D
Mari
Wreszcie doczekam się wpisów o sprzęcie i recenzji! :P
Asia
Chyba wszyscy jeźdźcy zgodzą się ze Eskadron robi najlepsze i najładniejsze szmatki dla koni. Gosia caly jeździecki świat zazdrości Ci bycia ich ambasadorką. Czekam na więcej wpisów, jak za dawnych lat haha.
Asiek
Nie wiedziałam, że jest tak ciężko :/
Daria
Jak coś, ja Cię wspieram!
mysz
Gosiu bardzo wzruszył mnie twój wpis. Być może nie kojarzysz mnie z zawodów ale ja ciebie tak. Niestety ja rzucilam chwilowo wkkw właśnie przez koszty zawodów i nie ukrywam – relacji z szefem w dodatku menagerem ale na szczęście bylym. Kon który miał potencjał ogromny w parkurze i w crosie na treningu niestety w zawodach crosu isc nie chcial. Treningowo skakal przeszkody których nie powinien tykać. Bezbłędnie. Na zawodach przerazaly go crosowe llki. Za to parkir skakal jak torpeda ponad przecietna. Zapewne wiele osob domyśli się o kogo chodzi i o jakiego konia. Kon wart 30000 euro jako skoczek w wieku 8 lat kosztował mnie wiele pracy wyrzeczeń treningów i łez zarówno na treningach jak poZniej na nieudanych startach. Przez ambicje osoby trzeciej. Ja swojego konia sprzedałam za 5000 zl pomimo ze miał potencjał skokowy. Ale przez konflikt z bylym szefem musiałam zrobić to szybko. Ponadto przed sprzedażą nabawilam się wypadku w stajni.. Stratowal mnie ów kon. Straciłam marzenia i tesknie do wkkw . Pomimo ambicji i zera strachu przed każdym crosem nniestac mnie w tej chwili ani na kupno konia ani na starty. Od roku nie jeżdżę juz konno. Ale czytając twojego bloga coraz bardziej mam ochotę wrócić do tego sportu. Życzę ci wielu sukcesów. I ekstra ze wspiera cie rodzina. Gratulacje bo każdy przejechany cros jest doświadczeniem a ty jesteś wielka . Powodzenia w dalszych startach
Adela
gratuluję !
asia
Gosia, tobie naprawdę należy się ten sponsor, myślę, że jesteś jedną z najlepszych polskich młodych zawodniczek, jesteś nadzieją polskiego jeździectwa. Ja czuję się zaszczycona, że mogę już 5 rok czytać o twoich zmaganiach na tym blogu. Cieszę się, że tobie udaje się spełniać jeździeckie marzenia i realizować się w sporcie, ja już dawno odpuściłam, pewnych rzeczy nie dało się przeskoczyć. Mega trzymam za ciebie kciuki i cieszę się z reaktywacji bloga i czekam na więcej! :D