Parchowo i jego uroki- część 2
Jak już wspominałam w ostatnim wpisie, w czwartek zebraliśmy się wszyscy przy ognisku smażąc kiełbaski, chlebek i warzywa, aż w końcu zjawił się tata Natalii i zaczął opowiadać prawdziwą historię z okolicy.
Jak już wspominałam w ostatnim wpisie, w czwartek zebraliśmy się wszyscy przy ognisku smażąc kiełbaski, chlebek i warzywa, aż w końcu zjawił się tata Natalii i zaczął opowiadać prawdziwą historię z okolicy.
I oto nadchodzi koniec zgrupowania w Parchowie, podczas którego musiałam walczyć o każdy kawałek zasięgu telefonicznego, o internecie nie wspomnę.
Co się zadziało na krosie już wiecie. Ale zawody zaczęły się od ujeżdżenia z którego film poniżej.
Najpierw obejrzyjcie film, koniecznie z dźwiękiem i do końca: A teraz wyjaśnienie: jak zobaczycie w poprzednim wpisie na przeszkodzie nr 15, kartka z numerkiem przeszkody była nalepiona na ten mur - wyskok z wody.
Gdy przedwczoraj zapytałam się pana Łukasza, o której godzinie mamy wyjeżdżać do Baborówka- pierwsza wersja „o 5 rano” potem „o 6 maksymalnie 7”.
Mija dopiero dwa tygodnie od kiedy jeżdżę na Timonie, więc tak naprawdę wciąż się poznajemy.
Dzisiejszy dzień byłby zwyczajnym, monotonnym dniem jak wiele innych (pomijając fakt, że są wakacje co już czyni go wyjątkowym :P), gdyby nie dwa zdarzenia (szczególnie to drugie) dzięki którym zapamiętam go na długo.
Jakiś czas temu dostałam książkę pod tytułem „Elena - Burzliwe Lato”, której akcja jest związana z jeździectwem.
Praca z Timem jest inna niż z każdym koniem na którym wcześniej jeździłam.
To już drugi dzień spędzony w Białym Borze... i trzeba przyznać, że nie da się tutaj nudzić :) Wzięłam ze sobą chyba ze cztery książki, myśląc, że będę miała dużo wolnego czasu, a okazało się, że aż go nie starcza.