I po śniegu…
Jak już wczoraj kowal założył Ryśkowi specjalną wkładkę śniegową (która tydzień temu zaginęła w błocie wraz ze zgubioną podkową), to dziś oczywiście na ujeżdżalni nie zostało ani płatka śniegu.
Jak już wczoraj kowal założył Ryśkowi specjalną wkładkę śniegową (która tydzień temu zaginęła w błocie wraz ze zgubioną podkową), to dziś oczywiście na ujeżdżalni nie zostało ani płatka śniegu.
Mój przejazd finałów jest poniżej. Technicznie nie jest najlepszy, ale fajnie mi się jechało, miałam z tego radość, a Rysiek też miał więcej energii niż poprzedniego dnia.
Finały pełne emocji. Każdy myślał, że dziś może pójdzie mu lepiej.
Dzień pierwszy już pokazuje, że są to najbardziej nieudane zawody od kiedy startowałam jeszcze na Trawiacie, czyli od dwóch lat! W pierwszym półfinale miałam 8 punktów karnych złapanych na jednej przeszkodzie, której Rysiek się po prostu bał mimo tego, że przed startem mu tą przeszkodę specjalnie pokazywałam.
Korzystając z okazji, że szykujemy się na jutrzejsze zawody chciałabym pokazać sposób na zrobienie koreczków na grzywie konia.
Wczoraj ćwiczyliśmy elementy ujeżdżenia. Na poniższym filmie kłus roboczy, po czym jest zatrzymanie, potem próbowałam Ryśka zebrać, a potem jest cofanie: A tu galop roboczy: I wreszcie kontrgalop:
Dzisiaj tylko kilka zdjęć z treningu. Jutro rano (ze względu na szybkość internetu) wkleję fajne filmiki z treningu elementów ujeżdżeniowych.
Wczoraj trening zwołano wcześniej. Ujeżdżeniowy oczywiście, ale tym razem w siodle skokowym.