Trening z pomysłem!
W sobotę miałam trening skokowy z panią Kasią. Ponieważ wcześniej padał deszcz i podłoże było mocno błotniste myślałam, że poskaczę sobie jakieś pojedyncze stacjonatki, albo mały parkurek.
W sobotę miałam trening skokowy z panią Kasią. Ponieważ wcześniej padał deszcz i podłoże było mocno błotniste myślałam, że poskaczę sobie jakieś pojedyncze stacjonatki, albo mały parkurek.
Przepraszam, że tak mega długo nie wstawiłam żadnego wpisu, ale niestety nie miałam czasu.
Przez ostatnie kilka dni mój „związek” (szczególnie z Sojuzem) przeżywał drobny kryzys.
Wczorajszy dzień zaczął się nietypowo. W sobotę przeszłam kros cztery razy a wczoraj rano postanowiłam sobie go przypomnieć jeszcze raz.
Późno już więc tak pokrótce, pierwszego dnia Rybnika miałam ujeżdżenie i skoki.
Dzisiejszy dzień zaczął się około 8 rano. Po stosunkowo krótkiej nocy, wygramoliłam się z łóżka by się spakować, zjeść śniadanie i wyjechać do stajni.
Nie ma to jak w niedzielę - kiedy się teoretycznie odpoczywa i regeneruje siły po wyczerpujących lekcjach szkolnych - spędzać ponad 7 godzin na koniach.
Plan był taki ze w czwartek miałam mieć skoki z trenerem Michałkiem, wtedy w piątek ujeżdżenie i w sobotę miał się odbyć wyjazd do Starej Miłosnej na trening krosowy.
W poniedziałek miałam tak dla odmiany jazdę na Donku :P Była wtedy dość słaba pogoda, więc jeździłam na hali, a że ma ona szerokość równą tylko 13 metrom- było ujeżdżenie.