Podwójnie pierwszy raz
Zawody w Strzegomiu były dla mnie podwójnie pierwszą próbą: pierwsze zawody wkkw w tym sezonie, oraz pierwsze wkkw na Chenaro.
Zawody w Strzegomiu były dla mnie podwójnie pierwszą próbą: pierwsze zawody wkkw w tym sezonie, oraz pierwsze wkkw na Chenaro.
Za chwilę dojadę do domu i będzie trzeba wypakowywać konie, dlatego wieszam dziś tylko zdjęcia autorstwa mojej mamy z drugiego dnia zawodów.
Niestety w hotelu mam za słaby internet, żeby przesłać filmy, oraz jestem zbyt zmęczona, żeby długo pisać.
Ostatnie dwa dni były dość szalone. Zaczęły się od zmiany planów wyjazdowych na zawody.
Zanim przejdę do opisu moich ostatnich treningów przygotowawczych przed zawodami w Strzegomiu chciałabym jeszcze pokrótce opowiedzieć o moim przejeździe N-kowym w niedzielę na Czarku.
No dobra, tu niby zawody lecą, wyniki się liczą, a na blogu tyle komentarzy wokół zmiany mojego fraka.
Wczoraj mieliśmy ambitny plan, żeby jeszcze przed zawodami pojeździć kros na Timonie, ale niestety pokrzyżowała nam plany pogoda.
Tak się niefortunnie złożyło, że trening krosowy na Czarku był moim trzecim treningiem od kiedy wstałam z łóżka.
Nie wiem czy inni jeźdźcy również tak mają, ale dla mnie nawet krótka przerwa od treningów powoduje, że zupełnie nie umiem odnaleźć się w siodle- jakbym nie jeździła od lat.