Bomba zegarowa

Dzisiaj miałam skoki z panią Basią. Był drobny problem z dojazdem na trening ponieważ mój tata nie mógł mnie podwieść co oznaczało, że powinnam jechać na rowerze do stajni. Na szczęście mama załatwiła, żeby podwiozła mnie koleżanka gdyż jednak trzeba przyznać, że nie była dzisiaj zbyt ładna pogoda.

W każdym razie jeździło mi się niezbyt dobrze. Sojuz stał tylko dwa dni, a czułam się jak na bombie zegarowej, nie wiedząc ile czasu zostało do wybuchu. Poza tym Smok miał jeszcze mnóstwo energi. Bywało tak, że skoczyłam jakąś przeszkodę i zostawałam przymuszona do galopowania dzikim pendem pięć razy wokół całego placu. Wyglądało to tak, że jak już go uspokoiłam i zaczynał zwalniać jak na złość musiały się poruszyć krzaczki, jakiś koń wyskakiwał mi przed nos albo przeszkoda zamieniła się w potwora… ;)

Pod koniec jazdy wywnioskowałam z panią Basią, że zachowanie Smoka może wynikać również z tranzelki. Jest już używana dobrych kilka lat i mogła zesztywnieć, rozciągnąć się, zciągnąć lub coś w tym stylu. Pomyślałam tak, ponieważ na zawodach Sojuz nie zgrzyta i do tego bardzo mi się dobrze rozpręża ponieważ jest miły w pysku. Dlatego jutro jak będę miała ujeżdżenie założę tą konkursową tranzelkę i zobaczymy co się stanie…

Jutro znowu nie mam jak dojechać a ma być brzydka pogoda, więc nie jestem zachwycona perspektywą dojazdu 9km rowerem (oprócz kolejki)…

Komentarze

2

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.