Magiczna tranzelka

Po pierwsze dostałam kilka zdjęć z Pieniek z zeszłego tygodnia. Kros i wciąż ta sama kłoda:

Skoki. Ochranie które tu używam, wygrałam zresztą w Pieńkach na wiosnę :)

Co do wczorajszego treningu było ujeżdżenie z Panią Dorotką. Założyłam tym razem konkursową tranzelkę, zamiast tej starej ćwiczebnej. No i było na prawdę o wiele lepiej. Nie wiem jak może ogłowie tak przeszkadzać koniowi, żeby zgrzytał. Ogłowie wygląda jak ogłowie, stare, bo stare ale wędzidło jest niby ok, a jednak na tamtym zgrzyta.

Wczoraj też nie był aniołkiem. Miał bardzo dużo energii, gdy przejechał drogą obok traktor, to już potem za każdym razem gdy przejeżdżałam z tamtej strony się bał. Ćwiczyliśmy łopatki, wolty i ustępowania w stępie. Całkiem fajnie ustępował dopóki to było w stępie. Potem zaczął się kłus. Robiłam dużo wolt i zmian kierunków. Jak się tylko zmęczyłam to przechodziłam do stępa. Pani Dorotka skomentowała, że nie jestem w stanie przekroczyć magicznej liczby 7 min w kłusie ;). Powiedziała też, że na tej krótszej szyi Smok lepiej wygląda. Zaczęły się galopy, kontrgalopy, przejścia do stępa. Za chiny nie udawało mi się przejście do stępa z kontrgalopu. Jak robiłam serpentyny i przejście na linii po skosie do linii środkowej wszystko było ok. A te kontrgalopy męczyłam tak długo, aż wreszcie wyszło. Po treningu byłam totalnie mokra i zmęczona, Smok też. Po przyjściu do stajni zauważyłam, że skończyła mu się karma która wyzwala energię powoli, więc teraz je sam owies i pewnie dlatego ma tak dużo energii, którą niestety wyładowuje na różne strachy. Mnie po treningu bardzo bolał kręgosłup, boli do tej pory. Nawet zastanawiałam się czy może odwołać wyjazd na zawody siatkarskie. W końcu zdecydowałam się jechać, bo przecież obiecałam a na mojej pozycji nie ma rezerwowej. Powiem tylko trenerowi, że boli mnie kręgosłup, niech wie.

 

Komentarze

1

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.