Dzielny chłopczyk

Dzisiaj miałam kolejny trening z Moniką na 12.00. Wsiadłam na Sojuza około 12.10 i tak sobie jeździłam aż do za 20 pierwsza. Wydaje mi się że był gdzieś jakiś wypadek, dlatego Monika się tak spóźniła. W każdym razie zaczęłyśmy od kilku kontrolnych przejść, a potem przeszłyśmy do robienia elementów z programów. Najpierw oczywiście moje ulubione łopatki w kłusie ćwiczebnym. Potem robiłyśmy część z programu P9, czyli dodanie po ścianie, półwolta i ustępowanie do ściany. Z samym ustępowaniem nie było źle, lecz cały czas miałam wrażenie, że przy dodaniach Sojuz wpadał mi zadem do środka czworoboku, co jest dużym błędem. Do tego przy skróceniach troszkę mnie przeciągał, dlatego przez kolejne 15 min skupiłyśmy się właśnie na nich. Ciągle robiłyśmy dodania i skrócenia, jedno po drugim, aż w końcu zaczęło wychodzić i to całkiem nieźle. Następnie przeszłyśmy do galopów.

Cieszyłam się ogromnie, że nie będę już musiała tego kłusa wysiadywać, szczególnie, że już na prawdę byłam ostro zmachana :) Również ćwiczyłyśmy elementy z programu czyli kontrgalopy, a potem zwykłą zmianę nogi (przez stęp). Sojuz bardzo się starał i czasami były u niego widoczne przebłyski geniuszu. Cała jazda zajęła nam około 1,5 godziny, nie licząc krótkiego tereniku na który zostałam zmuszona pójść, ponieważ w hali było strasznie duszno i w takich warunkach Sojuz wysychałby całe wieki. Na szczęście znalazłam całkiem przyzwoitą ścieżkę przy lesie, tak więc komary nie miały okazji nas zaatakować :)

Po wszystkim, gdy już wróciłam do stajni, urządziłam Sojuzowi małe spa. Wcześniej zauważyłam że trochę bolą go plecy, prawdopodobnie z powodu utraty mięśni przez te wszystkie przerwy. W każdym razie dlatego właśnie na dzisiejszym treningu jeździłam przez drągi by Sojuz pracował grzbietem. Z tego powodu również pożyczyłam od jednej pani (której koń miał kiedyś poważne problemy z plecami) specjalne urządzenie ze światłem ultrafioletowym i wibracjami. Na ten masaż poświęciłam jakieś dziesięć min, a potem jeszcze wmasowałam Smokowi maść z absorbiną w plecy. Chłopak wydawał się być bardzo rozluźniony i zadowolony szczególnie, że na dodatek dałam mu dodatkową porcję siana i obiad. W końcu sobie zasłużył :*

Komentarze

37

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.