Wczoraj późno wieczorem nie wiedziałam jeszcze na którą godzinę mam trening. Dzwoniłam do Trenerki, do Trenera i do Perły (córki), ale nikt nie odebrał. Po chwili zadzwoniła Perła i powiedziała, że pani Basia śpi, a jutro jest o 9.00 budowanie krosówek, a jak skończymy, to ok. 11.00 zaczniemy trening.
Rano gdy się obudziłam odebrałam wiadomość od Trenerki, że mam przyjechać na 11.00. Uznałam, że skoro Trenerka tak mówi to się posłucham i ponownie zasnęłam. Obudził mnie dzwonek mojej komórki i jak odebrałam Ania zapytała się mnie gdzie jestem, bo ona już pracuje na placu. Nie chciała mi uwierzyć, że takie dostałam zalecenia od Trenerki :(
Godzinę przed wyjazdem przyjechała mama! Wróciła po tygodniowych nartach we Włoszech. Bardzo się ucieszyłam. Tydzień bez niej był ciężki, ale dobrze że pojechała bo trochę odpoczęła od nas. Pierwszym zadaniem mamy w domu było zawiezienie mnie na konie :). Gdy dojechałyśmy miałam tak jak wcześniej ok. 3 min.
Na treningu było ośmioro zawodników na raz, każdy skuszony nowymi, jeszcze ciepłymi krosówkami, oraz perspektywą treningu z Trenerem. Trener wydawał się nieco oszołomiony tłokiem, tym bardziej że zgromadziło się również sporo widzów (głównie rodziców).
Na treningu jeździli razem dorośli zawodnicy Trenera i my Juniorzy Młodsi. Dobrą stroną tej sytuacji było to, że wszyscy skakaliśmy te same przeszkody. Niektóre po raz pierwszy w życiu! Np taką przeszkodą była proca, czyli rozwidlone drzewo:
Kornery (czyli takie narożniki – trójkąty dość szerokie), które skacze się w klasie P. Skakaliśmy tez bankiet przez beczkę który miał około metra zeskoku w dół. Tak mi się wydaje bo dość długo leciałam, a na końcu majtnęło mnie w siodle porządnie:
Najciekawsze chyba było “okno”. To są różnej formy obudowane przeszkody np na drzewie i słupie tak jak u nas, które pozostawiają dziurę, w którą trzeba z koniem wskoczyć. Dla mnie to było bardzo przyjemne chociaż skakałam to pierwszy raz w życiu, a jest to przeszkoda z kategorii jednej gwaizdki:
Ale już dorośli, wysocy zawodnicy musieli dobrze chować głowę, żeby nie dostać górą konstrukcji w twarz :)
Oprócz tego skakaliśmy też dość typowe (choć zupełnie na nowo udekorowane) rzeczy takie jak rowy, hyrdy, skrzynie, pochylnie.
Część zawodników jechała dziś na zupełnie młodych i niedoświadczonych koniach. Takiego konia trzeba nauczyć skakać poszczególne krosówki. Np Simba Ani, uczył się skakać pochylnię. Polegało to na tym, żeby Ania najechała odpowiednio zdecydowanie na przeszkodę, do której z boku dostawiono białe ograniczniki, żeby nie pozwolić ewentualnie koniowi zwiać, a dodatkowo Trener z Królikiem stanęli z boku, żeby jeszcze bardziej ograniczyć koniowi możliwość zawahania się. Jak widać na poniższych zdjęciach Simba był bardzo dzielny i skoczył.
Na koniec, po treningu gdy już praktycznie jechałyśmy do domu, przyjechał do nas zupełnie nowy kucyś. Nazywa się Poziomka…
Jest to zupełnie dorosła klaczka, dodatkowo w zaawansowanej ciąży! Śmialiśmy się, że jej dziecko będzie wielkości małego pieska! Zadaniem Poziomki będzie bycie maskotką stajni. Będzie stała z większym kucem w boksie i będzie dla niego po po postu miłym towarzystwem :)
Słodka jest ta Poziomka co nie? I bardzo pieszczotliwa, widać, że lubi być głaskana!
A jutro przyjeżdża SMOK!















Komentarze
martynkoowaxd
Słodka ta poziomka ; D
Fajne zdjęcia . ; )
Niezła ta przeszkoda zrobiona z fotelów / foteli ( nie wiem jak napisać ;D ) . ; )
martynkoowaxd
Sorry , ” Poziomka ” miało być z dużej litery ; )
zebrazklasa
Poziomkeczka jest przeslodka, tylko na razie taka troche zagubiona wyglada i troche smutna. ale ja dopiescimy… :)
Koniara2001
jaka słodka