W dniu krosu na szczęście nie miałam dyżuru na poranne karmienie, więc mogłyśmy dłużej pospać.
W stajni musiałyśmy być na 7.00 bo był nasz dyżur karmienia koni.
Po pierwsze chciałabym uprzedzić, że jak to zwykle na zawodach w różnych dziwnych miejscowościach, internet jest przez chwilę i trzeba liczyć, że się na tą chwilę załapie.
W taki dzień jak dziś jestem zbyt zmęczona, żeby dużo pisać.