Miesiąc minął na tyle szybko, że nie zdążyłam zatęsknić do koni, szczególnie że przez ostatnie dwa tygodnie byłam bardziej zajęta niż gdy miałam treningi, a już muszę znowu wpaść w szablon dnia pracy od świtu do nocy.
Po pierwsze szkoła w tym roku daje mi o wiele bardziej w kość. Zaczęło się prawdziwe biol-chemiczne rozszerzenie, po pięć godzin chemii i bioli, plus dodatkowe lekcje. Mamy też nową nauczycielkę matmy, która ambitnie chce z nami przerabiać materiał częściowo rozszerzony. Jeszcze się dobrze szkoła nie zaczęła i już są sprawdziany lub kartkówki codziennie, plus prace dodatkowe. Po niecałych trzech tygodniach czuję si,ę jakby minęło już z pół roku, też tak macie? W każdym razie ruszyliśmy z kopyta i raczej zapowiada się, że nie będzie łatwo w tym roku…
Praca z konisiami zaczęła się dość spokojnie od pracy rozluźnieniowej z głową w dół, ewentualnie galopów kondycyjnych przed zawodami. Przez to, że ostatni miesiąc Trener pracował z Czarkiem, poprzez jego reakcje na moje pomoce czuję wyraźną różnicę w tym jak się z nim powinno pracować, co jest dla mnie bardzo przydatne, bo wreszcie mogę wyłapać moje błędy w użyciu dosiadu i pomocy, które oczywiście jak zawsze Chenaro natychmiast wyłapuje :P
Czarkowi ewidentnie trzeba zawsze dawać dużo wsparcia poprzez używanie tzw. “ciepłej łydki” (stale przyłożonej górnej części łydki), ponieważ jeżeli jej braknie to od razu ruchy stają się mniej pewne przez co też mniej obszerne i zaangażowane. Największe wyzwanie mam jak zwykle z Timonem, który jest trudnym koniem, szczególnie jeśli chodzi o skoki. Cały czas pracujemy nad jazdą na luźnym kontakcie tak by koń miał rozluźnioną i opuszczoną szyję przy jednoczesnym samo niesieniu głowy (w czym niestety często wyręczam moje konie). Co do skoków podczas ostatniego treningu miałam problemy z utrzymaniem równowagi, a także jak zwykle z dojazdem do przeszkody- ciężko było mi połączyć w miarę rozluźnione ciało, nie za mocny kontakt z nieprzyśpieszaniem do przeszkody. W większości wypadków kończyło się ciągnięciem za wodze lub za mocnym trzymaniem zarówno przed jak i w samym skoku (zazwyczaj dlatego że nie zdążałam rozluźnić ręki)… Niestety jak na razie znanie teorii niedużo daje, ale z drugiej strony to był mój pierwszy trening skokowy od miesiąca :)
Najbardziej zadowolona jestem ze Smoka, który chodzi obecnie bardzo dobrze, szczególnie podczas pierwszych treningów kiedy to był: rozluźniony, zebrany, postawiony, aktywny i w sumie wykonywanie elementów czworoboku było przyjemnością :).
Dlatego właśnie za dwa tygodnie zamierzam na nim pojechać swoje pierwsze dwie gwiazdki tu na miejscu w Sopocie. Na tych samych zawodach będę jechać Timonem Finał Pucharu Polski, ale patrząc po naszych obecnych treningowych zmaganiach nie nastawiam się na zbyt wiele…
Tymczasem Czarek przejechał się z Trenerem do Strzegomia, żeby startować w Mistrzostwach Polski Młodych Koni, a na miejscu się okazało, że nie został zakwalifikowany bo… jest wałahem. Tak więc wystartuje w zawodach międzynarodowych 1* dla koni sześcioletnich i tym sposobem zmierzy swoje siły ze swoimi równolatkami, ale jakkolwiek mu pójdzie i tak wszyscy wiedzą, że jest całkowicie WYJĄTKOWYM, UTALENTOWANYM, SZCZERYM koniem, o charakterystycznym “łypiącym” spojrzeniu… Zobaczcie sami na tym filmie przedstawiającym świeży załadunek smakowy jego ulubionej zabawki, którą ciągle dotyka, przetacza po sobie etc:





Komentarze
kinga
Nareszcie post!!! Świetnie że wracasz w siodło i ponownie życzę Ci udanego startu w zawodach:)
Natka
W koncu post !!! Już nie mogłam się doczekać !!! Fajnie, że idzie Ci dobrze, no może nie z Timonem, ale reszta koni chyba jets OK. Mam nadzieję, że pójdzie Ci dobrze na tych 2* zawodach. Z tego co słyszałam, byłaś na zawodach WKKW w Kj Facimiech. Jeżeli tak, to jest mi strasznie smutno, że nie udało mi się spotkać mojej idolki, ale byłam poważnie chora :'(
Zebrazklasa
Nie byłam w Facimiechu, był tam mój trener na Czarku. Zdrówka życzę!
Werka
Powodzenia na zawodach! :) Na Smoku jechałaś swoją pierwszą Ptką? :)
ola
Będziesz w przyszłym roku startować w Facimiechu ? Bo chciałabym mieć chociaż jedno zdjęcie z Tobą :)
asia
Ehhh u mnie szkoła też mocno daje się we znaki. To dopiero 3 tygodnie a już nie mam siły, dokładnie tak jak ty wydaje mi się jakby już pół roku minęło: zajęcia dodatkowe, konkursy,kartkówki, sprawdziany, projekt gimnazjalny, przygotowania do egzaminu. Nauczyciele myślą że życia po za szkołą nie mamy… Od wakacji u kopytnych nie bylam, nie wiem jak będę jeździć w zimie, jako że hali nie ma w mojej stajni, a teraz mimo że jest ładna pogoda to się nie wyrabiam… 5-6 h snu na dobę… pocieszam się tym,że nie tylko ja mam takie problemy.
justii
musimy wszyscy dać rade ;) Zzarek cóż za oczysko :ppp
Julia
Co z Sojuzem? Jeździsz jeszcze na nim?