Czworobokowe zmagania Stragona Horse Trials 2016

Zaczynam omawiać zawody w Strzegomiu z lekkim opóźnieniem, ponieważ podczas ostatnich dwóch dni po powrocie postanowiłam zrobić sobie prawdziwe wakacje, czyli odciąć się zupełnie od prawie wszystkiego :) Jako, że również koniki odpoczywały mogłam nareszcie cały dzień oglądać głupi serial albo iść na plażę, o czym marzyłam przez całe zawody z powodu okropnie wysokich temperatur. Co prawda teraz cierpię przez te przyjemności bo mimo, że słońce prawie cały czas było za chmurami porządnie spaliłam sobie całe plecy i nogi (a jak sobie pomyślę, że dzisiaj mam zacząć pracę na kucykach…), ale i tak miło było trochę poleniuchować :)

Jak już wspominałam podczas zawodów w Strzegomiu jechałam na Scottim CIC1* Juniorów, a na Czarku drugie na nim CIC2*. Przez długi czas razem z trenerami zastanawialiśmy się czy na pewno powinnam jechać na Chenaro ta klasę jako, że zwykle w Strzegomiu 2* są już dość trudne pod względem trasy crossu, a nie chcieliśmy się narażać na jakieś kontuzje albo problemy z wyłamaniami przed przyszłymi MPJ i możliwymi Mistrzostwami Europy. Postanowiliśmy jednak spróbować szczególnie, że i tak w tym roku powinnam zaczynać jeździć 2* skoro w przyszłym sezonie będę już Młodym Jeźdźcem, a moim zdaniem również lepiej zdobywać doświadczenie w tej klasie przed wyjazdem do Montelibretti gdzie można się spodziewać, że poziom będzie podobny do ME w Białym Borze (po zawodach używano przeszkód z ME do 3*). Jak się okazało już Strzegomiu to rozstawienie w różnych kategoriach było też korzystne ze względów czasowych, ponieważ startując na dwóch koniach w jednej klasie moglibyśmy mieć problemy z wyrobieniem się, a tak jeden konkurs mieliśmy rano drugi po południu :)

Ogólnie zawody zaczynały się w środę, a moje konkurencje kończyły w piątek, ale przed startami zorganizowane było krótkie zgrupowanie z p. Dibowskim, w związku z czym z Sopotu wyjechaliśmy już w poniedziałek. We wtorek mieliśmy po jednym treningu z p. Andreasem, a na pierwszy ogień poszedł Timi. Krótko mówiąc Scotti jak na swoje możliwości i tak chodził całkiem nieźle, ale jak już wcześniej mówiłam i tak jeszcze daleka droga przed nami co potwierdziły słowa p. Andreasa, który przyznał, że jeszcze nie widział tego konia w tak słabej dyspozycji :( Jak się jednak okazało moja chęć by jak najlepiej zaprezentować się przed p. Andreasem, w dość mocnym stopniu oddziaływała na Scottiego, tak więc gdy już on zajął się kolejnym jeźdźcem a ze mnie zeszła presja i zaczęłam pracować jak zwykle, kucyk miał wreszcie okazje by dać z siebie więcej… Wreszcie udało mi się sprowokować go do chodzenia cały czas w ustawieniu na miękkich, lekkich pomocach nawet podczas wykonywania elementów czworoboku! :D

Podczas jazdy na Chenaro również niestety chciałam żeby wszystko wyszło jak najlepiej, przez co oprócz bycia trochę bardziej spiętą niż zwykle popełniłam też duży błąd czyli zbyt krótki okres pracy rozluźnieniowej co odbiło się na całym treningu. Czaruś niestety był lekko sztywny, szczególnie na prawo co rzutowało na ćwiczenia które robiliśmy, takie jak łopatki i ciągi w kłusie czy przejścia galop stęp. W związku z tym gdy Dibo poprosił mnie o przejechanie całego czworoboku, za pierwszym razem nie wyszedł on najlepiej, ale za to podczas powtórki oprócz pomylenia kolejności elementów było już ok ;)

13503130_1657888504450629_3331188983476046606_o

Zdj: Aleksandra Ziętak <3

Następnego dnia czworobok jako pierwszym jechałam na Scottim i jak zapewne widzieliście został on oceniony bardzo dobrze mimo, że nie jechało mi się go najlepiej a dodatkowo zrobiłam duży błąd, a mianowicie zamianę nogi w galopie pośrednim na przekątnej. Najprawdopodobniej z powodu mojego mogłoby się wydawać bardzo małego stresu oraz ograniczenia czasowego kucyk nie chodził już tak dobrze jak poprzedniego dnia. Najwidoczniej podczas przejazdu nie było tego widać ale nie udawało się utrzymać stabilnego kontaktu na wodzach, a do rozluźnienia było Timiemu bardzo daleko. Dodatkowo zdarzało mi się nie odpowiednio przygotować go do ruchów jak na przykład przy dodaniu w kłusie gdzie wydłużył wykrok dopiero od połowy przekątnej, albo dodaniu w galopie gdzie przez za mocną łydkę bardzo mocno przyspieszył, ale już ze skróceniem było ciężko w związku z czym aby się nie zabić na ścianie był zmuszony do zmiany nogi, ale i tak szczerze mówiąc jak na dwa tygodnie pracy od początku byłam z niego zadowolona :) Ostatecznie po ujeżdżeniu zajmowałam pozycję piątą z wynikiem 47 i coś :)

Na Chenaro startowałam dopiero około godziny 15.00, więc spokojnie mieliśmy jeszcze czas na trening z Jankiem. Tak jak powiedział poprzedniego dnia Dibo jeździliśmy dużo rozluźnieniowo, a dopiero pod sam koniec wzięliśmy go na wyższe ustawienie aby zrobić kilka elementów. Kucyk ogólnie chodził genialnie! Po dłuższej pracy rozluźnieniowej podczas której również dbaliśmy o zaangażowanie zadu (Janek pokazał mi bardzo ciekawe ćwiczenia na podstawienie w którym podczas robienia ustępowania od łydki robi się przejścia z kłusa do stępa) nie było już żadnych problemów z elementami czworoboku :D

Niestety jednak fakt, że podczas rozprężania Chenaro chodził równie genialnie, w żaden sposób nie pomógł mi podczas przejazdu, który jak już pisałam i jak widać po moim najgorszym wyniku w życiu (ponad 63pk) był tragiczny! Złożyło się na to kilka czynników, a mianowicie mój błąd ponieważ nie poszłam na familaryzację przez co Czarek nie był w stanie się zapoznać z placem, po drugie dziwne dużo kolorowych rzeczy i dziwnych dźwięków, które towarzyszyły naszemu przejazdowi, okropny giez gryzący ciągle Chenaro pod brzuchem oraz fakt, że kucyk po prostu leciał sobie ze mną w kucyki. Ogólnie nie udało nam się wykonać prawie żadnej figury chociaż przyzwoicie ponieważ ciągle było albo brykanko albo galop albo wierzganie… Szczerze mówiąc w pewnym momencie chciałam już tylko się zatrzymać, zrezygnować, zejść z placu, a następnie poćwiartować tego konia. Najgorsze było to, że niewiele mogłam w tamtej sytuacji zrobić, ponieważ Chenaro jest tak ogromnie świadomy swojego ciała (co zwykle uważałam za bardzo dobrą cechę), że nawet gdy jest na miękkim kontakcie może robić co chce, hamowanie go również nie dawało efektu (galop w miejscu- nie ma problemu!), a gdy zaczynałam go na przykład jechać bardziej do przodu jak zwykle mówią trenerzy kończyło się to trzema zagalopowaniami w kłusie dodanym. Rozumiem, że mogło się tam dużo dziać i że ciągle gryzł go owad, ale np. w prawym kontr galopie po przejściu do kłusa Czarek po prostu się perfidnie zaparł tak żebym nie mogła zadziałać półparadą i dopiero do galopu zmusiły go ostrogi. To już nie był stres czy strach, tutaj już po prostu zaczął wrednie wykorzystywać sytuację…

Tak więc jak pewnie sobie wyobrażacie byłam MEGA wściekła, szczególnie, że po ostatnich zawodach ujeżdżeniowych  myślałam, że w końcu znaleźliśmy na niego sposób z tymi feromonami, ale jak widać nadal beznadzieja. Ogólnie jest to bardzo ciężka sytuacja ponieważ to wredne koniszcze zachowuje się w taki sposób tylko podczas czworoboków, a na treningach chodzi świetnie. Co jest pewne będę musiała się nauczyć reagować na takie zachowanie konia, a tak to trzeba będzie też podczas jazd wymagać od Czarka bezwzględnego posłuszeństwa, a nawet możliwe, że będziemy zmuszeni do zmarnowania kilku startów na zawodach regionalnych w ujeżdżeniu na lekkie spacyfikowanie konia :( Na szczęście już niedługo wyjeżdżam do p. Dibowskiego, więc tam będziemy mieli całe trzy tygodnie na myśleniem nad tym problemem ;).

Komentarze

15
  • AsiaM

    Spróbuj z Czarkiem Join-up. Na internecie możesz znaleźć o co chodzi, albo mogę ci napisać na fc. A przed przejazdem na zawodach wypróbuj masaż T-touch. Oba sposoby naprawdę działają.

    Odpowiedz
  • Lola

    (druga :D)
    Życzę powo z Czarkiem ;)
    Myślisz, że może na niego tak wpływać publiczność na zawodach?
    PS. Oglądałam Strzegom w TV :D

    Odpowiedz
  • konik6628

    I tak super wypadłaś :)

    Odpowiedz
  • essiii

    Podajesz swoim koniom jakieś witaminy/suplementy?

    Odpowiedz
  • Ola

    Taki charakter :)

    Odpowiedz
  • Annie

    Muszę cię uświadomić, że cała sytuacja z Chenaro to nie jest wina jego złośliwości. Konie po prostu nie potrafią myśleć w tak złożony sposób. One nie analizują sytuacji i nie wykorzystują jej, nie potrafią przewidzieć przyszłości. Reagują tylko na poszczególne obrazy a reakcja uwarunkowana jest wcześniejszymi przeżyciami. Koń to nie człowiek i nie można go tak traktować. Powinnaś przeanalizować jego wcześniejsze zawody i swoje podejście do całej sprawy. Nie twierdzę, że robisz coś źle, ale może twoja niepewność go stresuje? Na pewno nie należy obwiniać tutaj konia, on po prostu reaguje. Nie w żaden perfidny i wyszukany sposób. Konie są jak dzieci – jeśli małe dziecko rozleje sok na dywan to nie rozumie, że to źle. Ono nie robi tego złośliwie i nie przewiduje konsekwencji. Tak samo robią konie. One nie są wredne czy złośliwe. Spróbuj może jeszcze dodatków do paszy na uspokojenie. Używałam kiedyś tego: http://sklep.mvet.pl/Uklad-nerwowy/produkt.2733/

    Odpowiedz
  • justii

    Czym wyzszy wynik tym gorszy? Jak to liczy sie w ujezdzeniu?

    Odpowiedz
    • zebrazklasa

      W ujeżdżeniu w wkkw procenty (czyli standardową ocenę w ujeżdżeniu) przelicza się na punkty karne. Dlatego im wyższy wynik punktów, tym gorzej bo im więcej punktów karnych to znaczy, że mniej procent poprawnie wykonanego programu się zrobiło.

      Odpowiedz
  • tips dan trik komputer

    I’m reɑlly enjoying the theme/design of your site. Do you ever run into any web browser compatibijlity issues?
    A couplе of mmy blog visitors have сߋmplaіneԀ
    about my websіte not operаting coгrectly in Еxplorer but looks great iin Firefox.Do you have any
    rесommendations tto help fix thіs issue?

    Odpowiedz

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.