Strzegom Horse Trials crossowo-skokowo

Drugi dzień zawodów zaczął się równie wcześnie jak poprzedni, ponieważ konkurencja skoków CIC1*J ponownie była pierwszym konkursem, czyli już o 8.40 trzeba było siedzieć na koniu. Parkour bardzo przypominał  mi ten z Everswinkel, także stał na trawiastym placu, był bardzo kręty, składał się głównie z łuków i ogólnie był dość trudny. Można by mówić, że podłoże było trochę twarde albo, że plac był lekko pochyły, lecz moim zdaniem nie zmienia to faktu, że konkurencja skoków jest niestety piętą achillesową naszej kadry juniorów. W trakcie konkursu punkty karne sypały się dramatycznie, ostatecznie był jeden czysty przejazd Julki Elzanowskiej, a rezultaty sięgały nawet dwudziestu kilku pkt karnych za same skoki. I niestety ja wynikowo nie odbiegałam od normy…

Jak już zapewne zauważyliście skoki ogólnie zwykle nie idą mi i Timonowi najlepiej. Od kiedy zaczęłam pracować z p. Asią kucyk i tak się znacznie poprawił, a stwierdzam to jedynie na postawie jednego treningu skokowego i skoków podczas galopów kondycyjnych, ponieważ tyle właśnie skakaliśmy od czasu Jaroszówki. Dodatkowo ostatnimi czasy jazda na Scottim jest dość trudna i wymaga dużej umiejętności dostosowywania się, ponieważ jako że uczyliśmy się od początku, a teraz nadrabiamy zaległości bardzo szybko Scotti potrafi zmieniać sposób reagowania i odpowiadania na pomoce. Przykładowo na początku rozprężenia kucyk reagował na haka w sposób do którego byłam już przyzwyczajona, czyli wysokie ustawienie i lekko wparty w rękę, a z kolei w miarę rozprężania się stawał się coraz lżejszy, aż doszło do momentu gdy zupełnie sam się ganaszował i bardzo dobrze odpowiadał na półparady. Niby super, bo o to nam właśnie chodziło, ale z drugiej co jeśli za chwilę stanie się tak wrażliwy, że będzie reagował zrolowaniem na każde moje działanie ręką, przez co też np. nie będę mogła skrócić galopu… No i właśnie tutaj pojawiał się problem, ponieważ podczas parkouru po pierwsze wydawało mi się, że galopuję dobrym tempem (oczywiście moje spaczone czucie :P), lecz nawet jeśli miałabym galopować żwawiej i aktywniej to nie wiem czy bym się odważyła bo mogłoby się to skończyć brakiem kontroli i w efekcie skakaniem piętro niżej, jak się już nam zdarzało. Tak więc ostatecznie głównym problemem był brak galopu, przez co w pewnych momentach kucyk nie miał się z czego wybijać, ale i tak jak na de-facto drugi trening skokowy do tego na nowym kiełźle, byłam z niego bardzo zadowolona, bo skakał pełnymi, okrągłymi skokami i nie raz się wyratował np. z za bliskiego odskoku. Ostatecznie uzbieraliśmy aż 13 punktów w tym za dwie zrzutki oraz 5 pkt za czas, ale szczerze mówiąc brałam pod uwagę taki wynik patrząc na naszą formę, więc nie byłam nim jakoś strasznie zdegustowana :)

 

 

Odnośnie przejazdu na Czarku nie będę nie aż tak strasznie rozwodziła, bo w sumie nie ma nad czym. Głównym założeniem był aktywny, rytmiczny galop i to udało mi się osiągnąć. Przez cały przejazd liczyłam sobie w głowie rytm, pamiętałam żeby mocniej galopować w zakrętach i ogólnie muszę przyznać, że jechało mi się całkiem dobrze i kucyk również super skakał i się prowadził, ale niestety już nam dawno znanym problemem były odskoki.

 

FB3A2348

FB3A2363

FB3A2367

Zdj: Anna Jarząbkiewicz

 

Przez to, że ogólnie od czasów poprzednich zawodów dość mało skakałam, moja umiejętność widzenia odległości spadła do poziomu -1, a jeśli się już udawało to głównie za sprawą szczęścia i niestety równy rytm, przynajmniej podczas tego parkouru na niezbyt dużo się zdał. Tak więc kucyk ratował się dzielnie jak np. przy potrójnym szeregu w który weszłam tragicznie, a do tego nie zdążyłam zaprać ciała w pierwszych dwóch skokach (na szczęście na filmie tego tak strasznie nie widać :P), ale niestety nie zdążył przy jednej przeszkodzie więc skończyliśmy z jedną zrzutką na koncie, co i tak uważam za sukces :D

 

 

Muszę przyznać że po tych dwóch latach startowanie na zawodach w klasie 1*, przynajmniej w Polsce, niedużo może już człowieka zaskoczyć. Trasa crossu CIC1* szła mniej więcej podobnie do poprzednich, lecz tym razem przeszkody pozmieniały się dość znacznie, a w tym pojawiło się wiele nowych. Na pewno całkowitą odmianą była druga woda, na której mieliśmy do pokonania kombinację z kornerem, a następnie bankiet w dół z wąskim, ale szczerze mówiąc te przeszkody wyglądały inaczej, lecz były bardzo podobne pod względem trudności co zwykle. W związku z tym w sumie prawie w ogóle nie stresowałam się przed konkursem, co oczywiście nie znaczy, że podchodziłam do sprawy olewawczo czy że lekceważyłam którąkolwiek z przeszkód. Znacznie bardziej niż kwestią skoków martwiłam się kondycją Scottiego, jako że mieliśmy zaledwie dwa galopy kondycyjne, a do tego pogoda nie sprzyjała dużym wysiłkom, bo oczywiście ten dzień musiał być najgorętszy ze wszystkich trzech, a nasz konkurs odbywał się w godzinach 14.00 i 15.00…

13565597_10206492762982192_2076637155_n

13565597_10206492137366552_19628987_n

 

Na szczęście podczas przejazdu okazało się, że z wytrzymałością nie było żadnego problemu, a jeśli z tym nie było problemu to z resztą też nie ;) Ogólnie kucyk spisał się na prawdę super, kierował się również przyzwoicie chociaż oczywiście czasami zdarzało mu się schować ale i tak znacznie mniej niż kiedyś, a poza tym nauczyłam się już wybijać go z tego ustawienia. Jedyny problem który bardziej odczuwałam pojawiał się gdy wychodził daleki odskok z tempa.

 

FB3A2687

FB3A2698

FB3A2702

FB3A2706

FB3A2710

Zdj: Ania Jarząbkiewicz

Ogólnie takie właśnie miałam założenie, aby jak najmniej zmieniać tempo szczególnie przy pojedynczych przeszkodach, ale razem z szybkością wiąże się rozciągnięcie galopu, a tym samym mniejsze podstawienie zadu. Szczególnie widoczne było to pod koniec crossu gdy skakałam biało-czerwoną pochylnię, kiedy to wyszedł daleki odskok i kucyk ledwo doleciał, zahaczył się przednią nogą, co już zrobiło się niebezpieczne. Tak jak u Czarka nie ma z tym problemu ponieważ on ma naturalnie tak silny zad, że doleci wszędzie (jak będzie można zobaczyć na filmie na ostatniej przeszkodzie :P), ale niestety u Timona – szczególnie po tej przerwie w pracy – do takich skoków potrzebny jest bardziej skondensowany galop. Jak na razie w klasie 1* nie stanowi to tak strasznego problemu ponieważ nie ma jakiś ogromnych skokach, ale w przyszłości w wyższych klasach trzeba będzie na to znacznie bardziej zwracać uwagę. Cross przejechaliśmy zatem na czysto i o pół punkta karnego ominęliśmy pudło – zajęliśmy 4 miejsce…

13576463_10206492763382202_2074737811_n

 

Odnośnie crossu 2*, był już znacznie trudniejszy niż 1*, ale też muszę przyznać, że nie było takiego efektu “wow” jak na przykład podczas Mistrzostw Europy, więc z drugiej strony nie był on jakoś koszmarnie trudny. Na pewno część skoków już była całkiem sporawa, do tego wiele kombinacji z wąskimi i kornerami, oraz równie dużo przeszkód technicznych skakanych po skosie, no i oczywiście ten bankiet z hyrdą do wody na którym wywróciło się osiemnaście par, a duża część (w tym ja) uratowała się tylko szczęściem. Co do tamtego przejazdu to na prawdę jechało mi się super, Czarek ze startu na start jest coraz pewniejszy, nie czułam już żeby się wahał przy pierwszych trzech przeszkodach jak to miał w nawyku, a do tego znacznie lepiej się prowadzi i odpowiada na pomoce. Wraz z Jankiem postawiliśmy na bezpieczną opcję, nie chcieliśmy mieć żadnych problemów z wyłamaniami itp., jako, że następnymi zawodami są już MPJ, dlatego w dwóch trudniejszych kombinacjach postawiliśmy na alternatywy, czyli przejazd dłuższą ale łatwiejszą trasą, co skutkuje punktami karnymi za czas. Jedną z nich była hyrda do kornera po łuku, a drugą felerny bankiet w dół do wąskiego. I tutaj jest bardzo ciekawa sprawa której niezbyt widać na filmie, a mianowicie fakt, że bardzo często konie lądowały de facto z nogami przednimi już za ciałem przez co większość kończyła w wodzie z głową poharataną od piaszczystego dnia. jakbyście spojrzeli klatka po klatce Czaruś miał dokładnie taką sama sytuację, nosem prawie dotykał tafli wody, ale na szczęście udało mu się podnieść na zadzie, właśnie dlatego również mną tak szarpnęło. Nie wiem do końca z czego to wynikało, może dlatego, że konie wyskakiwały za bardzo do góry przez ta hyrdę, szczególnie że gdy ludzie zobaczyli że jest tam tyle upadków to zaczęli wjeżdżać w nią z bardzo wolnego tempa… W każdym razie dobrze że z założenia jechaliśmy alternatywą bo i tak bym się nie wyrobiła na wąski :P

 

13563106_10206492763462204_637902063_n

 

 

Ogólnie ten przejazd mogłabym podzielić na przeszkody i kombinacje pojechane genialnie, oraz te które zupełnie mi nie poszły jak na przykład obydwie hyrdy na ostatniej wodzie, gdy było do nich mega za blisko albo wejście do wody i bankiet w dół przy których kucyk musiał się mocno ratować, a mnie od wykąpania uratowała jedynie jego szyja :P Ale też byłam bardzo zadowolona, że mimo stresu i większych przeszkód odważyłam się jechać przeszkody z tempa, na czym zapewne zyskałam trochę czasu oraz sił konia, co było też widać pod koniec crossu kiedy to kucyk powinien był być już mocno zmęczony, szczególnie przy takiej temperaturze, a tu nawet zaczął mnie ciągnąć do przeszkód :) Nie no ogólnie muszę przyznać że obydwa kucyki spisały się genialnie podczas crossu i na prawdę dawno mi się tak dobrze nie jechało, trochę (mega mocno) szkoda, że zawaliliśmy ujeżdżenie, ale przynajmniej niezbędne doświadczenie jest ;) Po crossie wskoczyliśmy z 65 miejsca na 28me, i byłam pierwszym juniorem w tym konkursie co dało mi bardzo dużo punktów w Pucharze Polski i dzięki temu znowu wskoczyłam na pierwsze miejsce. Po krosie, szczególnie wtak gorącej temeraturze trzeba jak najszybciej schłodzić temperaturę ciała konia, dlatego polewa się go zimną wodą, oraz po to aby zminimalizować zakwasy należy z nim spacerować tak długo aż uspokoi mu się oddech.

 

Podczas tych zawodów rozdawano również nagrody Polish Eventing Team w których zagłosowaliście na mnie w konkursencjach Najlepszy Dosiad, Najlepsza Harmonia z koniem i Najelegantszy Zawodnik. To ostatnie było dla mnie MEGA zaskoczeniem, ale bardzo dziękuję za Wasze wsparcie! :)

 

13595655_10206492763262199_756424554_n

Crossy skończyliśmy w piątek, a dekoracje były w sobotę. Ponieważ myśleliśmy że top 5 zawodników wychodzi do dekoracji zostaliśmy do popołudnia. Niestety okazało się, że wychodzi top trzech… Niemniej jednak gratuluję Julce Elzanowskiej która wygrała na Lucky Comeback już drugie zawody z rzędu…

Co dalej. Jutro wyjeżdżam o świcie do Niemiec. Nie wiem czy będę tam miała wifi, dlatego nie wiem czy będę mogła pisać. Dlatego na wszelki wypadek przygotujcie się na dłuższą przerwę. Będę się starała wrzucać od czasu do czasu jakieś wrażenia na fb. Miłych wakacji Wam życzę!

Komentarze

3

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.