Praca wre ;)

Jak ten czas leci! Niestety do wyjazdu pozostał mi już mniej niż jeden tydzień… i tak jak przewidywałam w jednym z poprzednich wpisów, gdy już przyzwyczaiłam się do mówienia po angielsku, to za chwilę wyjeżdżam. ;P Muszę przyznać, że teraz, gdy już znam i zakolegowałam się z większością ludzi oraz w miarę przyzwyczaiłam się do rozkładu dnia jest tutaj bardzo przyjemnie i chętnie zostałabym trochę dłużej. Dodatkowo jestem z siebie bardzo dumna, ponieważ nauczyłam się tutaj wielu praktycznych rzeczy, a między innymi dzisiaj pobiłam mój rekord w sprzątaniu boksów, który razem z wysypaniem nowej słomy aktualnie wynosi 9 min :P

A tak na poważnie codzienne treningi są, praca wre i na szczęście postępy również widać. Zaczynając od Chenaro przez te kilka dni w większości mieliśmy treningi ujeżdżeniowe, podczas których oprócz ogólnej jakości chodów, sylwetki mojej i konia oraz elementów czworoboku z 2* i klasy C, poświęciliśmy dużo uwagi lotnym zmianom nogi docelowo co 3 i 4 foule. Ogólnie kucyk pod koniec każdego treningu wykonywał je świetnie, co oznaczało, że teoretycznie wykonał zadanie prawidłowo i powinien dostać nagrodę, ale z drugiej strony był on zbyt inteligentny, aby wykonać to ćwiczenie na podstawie moich pomocy… Podczas pierwszego treningu, gdy zaczynaliśmy dopiero przygodę z tym elementem musieliśmy się zmierzyć z trzema problemami. Podstawowym była reakcja konia na moje pomoce, którą osiągnęliśmy bez większych problemów. Następnie musiałam bardzo się skupić, aby utrzymać konia jak najbardziej prostego w ciele podczas wykonywania całego ćwiczenia, a trzecią sprawą, z którą zapewne jeszcze przez długi czas będę miała problem była kontrola i precyzyjność moich ruchów. Gdy mówi się w teorii o wykonywaniu tego ćwiczenia wydaje się ono łatwe, ale cała trudność polega na skoordynowaniu swoich ruchów, czego efektem powinny być ruchy konia, a dodatkowo wymierzenie ich w odpowiednim czasie. Właśnie w związku z tym Czaruś za każdym razem starał się mi pomóc i tak jak podczas pierwszego treningu zaczął po prostu zgadywać, tak podczas ostatniego przeszedł sam siebie- reagował na głos p. Andreasa, który rytmicznie akcentował czas na zmianę :P

Odnośnie Timiego, już nie jedna osoba ostatnio mówiła mi, że wygląda on jak zupełnie inny koń i z tym zdecydowanie mogę się zgodzić. Ostatnio Scotty zaczął prezentować się bardzo przyzwoicie w odpowiednim ustawieniu z zaangażowanym zadem, zaczął również przyjmować kontakt szczególnie pod koniec treningów, jednak wciąż uczucie podczas jazdy nie jest takie, jakie powinno. Oznacza to, że poczyniliśmy bardzo duże postępy, lecz nie oznacza to, że nie mamy już nad czym pracować. Aktualnie np. mam problem z brakiem połączenia między energią płynącą z zadu, przez grzbiet i szyję do pyska. Uczucie można porównać do sytuacji, gdyby koń chciał ruszyć do przodu przez dobrze zaangażowane zadnie nogi, ale jakby stała przed nim ściana i nie chciałby w nią wpaść, więc zaczynał hamować (chyba nie jestem najlepsza w porównaniach :P) przez brak zaakceptowania kontaktu. Oczywiście sądzę, że wraz z czasem, pracą i cierpliwością uda nam się to wypracować szczególnie, że również podczas skoków i crossu widać poprawę w tym aspekcie, co również przenosi się na jakość galopu pomiędzy przeszkodami oraz sam skok :) Co prawda w porównaniu do Czarka na Timim muszę o wiele więcej uwagi zwracać na przygotowanie do konia skoku, oraz robić to wcześniej, poprzez cofnięcie się ciałem, lekkie półparady itp. co szczególnie dało mi się we znaki podczas ostatniego treningu crossowego, lecz gdy już się złapie system nie ma problemu z żadną przeszkodą :)

Tak jak obiecywałam udało mi się złapać kogoś aby nakręcił mnie podczas jednego z treningów i akurat padło na cross na Chenaro. Jak sami zobaczycie kucyk zrobił świetną robotę, szczególnie ratując mnie w tej linii, gdy wszystkie dystanse nie pasowały co było efektem złego wejścia i mojego niezdecydowania odnośnie ilości fouli pomiędzy przeszkodami.

Również z kontrolą prędkości czy skręcalności nie ma już prawie żadnych problemów i w sumie ogólnie wygląda to całkiem dobrze, oprócz jednej rzeczy, a mianowicie mojego półsiadu. Bardzo dobrze, że udało mi się w końcu zobaczyć siebie w akcji ponieważ uświadomiłam sobie, że ostatnio znacznie bardziej skupiałam się na odczuciach podczas jazdy (które zresztą się znacznie polepszyło, ponieważ z tego co zauważyłam zaczęłam teraz mieć znacznie lepszą równowagę podczas skoku), a niestety zaniedbałam moją sylwetkę. Głównym problemem są zdecydowanie zbyt aktywne kolana oraz za małe oparcie w strzemionach, co można zobaczyć po braku amortyzacji skoku poprzez piętę w dół. W międzyczasie rozmawiałam już o tym z Trenerem, który zwrócił moją uwagę na możliwie zaciśnięte kolana oraz powiedział, że jeśli ustawię palce trochę bardziej na zewnątrz tym samym sprawiając że łydka będzie bardziej przylegała do konia, sprawię, że łatwiej będzie mi głębiej trzymać się w siodle. Zdecydowanie teraz będę bardziej zwracać już uwagę na moją postawę, a raczej szczególnie podczas ujeżdżenia, bo przecież nie chcemy aby taki ogólnie lubiany dosiad się popsuł :P

Nie mogę również nie wspomnieć o moim wypadzie nad jezioro razem z koleżankami. Na prawdę było cudownie, szczególnie że pogoda dopisała. Timon na prawdę wydał się być zachwycony a najlepsze jest to, że będzie powtórka! :D Z prognoz pogody wynika, że podczas dzisiejszego dnia ma być wyjątkowo ciepło jak na te okolice bo około 30 stopni, czyli wręcz idealnie na wypad nad jezioro, jednak tym razem zaplanowałyśmy coś więcej niż tylko wejście do wody… Będziemy pływać razem z końmi!!!!!!! :D

IMG_5013

IMG_5014

IMG_5015

IMG_5020

IMG_5021

Komentarze

21

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.