Tzn zależy z jakiej perspektywy. Bo zamiast jechać zawody na dwóch koniach, musiałam wycofać Scottiego ponieważ po podróży do Niemiec nie czuje się zbyt dobrze i nie było sensu go zmuszać. Zatem startuję na tylko jednym, szalonym na ujeżdżeniu kucyku. W Niemczech poradzono aby Czarkowi przed startem podawać środek, który ma w swoim składzie jakieś białko mleka matki i powinien działać uspokajająco. Hm… Czy działa, sami ocenicie na filmie z ujeżdżenia. Podałyśmy mu też feromony uspakajające (teoretycznie) do nosa a efekt – powiedzmy, że nie jest źle. Nie wysadził mnie z siodła, ale posłuszny do końca też nie był.



Dziwna jest tu tym razem pogoda. Jak przyjechaliśmy, żar się z nieba lał, tymczasem wczoraj od rana gorąco i nagle wraz z deszczem przyszła taka zmiana, że w czasie gdy startowali Młodzi Jeźdźcy dosłownie była wichura z zacinającym deszczem. Na szczęście, ponieważ my startowaliśmy dopiero o 15.36 wichura zdążyła się już uspokoić, została tylko mżawka. Nasza ulubiona arena A, przy której jest widownia i flagi, była dość spokojna, flagi prawie nie powiewały, więc teoretycznie były to możliwie najkorzystniejsze warunki do wystartowania z sukcesem.
Jak to zwykle bywa z Czarusiem na rozprężalni zachowywał się on bardzo przyzwoicie. Na początku zaczęliśmy od rozgrzewki w rozluźnieniu, ale podobnie jak poprzedniego dnia podczas treningu zamierzaliśmy też pojeździć w większym rygorze, aby pokazać kucykowi, że ma się słuchać i być skupionym na moich pomocach. Jak można było przewidzieć wtedy wychodziło to świetnie, więc przeszliśmy do wykonania kilku elementów z czworoboku w wyższym ustawieniu i na czworobok…
Na arenę wjechałam dopiero gdy poprzedni zawodnik wyjechał, aby uniknąć hałasu spowodowanego brawami i od razu przeszłam do objeżdżania czworoboku, domków sędziów i kamerzystów w galopie i kłusie. Pomimo faktu, że podczas dwóch familiaryzacji łącznie objeżdżałam go i cały plac chyba z 50 min, kucyk i tak znalazł sobie rzeczy do strachania, lecz tym razem wiedziałam już jak na to zareagować, dzięki czemu udało się go skupić na mnie. Po wjeździe na czworobok musiałam być cały czas czujna, ale zarazem spokojna i konkretna w swoich pomocach. Jak sami zobaczycie na filmie już w kłusie kucykowi wskoczyło do głowy kilka głupich pomysłów, ale na szczęście reagowałam na tyle szybko żeby je stłumić, dzięki czemu przez elementy w kłusie przebrnęliśmy w miarę w dobrym stylu. Stępy były genialne co z resztą zawsze mnie dziwi, bo jednak podczas nich, a szczególnie wyciągniętego Czaruś jednak ma największe pole do popisu, a jednak zachował wręcz stoicki spokój i rozluźnienie. Następnie przyszła pora na galopy. Bardzo starałam się żeby wykonać dobre rysunki, ponieważ w sumie w tym czworoboku głównie na tym można się skupić, ale niestety jak się potem okazało tym razem zamknęłam konia w pomocach za mocno przez co gdy tylko doszliśmy do dodań po przekątnej Czaruś wybuchł. Zamiast zrobić płynne poszerzenie wykroku kucyk wypruł do przodu dzikim galopem a do tego zmienił nogę, tak więc z dodania nici, ale przynajmniej udało mi się uratować kontrgalop i przejście do kłusa. Przez cały drugi galop oprócz tego, że słownie musiałam wyrzucić swój gniew to cieleśnie starałam się nadal być w miarę możliwości rozluźnione i precyzyjna, a do tego o wiele bardziej obciążałam stronę na którą galopowaliśmy i jak się potem okazało na filmie kucyk nie zmienił nogi, ale i tak ruch był zepsuty bo nie wiem dlaczego mi wydawało się że jednak ją zmienił… Tak więc ogólnie pamiętając wyniki z poprzednich zawodów, a także np. z mistrzostw rok temu nie było tragedii. Niestety oprócz samych elementów przez to, że jechałam lekko jak na bombie również ogólnie nie mogłam pokazać na co nas stać. Dodanie w kłusie mogłabym zrobić o wiele lepiej, lecz ryzyko zagalopowania w tym stanie emocjonalnym było zbyt duże. Tak samo patrząc na moją sylwetkę i porównując ja np. do filmiku z treningu poprzedniego dnia który jest na stronie fb, był dość dramatyczny. Przez to, że musiałam używać więcej ręki niż zwykle (aczkolwiek czasami niepotrzebnie) bardziej się zgarbiłam, zapomniałam o “podwijaniu ogonka” (czyli niwelowaniu mojej pozycji trochę na kaczkę poprzez podwijanie tyłka i pracę mięśniami brzucha) nad którym pracowałyśmy ostatnio bardzo dużo z p. Gosią, a co najgorsze jak to ja nazywam, zrobiłam pozycje na sępa, czyli z głową pochyloną do przodu, co wszystko razem jak sam Janek powiedział również podczas rozprężenia mi się nie zdarzało. Tak więc ogólnie nie zwracajcie proszę na moją sylwetkę…
Ostatecznie zostałam oceniona na 49,9pkt, co oczywiście nie jest satysfakcjonującym wynikiem , ale tez jak już mówiłam mogłoby być znacznie gorzej. Dostałam za to bardzo duże pochwały za jazdę z głową, czyli myślenie podczas czworoboku i reagowanie na niesprzyjające sytuacje, więc chociaż w tej jednej rzeczy się poprawiłam. Szczerze mówiąc marzyło mi się żeby było tak jak z poprzednim roku, czyli 12 punktów przewagi po czworoboku do drugiego miejsca, ale nie tym razem… Z drugiej jednak strony jak to moja mama mówi lepiej gonić niż być gonionym ;)
Dzisiaj cross, CAŁKOWICIE inny niż poprzednio. Jak na 1* jest dość wymagający zarówno przez trudność kombinacji, jak i wysokość przeszkód, może nie jest trudny fizycznie, ale jet dość wymagający technicznie co dla mniej doświadczonych osób i koni może być wyzwaniem. Ale na szczęście z Czarkiem mamy ten komfort, że jeździliśmy o wiele trudniejsze konkursy, więc czuję się w miarę pewnie.



Co jeszcze koniecznie trzeba dodać, że na MP zjawiają się WSZYSCY więc można spotkać dawno nie widzianych ludzi i ogólnie się nawzajem wspieramy. Oczywiście każdemu zależy na jak najlepszym wyniku są to w końcu Mistrzostwa Polski, ale to jest każdego indywidualna walka z własnymi ograniczeniami, a nie z innymi zawodnikami. Jest fanie :)







Komentarze
konik66
Małymi kroczkami ważne że do przodu. Jeszcze trochę i będziecie wymiatać ???
asia
trzymam kciuki za cross i skoki:) Powodzenia!
koniara
cześć gosiu czy możesz prosze dodać coś jak skakać wskazuwki bo u sąsiaduw zajeżdzaliśmy ślązką klacz i naniej skacze jakies wkazuwki . powodzenia
justii
Piękne zdjęcie główne :D ale specyfiki chemiczne, kto by pomyślał…
Kasia
Hej Gosiu :) po pierwsze gratulacje ? podium :) mam pytanie, jakiej firmy jest ta bluza/softshell z białym prostokątem na ramieniu??
zebrazklasa
jaka bluza?
Kasia
Tak jak napisałam, softshell z białym prostokątem na ramieniu… Dla przykładu ma go Pan na ostatnim zdjęciu, pierwszy od lewej strony siedzący na kłodzie.
zebrazklasa
Aha, to są softshele produkowane przez PZj dla kadry, o ile wiem zamawiane u Torpola
Ann
Może założyłabyś osobny kanał, na którym publikowałabyś filmy z przejazdów innych zawodników? Przez to, że jest pełno filmików z innymi zawodnikami na Twoim kanale ciężko odnaleźć konkretne filmy z TWOICH treningów i przejazdów, a to przede wszystkim chce się oglądać… :)
zosia
jestem za
Ania
Widzę, że nie tylko mi to przeszkadza.
Gosiu, to byłby dobry pomysł :)
zebrazklasa
Niestety mam coraz mniej czasu na bloga i inne media. Obecnie w tym samym czasie mam klase maturalną, kurs na prawko i przygotowania do ME. Nie mam niestety czasu na zmiany na blogu a nawet na pisanie na blogu jak widać
zuzanna
nie jest źle, jest super ;D