Ponieważ norma czasu była dla mnie za długa, musiałam wymyślić sposób żeby nie przyjechać za szybko. Od rana padał deszcz, więc na trawie było ślisko. Postanowiłam zrobić woltę na piaszczystej rozprężalni. Wolta wyszła mi dość duża, bo jak zaczęłam ją robić, Stefan zaczął szaleć i musiałam go ogarnąć. Po kolejnej przeszkodzie stwierdziłam, że w zasadzie nie potrzebuję bata i rzuciłam go na ziemię. Po tej wolcie było jeszcze trzy przeszkody jadąc przez las, których oczywiście nie dało się nakręcić. Kolejną przeszkodą był bankiet na który trzeba było wskoczyć dość wąskim frontem i zeskoczyć. Potem już było prosto. Były ciekawe przeszkody jak np pomarańczowy korner, nieczęsto spotykany w tej kategorii, oraz czerwony konik. Do końca dotarłam w normie czasu, chociaż najpierw myślam że się spóźniłam, bo przestawiłam sobie zegarek o dwie sekundy do przodu i o tym zapomniałam. Generalnie nie jechało mi się najlepiej, czasem mi nie pasowało, ale ważna jest skuteczność i przejechanie na czysto. Do domu wracałam pierwszy raz z dwoma medalami, złotym i srebrnym :)



DODAJ KOMENTARZ?