Po wczorajszych skokach, dzisiaj oczywiście na treningu ćwiczyliśmy ujeżdżenie. Warunki na ujeżdżalni były trudne, nie było dużo śniegu, ale był ciężki i padał ciągle deszcz. W zawodach wkkw, ujeżdżenie jest najważniejsze, bo najwięcej punktów karnych dostaje się właśnie za nie. Ubolewam nad tym, bo nie jest to moja z Ryśkiem specjalność. Możemy skakać różne dziwne rzeczy, możemy się ścigać na krosie (w końcu Rysiek biegał kiedyś w wyścigach..), ale ujeżdżenie… zgroza. Tymczasem właśnie nad tym najwięcej muszę pracować! Poniższy film jest z zawodów wkkw w Ujeździe w 2011r. Uzyskałam tam najmniejszą ilość punktów karnych z ujeżdżenia z wszystkich zawodów wkkw w których brałam udział, moim zdaniem był to mój najlepszy ujeżdżeniowy przejazd. Dostałam… 59,3 punkty karne, super wynik, tym bardziej że najlepszy w tej klasie (mój Trener) uzyskał 51,1 punktu! Tymczasem na skokach za każdą zrzutkę dostać można 4 punty karne, plus za przekroczenie normy czasu kolejne. Na krosie za wyłamanie (bo trudno zrzucić kłodę z drewna…) dostaje się 20 punktów, za kolejne 40 itp. Jak się zupełnie zawali kros, to można szybko uzbierać tyle punktów karnych co w ujeżdżeniu. Ale gdy się przejedzie skoki i kros na czysto, co nam się zdecydowanie najczęściej zdarza, to ujeżdżenie decyduje o całym wyniku.
Niestety wyćwiczenie elementów ujeżdżeniowych jest bardzo mozolne, co dzisiaj doskonale poczułam.
Wracając do dzisiejszego treningu najpierw po rozgrzaniu koni ćwiczyliśmy serpentyny w kłusie, żeby trochę powyginać konie. Wyginanie jest potrzebne żeby konie się rozluźniły. Później były chody boczne – łopatki w stępie. Czyli koń idzie do przodu nieco na skos – jego przód jest bardziej wsunięty do środka czworoboku. Koń ma iść po trzech śladach czyli np. idąc w prawo przednia prawa noga robi jeden ślad, przednia lewa noga idzie po jednym śladzie z tylną prawą nogą, a tylna lewa noga robi trzeci ślad.
Potem ćwiczyliśmy zatrzymania z kłusa, chwilę stania i cofanie konia. Cofanie jest w programie ujeżdżeniowym wkkw klasy P, a my mamy w tym roku zacząć jeździć P-tkę. Żeby cofnąć konia trzeba pociągnąć do tyłu za wodze i cofać wzdłuż brzucha konia obie łydki, lub pociągnąć za wodze i przyłożyć obie łydki.
Potem ćwiczyliśmy kontrgalopy, czyli galop konia z niewłaściwej nogi. Robi się to po to żeby wyćwiczyć u konia posłuszeństwo na pomoce. Pomoce – w slangu trenerów – to poprawnie użyte wodze, biodra i łydki. Koń powinien robić, to co jeździec mu każe przy pomocy… pomocy właśnie.
Jak wróciłam do stajni wszystko było oczywiście mokre (ach ten brak hali… :( ) i musiałam czekać aż siodło, kask, czaprak wyschną, zanim zamknęłam je w pace. Ryśka wysuszyła derka polarowa.
Poniedziałek to jedyny dzień wolny od treningów w naszym klubie. Dlatego z reguły tego dnia szłam… na trening siatkówki. Niestety po świątecznej kontuzji odpadają wszystkie inne treningi oprócz koni. Jutro rano idę też na wizytę do chirurga, który jest zdecydowanie przeciwny temu, że ja już od tygodnia trenuję. Według niego jeszcze miesiąc powinnam mieć przerwę i chodzić na rehabilitację ruchową. Tymczasem już w lutym i w marcu są bardzo ważne zawody i nie mogę sobie pozwolić na dłuższą przerwę od treningów. Dlatego zdecydowaliśmy się na drogę pośrednią: nie chodzę na siatkówkę, nie ćwiczę na w-fie, ale trenuję z Ryśkiem. Sezon jeździecki jest najważniejszy!



Komentarze
Ola
ja się dziwię, jak to wszystko zawodnicy zapamiętują; kolejność przeszkód, elementy ujeżdżenia itp. podziwiam cię, że pomimo kontuzji trenujesz ;D a tak w ogóle to świetny blog, świetnie jeździsz ;)
zebrazklasa
Dzięki :) Praktyka czyni mistrza, im więcej zawodów tym szybciej się wszystko zapamiętuje.
Koniara2001
Ja najprędzej zawaliłabym skoki,zrzucam dosłownie wszystkie poprzeczki :)
JoannaM
Ja najbardziej lubię skoki :)