Szybki jak żółw…

Zawody siatkarskie w niedzielę obejmowały dwa mecze z drużynami które miały 3 miejsce ze swoich grup. Pierwszy mecz poszedł nam bdb – wygrałyśmy 2:0 w setach i bardzo dobrze mi się grało, bo wczułam się w swoją rolę środkowej bloku. Drugi mecz niestety poszedł nam gorzej, częściowo dlatego, że weszły nowe zawodniczki na boisko, a częściowo dlatego, że załamałyśmy się. W zeszłym roku ta drużyna dostała od nas łomot, a teraz drugi raz z nimi przegrałyśmy. Łącznie zajęłyśmy 8 miejsce na 14 drużyn.

Co do jeździectwa, czym jesteście zapewne bardziej zainteresowani niż siatką… :)
Teoretycznie dzisiaj miały być gąbki z Panią Basią, ale ja wzięłam siodło ujeżdżeniowe, ponieważ spodziewałam się że po dwóch dniach stania Smok będzie wariował. Przeliczyłam się…

Na ujeżdżalni byli Julka na Maladze, druga Julka na Tequili i Carla na Top Evita. Dziewczyny robiły dodania, ustępowania i kontrgalopy, takie proste elementy, bo jednak były na gąbkach, na których jest o wiele trudniej utrzymać się na koniu niż w siodle. Ja robiłam elementy z programu P, tyle, że tak jak ostatnim razem dodania na kole 20m w galopie wychodziły mi bardzo dobrze, to dzisiaj jakoś Smok nie miał zbytnio energii. Dłuuuugo robiłam to ćwiczenie i skończyło się na tym, że musiałam go obudzić bacikiem i wtedy wychodziło bardzo dobrze. Skupiałam się jeszcze na kółeczkach, żeby wyginać Smoczysko, żeby się skrócił i podstawił zad, a poza tym takie kółeczka są w programie P. Nie chciało mu się na początku nosić swojej głowy, więc ja musiałam to robić, ale później było znacznie lepiej.

Jak już stępowałam to wtedy wszystkie konie się spłoszyły, bo gdy Luiza chciała zdjąć swojego konia Nazareta z padoku, to wtedy zachciało mu się szaleć, biegać i tarzać się. W czasie tarzania się do jego ogona przyczepiła się 1,5 metrowa gałąź i dostał szału ze strachu a z nim nasze konie, oraz konie stojące na sąsiednim padoku. Dopiero gdy w czasie tego szaleństwa Nazaret skopał z siebie tą gałąź, to się uspokoił na tyle, że można go było złapać.

Po jeździe jeszcze musiałam załatwić z Panią Basią zaświadczenie o uczęszczaniu na treningi po to, żebym mogła być zwolniona z dodatkowej lekcji wf w szkole. A po tym bardzo szybko do domu, bo tata czekał i się spieszył. W najbliższy weekend znowu będę mieć przerwę bo mam wesele w rodzinie poza Warszawą…

Komentarze

7

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.