Nie mój dzień :(

Dzisiaj były skoki z trenerem. Jeździłam razem z Magdą i Perłą. Gdy wjechałam na plac jeszcze poprzednia grupa jeździła parkury. Tak więc stępowałam oglądając jak jeżdżą.

Ania na Wichrze:

I Królik na swojej Siwce którą ma stosunkowo od niedawna. Wcześniej jeździła na Durniu ale zamieniła go właśnie na nią. Poprzedni właściciele ją strasznie zepsuli, nie dało się na niej nic robić i myśleli że to jest koń do wyrzucenia. I dzięki temu Siwka trafiła w ręce Królika, bo jak powiedział Trener „ takich koni się nie sprzedaje”. Co ciekawe tak naprawdę nazywa się ona Wiagra, ale nie używamy go w stajni :P:

Perła na Bijou:

Gdy zaczęłam się rozprężać wszystko było ok. Dopóki nie zaczęłam skakać. Najpierw było za daleko, potem za blisko itd. W każdym razie ciągle nie wyrabiałam się z odległością 5 fuli pomiędzy krzyżaczkami. Później doszły jeszcze stacjonaty i oksery tyle, że skakane po ukosie. Najpierw Sojuz mi wyłamał ponieważ najechałam tak, że w sumie powinien skoczyć stojak, ale na szczęście tego nie zrobił. Co prawda jak poprawiałam mi wyszło no ale też nie było normalnie, ponieważ za przeszkodą stała mama robiła zdjęcia co oczywiście nie mogło ujść uwadze mojego konia tak więc się jej przestraszył:

Następnie jechałam cały parkur i nawet nie umiałam najechać na pierwszą przeszkodę tak, żeby pasowało. A gdy już stwierdziłam że pojadę tą linię – zabiłam się o drugą przeszkodę. I wtedy nareszcie wzięłam się w garść żeby przejechać cały parkur. Nie był on cudowny no ale był w każdym razie najlepszym elementem całej jazdy tak więc pokażę go wam:

Nie wiem dlaczego, może ponieważ to sobie wmówiłam, ale nic na tym treningu mi nie wychodziło. Ciągle było albo za daleko albo za blisko, rozpędzałam Smoka wtedy kiedy trzeba było skracać i na odwrót. Nawet się trochę wstydziłam bo akurat wtedy kiedy moja Mama przyjechała na jazdę musiałam ją tak skopać…

Dzisiaj mam trening ujeżdżeniowy, po czym w tempie muszę się spakować i wpakować pakę na ciężarówkę, oraz przygotować transportery dla konia na jutro. Trener jutro wiezie konie o 10.00 a trening mamy o 16.00 po drugiej stronie Warszawy. Ja mam lekcje do 15.20, więc będę musiała się z czegoś urwać, żeby zdążyć dojechać kolejką do Warszawy, a potem z mamą przez całą Warszawę do Miłosnej. No i po treningu oczywiście koreczki, karmienie itp

Komentarze

13

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.