Praca z Timem jest inna niż z każdym koniem na którym wcześniej jeździłam. Tą różnicą jest jego wiek. Scotty ma dopiero 6 lat -przekładając na ludzki wiek- jest rozbrykanym małolatem. W związku z tym trzeba w nim dopiero wykształcić nawyki i zachowania, które pozwolą mu na zdobywanie doświadczenia w coraz trudniejszych konkursach. To zaszczytne zadanie najwyraźniej przypadło mi :), lecz nie będzie to wcale łatwe, ponieważ mi też brakuje jeszcze wystarczających umiejętności. Dlatego tym bardziej muszę uważać, żeby przypadkiem przez moje złe nawyki nie wpoić mu lub sprowokować do złych zachowań, a także korygować te które zaczynają się u niego pojawiać. Ciężki orzech do zgryzienia… ale właśnie dlatego potrzebny jest mi pan Łukasz :)
Patrząc na postępy, które poczyniliśmy pod względem dogadania się przez te zaledwie cztery jazdy, widzę światło w tunelu. Podczas pierwszych dwóch treningów czasami aż szkoda mi było Timiego, że musi mnie znosić. Moimi dwoma największymi problemami było ustabilizowanie kucysia, opuszczenie jego głowy razem z zaokrągleniem szyi i skręcanie w prawo. Pan Łukasz wszystkie problemy z koniem przypisuje winie jeźdźca, ale tym razem, PO RAZ PIERWSZY przyznał, że to po stronie konia leży wina (oczywiście później dodał, że też przez złe używanie pomocy :P). Jednak nie zmieniało to faktu, że cały czas Scotty wypadał mi lewą łopatką, albo bardzo trudno było mi zakręcić, a z kolei przez to, że nie wiedziałam jak się z tym uporać wpadałam w złość…
Na szczęście już bardziej to ogarniam. Mianowicie jak to ujął pan Łukasz teraz najważniejsze jest, żeby koń szedł tam gdzie ja chcę. Dlatego gdy nie chce skręcić pozwalamy sobie na mocniejsze użycie wewnętrznej wodzy, z mocniejszym działaniem wewnętrznej łydki. Czasami mam jeszcze problem z kontrolowaniem drugiej ręki podczas tej czynności – powinnam oddać tyle zewnętrznej wodzy ile zabrałam wewnętrznej, mieć ją lekko napięta lecz nie ciągnącą i tylko kontrolować łopatkę konia robiąc półparady ręką do góry, a mi niestety zdarza się czasami jej nie odpuścić i wtedy jakby przeciągam się sama, a koński pysk jest tylko łącznikiem. Oczywiście od razu jest to wychwytywane przez sokole oko pana Łukasza, dostaję drobny ochrzan i przestaję, ale tak czy tak staram się to jakoś wynagradzać Scottiemu :)
Jak na razie miałam dwa treningi skokowe, podczas których wyszły kolejne dwa problemy (jak zwykle gdy coś znika, to coś nowego przychodzi na zastępstwo). Otóż po a)- moja postawa ciała i zachowanie przy najeździe i podczas skoku, a po b)- tendencja Timsona do skakania w lewy ukos (po raz drugi potwierdzona po stronie konia :P). Co do pierwszej rzeczy muszę cały czas kontrolować by przy najeździe siedzieć mocno odchylona, w pełnym siadzie, ale co ważne nie ciężkim- mocno odpychając się od strzemion tak by to na nich spoczywała większość ciężaru, pilnować by nie dodawać przed przeszkodą tylko cały czas jeździć tym samym tempie i ostatnie by nie wychodzić przed konia w skoku- nie pochylać się ramionami do przodu tylko cofać biodra do tyłu (taki jakby przysiad). Do tego dochodzi jeszcze ładne wyjeżdżanie konia w zakręcie, pamiętanie o prostopadłych najazdach tak by korygować jego tendencje w lewo. Dużo tego, żeby to wszystko zrobić w jednej próbie większość trzeba mieć już w nawyku. Ja niestety jeszcze tego nie mam, a z kolei spamiętanie, przestrzeganie i kontrolowanie siebie i konia w jednej chwili a propo tego wszystkiego jest bardzo ciężkie do wykonania. Dlatego ja ułatwiam sobie to zadanie zapominam o części i skupiam się na kilku najważniejszych :P Oczywiście płacę za to mnóstwem prób i kolejnymi minutami na tym piekącym słońcu, ale po jakimś czasie gdy już podczas kilku najazdów skupię się na każdej z tych rzeczy, w końcu umiem to złożyć do kupy i wychodzi :D
Jutro niedziela, dzień wolny od treningów. Na szczęście mam się czym zająć… Po pierwsze zaczęłam zdobywać nowe umiejętności:
Po drugie zostałam nianią tego przesłodziaka, który własnie koło mnie śpi:
A zatem pora na dobranoc! :D



Komentarze
zuleex
e wszystko o czym piszesz nt opanowania tylu rzeczy przy skokach jest raczej logiczne ;)
tylko nie do konca rozumiem systemu skrecania..jak uzyjesz wiecej wewnetrznej wodzy i jedniczescie wewnetrznej lydki a oddasz zewnetrznal koń automatycznie wypadnie łopatka na zewnątrz..
Julia
Wytłumaczysz dokładniej o co chodzi z tym oddawaniem wodzy zewnętrznej podczas zakrętu? Mój trener każe mi prowadzić konia cały czas na zewnętrznych pomocach. W takim przypadku jak Twój – działam wewnętrzną łydką+zewnętrzna ogranicza, położona za popręgiem; zewnętrzną wodzę trzymam na kontakcie, a wewnętrzną pokazuje koniowi kierunek i robię półparady. Jestem ciekawa o co chodzi dokładniej z tym, o czym piszesz. :) Sama mam 6 letnią klacz, ale pracuję z nią znacznie dłużej, bo już prawie 3 lata. :)
zebrazklasa
Podczas tych pierwszych jazd tutaj w Białym Borze, zależało nam żeby Scotty się mnie słuchał, jechał tam gdzie ja chcę. Nie jest to do końca prawidłowe, dlatego teraz im bardziej się zgrywamy i dogadujemy, tym mniej mam używać wewnętrznej wodzy (z podparciem łydką) i normalnie prowadzić go tak jak ty :)
Julia
Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź :-) i oczywiście życzę Wam ze Scottym owocnej współpracy! :)
HORS
Piękny koń! Będziecie świetną parą. Co to za psiak? Twój? Jak się zwie? Sweeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeet :)
Misia
Ale masz słodkiego zwierzaczka
asia
Piękny ten Scotty mam nadzieję, że się dogadacie ;)
W.
Gosiu mam do ciebie pytanie, a właściwie dwa pytania :)
1. Jak ustawiasz głowę konia? Czy w ogóle ją ustawiasz, czy czekasz aż koń sam z siebie to zrobi? Jeżeli ty ustawiasz, to powiedz proszę jak to robisz.
2. Jak robisz łopatkę do wewnątrz? Słyszałam o kilku metodach, ale chcę poznać twoją.
Szafirowa17
Twój psiak? :) Słodziak <3
zebrazklasa
nie, psiak koleżanki, ale słodziak :)
ami
Tim ma tu zwykłe wędzidło? Jeździsz czasem na zwykłym czy tylko na cygance albo na tym “z wąsami”? :)
zebrazklasa
Testujemy wciąż odpowiednie wędzidła na Timiego. Ma zwykłe, ale najczęściej jeździmy na wąsie. Cyganka przydaje się na krosie, żeby mieć lepszą kontrolę nad tym młodziakiem…
ami
Do każdego wędzidła ma inne ogłowie?
zebrazklasa
Normalnie nie, przepinam je. Ale na zawody gdy jest mało czasu na przebranie dwóch koni musiałam pożyczyć ogłowie żeby było gotowe z innych wędzidłem.