Ciężka praca…

Mija dopiero dwa tygodnie od kiedy jeżdżę na Timonie, więc tak naprawdę wciąż się poznajemy. Za trzy dni wyruszamy na pierwsze, treningowe zawody, a my wciąż ćwiczymy podstawowe rzeczy, tak więc nie wiem jak to będzie wyglądało w praktyce, chyba odbędzie się tu jakaś loteria…

Podczas ostatnich kilka jazd, przejścia zaczęły wychodzić całkiem dobrze. Niestety wciąż mam problem ze skręcaniem w prawo. Jak to pan Łukasz mówi „koń się nie zmienił”, więc najprawdopodobniej problem siedzi w mojej głowie – najgorsza z możliwych opcji :(. W związku z tym cały czas pracujemy na drągach i przeszkodach najazdy z dwóch nóg, kółka, esy floresy… W stępie i w kłusie jest spoko, lecz w galopie, gdy tylko zaczynam mocniej pracować ręką Timi się przeganaszowuje (wtedy nie mam nad nim kontroli) albo macha głową. Jak trener na niego wsiądzie – problem znika, coś zatem mam z którąś ręką co nie pasuje Timonowi. Wciąż jednak nie wiemy co…? Cała dzisiejsza jazda polegała na zakręcaniu i nareszcie na końcu zaczęło coś wychodzić. Jak sami rozumiecie nie jest to fascynujący temat do opisywania. Muszę przyznać, że te ciągłe zmiany typów koni, są bardzo trudne. Sojuz jest zupełnie inny od Doncastera, Donek od Ostlera, a Ostler od Timiego, a jaki jest Timon to się dopiero dowiemy z czasem… Mam nadzieję, że kiedyś uda nam się porozumieć… :)

Poniżej kilka zdjęć z wieczornego treningu. Zobaczcie jaki śmieszny jest Tim jak przechodzi przez drągi… jak by go miały ugryźć :)

IMG_1085

IMG_1139

IMG_1170

Komentarze

11

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.