Przez ostatnie dwa dni miałam treningi tylko na Timim, ponieważ pan Łukasz postanowił trochę popracować nad dużym. W sumie miła odmiana wracać do domu o godzinę wcześniej :P
We wtorek miałam ujeżdżonko, podczas którego w końcu poczułam, że coś wyniosłam. Tak jak teraz sobie myślę Timi jest jeszcze dzieciakiem, więc gdy się na nim jeździ na początku powinno się mu pokazać, kto „rządzi” poprzez mocniejsze użycie łydki czy półparady, lecz to wszystko musi być zrobione w odpowiednim momencie i z adekwatną siłą- to wszystko wymaga wyczucia. Zauważyłam podczas tej i wielu wcześniejszych jazd, że koń często chodzi nie tak jakby powinien (zapiera się na którejś wodzy, nie pracuje zadem, albo w przejściu się usztywnia) ale nie wiem co w danej chwili mam zrobić, czym zadziałać żeby zaczęło wychodzić. Przez moją jakby niewiedzę też trochę boję się działać, obawiam się że zepsuję Timona. Uświadomiłam sobie też, że mam również tendencje do przesady- gdy już zacznę działać to stopniowo używam tych pomocy coraz mocniej i wtedy dochodzi do walki z koniem :(
Ta jazda była można powiedzieć wyjątkowa, ponieważ podczas niej zaczęłam czuć co się dzieje i reagować na to, w większości przypadków w odpowiedni sposób. Oczywiście najpierw musiałam dostać lekki ochrzan od trenera, za bardzo się cackam nad Timonem i że właśnie na treningach powinnam próbować tych mocniejszych pomocy, i sprawdzać na które koń by zareagował, bo na zawodach już się niczego konia nie nauczy, jest to sprawdzian dotychczasowo zdobytych umiejętności i wtedy już muszą działać te lżejsze pomoce. Tak więc wzięłam się za siebie i (co prawda pod koniec jazdy nie galopowałam tylko kłusowałam) zaczęło wychodzić. Na początku Timi próbował wyjść z ustawienia, jednak na końcu mogłam po prostu sobie siedzieć, czasami tylko robiąc jakąś półparadę a kucyk cały czas zostawał w tym samym miejscy- siła autorytetu :P. Mam jeszcze problem z przejściami- po A) w przejściach do niższego chodu powinno się używać jeszcze więcej łydki niż do wyższych (żeby się koń bardziej podstawił), B) we wszystkich przejściach powinno się jednocześnie używać łydki jak i robić półparady… Niestety często nie zdaję sobie nawet sprawy z tego, że podczas przejścia popuszczam np. zewnętrzną wodzę, przez co Scotty od razu wychodzi z ustawienia, dzisiaj będziemy nad tym pracować, ale chyba jestem na to za mało wielofunkcyjna :P
O moim drugim trenigu na Timim napiszę wieczorkiem bo teraz nie zdążę już przed szkołą :)




Komentarze
Marlboro
super wpis :)