W związku z przygotowaniami do Strzegomia, przez ostatnie trzy dni miałam aż trzy treningi krosowe: dwa na Timim we środę i piątek) i na Sojuzie w piątek. Pierwszego dnia skacząc na Timim głównie skupiliśmy się na wąskich frontach. W poprzednim poście pisałam o mojej niewiedzy i problemami z wyczuciem i odpowiednim zareagowaniem na daną sytuację, co też wywołuje u mnie niepewność. Niestety skacząc tak trudne technicznie przeszkody jak wąskie fronty chcąc nie chcąc trzeba podejmować zdecydowane kroki. Nie są to już szerokie przeszkody z klasy P czy L, jak to powiedział pan Łukasz „skończyły się wakacje”. Tutaj trzeba konia pilnować na każdym kroku, trzeba wiedzieć na ile można partnerowi zaufać, a kiedy z kolei trzymać go w ryzach. Tak jak już wcześniej wspominałam na Timim – przez to, że jest młody i dopiero się uczy – mam jakby blokadę. Nie chcę zrobić czegoś za mocno, lub też w ogóle boję się podejmować jakąś większą decyzję, bo podświadomie obawiam się, że ona może być niewłaściwa. Jednak skacząc przeszkody z 1* a szczególnie wąskie fronty brak decyzji jest jeszcze gorszy niż podjęcie tej złej. Tak na przykład było podczas mojej pierwszej próby przeskoczenia wąskiego domku na rozprężalni. Najeżdżając na tą przeszkodę jak zwykle wydawało mi się, że Scotty jest zupełnie zamknięty w pomocach, a jednak wywinął się w prawo :(.
Moim zdaniem oprócz tego, że pracuje się z żywym zwierzęciem, najtrudniejsze w jeździectwie jest to, że nikt nie powie ci jak mocno masz przyłożyć łydkę, jak mocno użyć półparady w danym momencie- samemu trzeba to wszystko wyczuć, a żeby się tego nauczyć najpierwsze trzeba tego doświadczyć i uczyć się na własnych błędach. Niestety odnośnie młodych koni te błędy mają bardzo wysoką cenę, ponieważ wpajają złe nawyki. Gdy następnym razem najechałam na domek i przypilnowałam Timiego mocniej (głównie za lewą wodzę) nie było problemu, jednak efekt pierwszego wyłamania zostaje- przy następnej przeszkodzie też Timon się wywinął :(
Na szczęście na drugim treningu wczoraj byłam już bardziej stanowcza. Pomimo tego, że zadania były trudniejsze w większości przypadków wychodziłam z tego bez problemu. Skakaliśmy teraz całe kombinacje włącznie z wąskimi frontami, na przykład dwa żywopłoty z klasy P z wąskim na cztery fule. Moim głównym zadaniem było siedzenie mocno odchylona z zamkniętymi łydkami i na mocnym kontakcie tak by nie dać Timiemu przyśpieszyć do przeszkody. Teoretycznie wydaje się to bardzo proste, lecz podczas jazdy wszystko dzieje się tak szybko… Uwielbiam te sytuacje gdy po przejechaniu jakiejś kombinacji podjeżdżam do Trenera a ten mówi mi, że np. znowu się pochyliłam podczas gdy mi wydawało się, że bardziej do tyłu siedzieć się już nie da. Po prostu to wszystko dzieje się tak szybko, że się samemu nie ogarnia :P
Na koniec wczorajszego treningu skoczyliśmy sobie parę razy sam wąski, nie było z tym żadnego problemu, a potem jeszcze zaatakowaliśmy korner (z karteczką z ostatnich zawodów: 23 przeszkoda dla klasy 3* :P (ale był on stosunkowo łatwy i mały jak na tę klasę). Za pierwszym razem jeszcze z 10 metrów przed przeszkodą Timi odskoczył mi od jakiś krzaczków które tam stały, dlatego musiałam przejść do stępa i pokazać mu całą okolicę. Następne razy były już spoko i byłam z nich bardzo zadowolona dopóki przy powrocie do stajni nie zaczął się bać Lifta (konia Agaty, swojegonajlepszego przyjaciela ze stajni…) stępującego obok. Nie ogarniam tych koni!
Po około pół godziny wyjechałyśmy z Agatą już na następnych koniach (Sojuzie) na kolejny trening krosowy. Podczas rozprężenia na serio odczuwałam ogromną ulgę że nie muszę się obawiać końskiego towarzystwa, a nawet specjalnie podjeżdżałam i nadjeżdżałam z naprzeciwka do Agaty, która była na Obłoku :P Co do samych skoków pomimo tego, że Sojuz patrzył się na wszystko, czasami nawet miałam wrażenie, że jeszcze w locie przygląda się temu przez co przeskakuje, skakał wszystko. Muszę jednak pamiętać, żeby się nie rozleniwić i nie zaufać mu za bardzo, bo w Strzegomiu gra jest o dużą, gwiazdkową stawkę, a jak człowiekowi zależy to nie wiadomo co się może wydarzyć…



Komentarze
Magda
Co to znaczy zamknąć łydkę? spotkałam się z tym określeniem wiele razy i nigdy nie wiedziałam o co chodzi ;p
Marlboro
fajny post :)
Misia
Popieram
zebrazklasa
dzięki :)
zuzia
Oglądam konie na sprzedaż, a tu patrze i http://www.swiatkoni.pl/ads/show,33438,sojuz.html :( Sprzedajesz Sojuzika? Dlaczego?
zebrazklasa
tak jest wystawiony na sprzedaż z różnych względów, pisałam już o tym ostatnio w komentarzach.