Jeszcze do końca nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że ostatnie treningi zarówno na Czarku jak i na Sojuzie mogą okazać się przełomowymi…
Zaczynając od początku:
W środę po raz pierwszy od dłuższego czasu skakałam coś wyższego, tak więc na czwartek przypadł mi trening ujeżdżeniowy. Jak zwykle miałam mieć na 16.00, ale niestety musiałam zostać w szkole odrobinę dłużej, co oznaczało, że gdy tylko się uwolniłam dosłownie biegłam na kolejkę, potem do domu i wreszcie do stajni, a i tak spóźniłam się ze 20 min (na szczęście okazało się, że trening Olimpii też się przedłużył…). Moim zdaniem kluczem do naszego sukcesu podczas tych jazd był mój dobry humor i (niestety muszę to przyznać) ZAKAZ GADANIA (zakaz jakiegokolwiek odzywania się niepytanym, w tym też mruczenia pod nosem, nucenia, po prostu buzia na kłódkę :P). Jedyne co mogłam powiedzieć to: „dobrze”, „ok”, „robi się”, ale też nie w nadmiarze… ;) I sama muszę przyznać, że rzeczywiście chyba dzięki temu lepiej się skupiałam na robocie itp. bo nagle zaczęło wychodzić. :D
Na Czarku moim głównym zadaniem było żeby go rozluźnić (dosłownie: „żeby chodził jak guma”). Żeby to osiągnąć musiałam mieć bardzo lekką rękę, żeby kucyk nie miał się na czym oprzeć, dlatego musiałam od czasu do czasu sprawdzać czy Rudy się sam niesie (poprzez chwilowe oddawanie ręki), a przede wszystkim jak tylko się rozluźniał musiałam oddać rękę trochę do przodu i zostawić ją tam lekką, żeby dać koniowi znać, że ma wolną drogę do zejścia i zaokrąglenia się. W większości jeździliśmy po większych i mniejszych kołach, dlatego bardzo ważne też było żeby kucyk reagował na wewnętrzną łydkę i miał większy kontakt na zewnętrznej wodzy. Jako, że jestem praworęczna, znaczy to, że mam prawą rękę silniejszą, cały czas trudniej jest wyegzekwować jadąc w prawo po kole, żeby Czarek oparł się na lewej wodzy, żeby prawą jedynie lekko nadawać kierunek (przez to też jak jadę w prawo to muszę do zakręcania używać więcej wewnętrznej wodzy, bo koń nie stoi na zewnętrznej wodzy). Aby to poprawić często robiłam przejścia i w stępie spychałam prawą łydką konia na zewnętrzną wodzę jednocześnie oddając wewnętrzną wodzę (koń ma się w zakręcie pilnować zew. wodzy i wew. łydki, a nie ręki). Już jakiś czas temu zauważyłam, że Rudy lepiej rozluźnia się przy pół-paradach prawą wodzą, tak więc na początku głównie nią działałam, ale gdy kucyk załapał już co się od niego wymaga, też starałam się żeby jadąc w lewo schodził na dół również od wew. wodzy… i zaczynało działać! Wszystko wyglądałoby jak z bajki gdyby nie to, że cały czas musiałam siedzieć w kłusie ćwiczebnym. Stanęłam jednak na wysokości zadania i po pewnym czasie stwierdziłam nawet, że paradoksalnie im bardziej bolały mnie uda tym lepiej mi się w siodle siedziało. :P
Na tej jeździe nie galopowałam w ogóle- skończyłam jazdę po jakieś 20 min kłusa, ponieważ trzeba też pamiętać, że ten koń ma zaledwie 5 lat. Ja z Trenejrem często łapiemy się na tym, że skoro Czarek jest spokojny (zachowuje się jak co najmniej 9 letni koń), dużo umie itp. to oczekujemy od niego że będzie chodził pełne treningi i pracował w takim natężeniu jakby rzeczywiście miał te ponad 9 lat. Tymczasem to jeszcze dzieciak, dlatego biorąc pod uwagę jak dobrze chodził podczas tej jazdy stwierdziliśmy, że najlepiej będzie teraz skończyć – co dodatkowo będzie jeszcze dla niego nagrodą.
Jakieś 25 min później byłam z powrotem na hali, jednak tym razem jeździłam na Sojuzie. Pierwsze co zrobiłam dobrego, to zaakceptowanie faktu, że Sojuz nie będzie od razu chodził doskonale (dzięki temu uniknęłam mega niepotrzebnych nerwów). Po drugie kierowałam się dokładnie tym samym systemem co na Rudym, czyli wszystko robiłam lekko, krótkie pół-parady, wyegzekwowałam reakcję na wew. łydkę i częste sprawdzanie czy koń sam się niesie. Niestety po raz kolejny muszę przyznać, że Trener od początku miał rację, ponieważ okazało się, że po pewnym czasie (a szczególnie podczas ostatnich zagalopowań) Sojuz zrobił się lekki, co oznaczało, że to ja go ciągnęłam a nie on mnie… Też co ważne, zauważyłam, że z Sojuzem trzeba postępować jak z młodym koniem – żeby ogarnął co się od niego wymaga trzeba mu dawać bardzo jasne wytyczne, inaczej się usztywnia i wpada w lekką panikę. Dlatego np. kiedy jadę na kole w stępie kiedy to nie reagował na działanie wew. łydki, w czego wyniku musiałam albo sprzedać mu mocniejszą łydkę, albo użyć bacika, następnym razem jak odpowiedział na tą pomoc musiałam od razu go pogłaskać, żeby wiedział że zrobił dobrze, ale też aby się trochę rozluźnił psychicznie (i tak mniej więcej w kółko).
Co do wczorajszych jazd- były one bardzo lekkie (żeby kucyki miały energię na dzisiejsze zawody). Wczoraj na hali było już bardzo dużo koni, w tym część tych, które przyjechały na dzisiejsze zawody. Po prostu tłok. Jestem z siebie bardzo dumna ponieważ nawet 15 koniom skokowym SZALEJĄCYM na hali (albo robiącym sobie galopy kondycyjne tuż przed zawodami, a do tego wpadającym na wszystkich i zajeżdżającym drogę) nie udało się mnie wyprowadzić z równowagi. :D Na Czarku głównym celem było rozluźnienie w galopie. Do tego celu musiałam użyć czarnej wodzy (też ze względu na warunki, na te wszystkie konie wokół) i tak samo jak na poprzedniej jeździe głównie pracowałam na kołach. Co ważne cały czas i jadąc normalnie po kole, a szczególnie przy przejściach miałam bardzo uważać na kierunek jazdy. Często na przykład przy zagalopowaniach łapię się na tym, że przez pierwsze kilka fule jadę prosto (albo powiększam koło) a potem dopiero wracam na to pierwotne. Tymczasem żeby wpisać konia w koło trzeba cały czas myśleć jakby się chciało jechać po mniejszym kole – żeby wektor ruchu był bardziej do środka (jednocześnie używając więcej wew. łydki żeby zad był bardziej na zewnątrz). Dzięki takiej jeździe koń się stabilizuje i łatwiej rozluźnia. Tak więc jazda „bardziej do środka” + system z poprzedniej jazdy+ wewnętrzny spokój + zakaz gadania= TRENINGOWY SUKCES!
Mam nadzieję, że dzisiaj i jutro też mi się powiedzie. Pierwsze zawody w tym roku! Tym razem wszyscy już mamy licencje, czyli Chenaro będzie miał pierwszy oficjalny występ na polskich arenach ;) (Jego oficjalne imię to Chenaro 2)
Jadę na nim L i P, a na Sojuzie P i N. Trzymajcie kciuki!!! Tutaj znajdziecie wyniki na żywo:
https://zawodykonne.com/zawody/hipodromsopot/30
PS: Sorry, że taki długi wpis – jak widzę ponad 1000 słów – chyba mój rekord. Dziś i jutro na zawodach mam plan znaleźć kogoś do nakręcenia moich przejazdów, więc wreszcie będzie mnie słów a więcej obrazu ;)




Komentarze
Cani
Według mnie post w cale nie za długi, trzymam za Was kciuki! :)
lola
Zgadzam się, wpis w cale nie jest taki długi. Życzę powodzenia w zawodach i 1 miejsca!
Marta
Bardzo się cieszę że twoje treningi wyglądają coraz lepiej :-) Święta racja z tym gadaniem :-D Sama też musiałam tego pilnować. A post wcale nie jest za długi, dla mnie mogły być takie codziennie;-)
PS. Trzymam kciuki :-D
asia
Post wcale nie jest długi :) Ja raczej jestem rozczarowana jak jest krótki :P Super że treningi idą ci coraz lepiej :) Czyli jak to napisałaś ” system z poprzedniej jazdy” to lekka ręka, dużo półparad sprawdzanie czy sam się niesie i wewnętrzna łydka+ zewnętrzna wodza? Nie wiem czy wszystko dobrze zrozumiałam :) A co do nucenia i śpiewania to ja słyszałam że pomaga się rozluźnić :)
konik6628
Powodzenia na zawodach :)
agata
Strasznie podoba mi się twój blog, od jakiegoś czasu po cichu go czytam;) mam pytanie, co to za ogłowie które Chanero ma na zdjęciu?
zebrazklasa
Dostałam go od kogoś jako używane ogłowie, więc nie wiem co to za firma
koniara
Mam pytanie wiesz gdsie mogę kupić DOBRE sztylety.
Zosia
Dobre tez są z hippici
koniara
*gdzie
zebrazklasa
Na co dzień używam firmy Daslo, a na zawody Szydłowski. Koleżanka mi mówiła że bardzo dobre są firmy PASCUELLO – kupowała przez Allegro, ale sama nie próbowałam. Sztyblety to bardzo indywidualna rzecz, trzeba próbować. Ja wiem że Daslo na mnie pasują i kupuję je przez internet.
Cani
To ja zadam podobne pytanie, potrzebuję na gwałt nowych bryczesów, polecisz mi jakieś?
zebrazklasa
Rozsądne cenowo i wytrzymałe (przetestowane u mnie na milionie treningów) są bryczesy Fair Play, nawet te zupełnie podstawowe. Najczęściej kupuję w tym sklepie:
http://equidea.pl/z-pelnym-lejem,c233,12,1,price-asc,,pl.html
Jak ostatnio kupiłam tanio bryczesy HKM to na 5 jeździe z leja zostały strzępy więc nie polecam…, sle jak ktoś jeździ bardziej rekreacyjnie to mogą wytrzymać, np moja mama ma i wciąż się trzymają. Ja jestem trochę skazana na firmy które produkują przedłużane nogawki, np Pikeur, ale bryczesy tej marki mam tylko na zawody. Na co dzień za drogie…
Olaaaaa
Co do sztybletow PASCUELLO to baaaardzo polecam, ponieważ skóra jest miękka, a podeszwa bardzo elastyczna, lekka, nie ślizga się i dobrze w niej czuć strzemie :) mam teraz inna firmę i porównanie i szczerze mówiąc najchętniej wrocilabym do PASCUELLO, ale oczywiście minusem PASCUELLO jest to ze się niszcza i marszcza ale jeśli chodzi o wygodę naprawdę 6+, bo wierzcie albo nie ale podeszwa i to czy czuje się w niej strzemie jest ważne
Ann
Co do bryczesów:
Ja tak jak Gosia jeżdżę sportowo (tylko ujeżdżenie) i najlepsze są zdecydowanie Pikeury. Ze względu na ich cenę mam model młodzieżowy, który od zwykłych różni się chyba tylko rozmiarówką, no i ceną. Kosztują koło 500zł (+ dość często są promocje) i naprawdę są świetne.
Używam również od ponad 1,5 roku HKMy i trzymają się świetnie! Ślady użytkowania pojawiły się dopiero po roku, a w dodatku bardzo dobrze trzymają w siodle. Oczywiście nie dorównują Pikeurom, ale cena jest o wiele niższa. Od znajomych też słyszałam pozytywne opinie o HKMach, więc może Gosiu trafił Ci się wyjątkowo nieudany model.
Co do bryczesów Fair Play’a to akurat moje nie za długo wytrzymały- odbarwiły się w praniu i po krótkim czasie przetarł się lej. Również niezbyt dobrze mi się w nich jeździło. Jednak od kilku osób słyszałam pozytywne opinie, więc pewnie tym razem ja trafiłam na nieudany model.
Cani
Dzięki, dziewczyny! Sama mam HKM i jestem zadowolona (są dobre na bardzo chude osoby), tylko niestety źle je uprałam i się skurczyły. Fair playe są śliczne, biorę! ;)
Olaaaaa
Ooo właśnie dzisiaj się martwilam o to ze jestem praworeczna i moja prawa ręka jest silniejszq co powoduje że w jeździe w lewo ciezko mi oprzeć konia na zewnętrznej wodzy i mam taką samą sytuacje jaka jest u cb, ciesze się ze nie jestem jedyna, bo juz myślałam że to poprostu to są moje wymówki z ta praworecznoscia ;) pozdraeiam i życzę sukcesów!
Olaaaaa
* przy jeździe w praeo Sory za pomyłkę
justii
Super post !! Prosimy więcej takich ;) Nie długi, nie krótki, dużo informacji i zabawny. Ostatnio mam wrażenie, że natchnęła cię jakaś wena i piszesz dużo lepsze i ciekawsze posty :)Cieszę się, że na treningu udało się obejść bez czarnej :)))
Powodzenia na zawodach!!!
lola
52, 35, 37 i 27 miejsce nie tak źle!;) nawet b.dobrze!
lola
No… Może z tym 52 miejscem to trochę przesadziłam. Pucharu za to nie dostaniesz, ale zawsze jest ktoś gorszy! Co nie? Za to z 35, 37 i 27 miejscem absolutnie nie przesadziłam! Ja nawet za sto lat bym takiego winiku nie zdobyła! No może ewentualne?…
zebrazklasa
Ja się nie ścigam o miejsce. W zawodach skokowych liczy się czas przejazdu, który w skokach wkkw się nie liczy dopóki przejazd jest w normie czasu. Dla mnie zatem liczy się czystość przejazdu, a nie miejsce, bo te zawody to dla mnie tylko przygotowanie do wkkw :)
lola
:) no chyba że tak! Moim zdaniem nie jest ważny wynik ale dobra zabawa. Choć czasem jest miło po rywalizować i coś wygrać ;)
zebrazklasa
Rywalizacja zacznie się na zawodach wkkw, ale w tym roku też ważniejsze dla nas będą kwalifikacje (czyste przejazdy głównie w krosie) niż zajęte miejsce. Dopiero w Mistrzostwach Polski można się zająć miejscem… ;)
Ola
Moim zdaniem Twój wpis nie jest wcale za długi! Bardzo lubię czytać Twój blog, więc im więcej napiszesz, tym bardziej się cieszę. ;)
Marysia
A kiedy zaczną się zawody WKKW?
FioletowA
A ile mniej więcej kosztują takie zawody wyższej rangi ze tak powiem? Wpisowe, dojazd itp itd?