Co tam słychać po świątecznej przerwie :D

Witajcie po długiej przerwie :D Chyba już z 50 razy zbierałam się do napisania pierwszego postu po świętach, ale zawsze coś krzyżowało mi plany… Zresztą głównie związane to było ze szkołą, bo aktualnie (przynajmniej w mojej szkole) kończy się pierwszy semestr, jak pewnie większość z Was odczuła trzeba się wziąć w garść i powalczyć o oceny, aby następnie spokojnie, bez żadnych sprzeciwów ze strony rodziców móc zostawać dłużej w stajni :P (na szczęście nie mam takich problemów :P)

Moja przerwa świąteczna skończyła się po ośmiu dniach nieobecności jeszcze kilka dni temu w sobotę rozpoczęciem szkoły (pierwotnym planem było aby przez ten czas przypominać sobie materiały ze szkoły, ale jak zwykle nic z tego :P). Pierwszy trening zrobiłam sobie następnego dnia. Z góry założyłam, że zapewne nie będę w najlepszej formie, tak więc nie planowałam żadnych szczególnych ćwiczeń. Okazało się jednak, że w przeciwieństwie do poprzednich doświadczeń ja sprawowałam się całkiem przyzwoicie. Po głębszym zastanowieniu doszłam więc do wniosku, że wszystko sprowadza się do nastawienia psychicznego, ponieważ za każdym razem gdy już przed przerwą myślałam jak długo nie będę miała kontaktu z końmi w związku z czym pewnie się znowu cofnę, moje przypuszczenia się sprawdzały. Tymczasem gdy teraz święta minęły mi mega szybko i w sumie starałam się nie myśleć za dużo o koniach okazało się, że było całkiem ok :D Taka rada na przyszłość :)

Odnośnie treningów merytorycznych ostatnimi czasy dużo uwagi poświęcam ujeżdżeniu. Z jednej strony dlatego, że moim zdaniem jeszcze bardzo dużo pracy czeka mnie zarówno z jednym jak i drugim młodym koniem, i nie chodzi mi tutaj o wyniki na zawodach, ale bardziej o zgranie, zaufanie i wypracowanie lepszej komunikacji pomiędzy nami, a z drugiej również dlatego, że jakoś wszystkie okoliczności bardziej sprzyjają abym miała treningi z p. Gosią (np. częste zawody na hipodromie przez które nie może przyjechać do mnie p. Marcin). Przynajmniej mam nad czym pracować i muszę się przyznać, że ostatnio poczyniliśmy duże postępy :) Oczywiście nie można oczekiwać że w kilka tygodni osiągniemy poziom Grand Prix (chociaż naprawdę bym chciała), ponieważ aktualnie pracujemy na podstawami , czyli rytmem, zebraniem, elastycznością, karnością (szczególnie w przypadku Czarka :P) oraz prostą pozycją, która jest bardzo niepozornym terminem, a jak na tą chwilę wymaga najwięcej wysiłku (ale to w następnym wpisie :) ). Na szczęście p. Gosia daje mi nadzieję utrzymując, że gdy to już opanujemy wszystkie figury ujeżdżeniowe będą wychodzić jak z płatka :P

Co do skoków to jak wspomniałam jak na razie nie było ich za wiele, ale jak każdy wie nie liczy się ilość a jakość :P Co do jakości to również i ona się poprawiła. Ostatnim razem pracowałam na dwóch przeszkodach, które docelowo miałam skakać po ósemce. Głównymi celami były pełne opanowanie tempa galopu zarówno przed jak i po przeszkodzie oraz prawidłowe, głębokie wyjeżdżanie zakrętów, czyli po prostu kontrola.  I w tym temacie również zrobiliśmy krok do przodu, ponieważ na Czarku: po pierwsze przestało mnie tak wywalać z siodła, a w związku z tym również udawało mi się szybciej przywracać go do porządku po lądowaniu, a nawet z czasem zapobiegać temu :D Z kolei na Timim, staraliśmy się korygować jego tendencje do znoszenia w skoku na lewo, a także udało nam się ograniczyć rolowanie się głowy podczas najazdów, a także podczas skoków :D. Oczywiście zapewne podczas zbliżających się zawodów skokowych nie będzie to wyglądało tak różowo, ale jak na razie nie mam zamiaru o tym myśleć ponieważ jeszcze wcześniej, chyba pierwszy raz od OOM-ów, będę brała udział w zawodach typowo ujeżdżeniowych :D I pomimo, że uważam je za zupełnie treningowe jestem jakoś dziwnie podekscytowana (co ta pani Gosia ze mną zrobiła :P)…!

Tak więc jak widzicie małymi kroczkami przygotowujemy się do sezonu :)

Komentarze

14

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.