Everswinkel pierwszy dzień zawodów

Po pierwsze jestem Wam winna wyjaśnienie. Na facebooku napisałam, że w samej kategorii juniorów w Everswinkel, jest 65 zawodników zgłoszonych na 115 koniach. Otóż jest to nieprawda, ale można było tak wywnioskować z wydruku zgłoszeń który został powieszony na oficjalnej stronie zawodów. Otóż jak Wyjaśnił mi Pan Dibowski, w Niemczech jest taki system zgłoszeń krajowych, że na zawody zgłasza się ilość koni, a w systemie widnieją wszystkie jakie się ma konie z opłaconą licencją. I nawet w ostatniej chwili wybiera się które konie jadą. Dlatego przy niektórych osobach zgłoszonych tutaj było sześć czy pięć koni. A tak na prawdę jadą na max dwóch. Ciekawe ułatwienie.

Dzisiejszy dzień zaczął się dość wcześnie, pomimo że mój start w ujeżdżeniu wyznaczony był dopiero na godzinę 14.44 (jako jedna z ostatnich w konkursie). Poprzedniego dnia ustaliliśmy z p. Dibowskim (który na tych zawodach jest moim trenerem), że jeszcze przed startem, jako że Chenaro zazwyczaj cierpi na nadmiar energii będziemy mieli razem trening, a dodatkowo bieganko na lonży. Trzeba było rozłożyć to wszystko w czasie biorąc jeszcze po uwagę przygotowanie do startu i samą godzinną rozgrzewkę, więc w stajni byłyśmy już koło 8 rano. Początkowo Czaruś wydawał się być trochę ospały, zachowywał się dziwnie spokojnie, bałyśmy się że mógł przemarznąć w nocy albo coś, ale wszystkie nasze obawy zniknęły po pierwszej lonży, kiedy to kucyk w pełni wykorzystał sposobność do wyszalenia się ;)

IMG_3539

Trening z p. Dibowskim zaczął się około 11 i ogólnie mimo że na początku byłam troszeczkę zestresowana jego obecnością był całkiem przyjemy. Niestety trochę źle zaplanowałam go technicznie, ponieważ myślałam że p. Dibowski będzie mi mówił jakie ćwiczenia mam wykonywać, tym czasem on dawał mi wolną rękę i głównie koncentrował się na ocenie mojej jazdy i poprawianiu błędów (co z resztą jest bardzo fajnym sposobem prowadzenia jazdy, szczególnie w przypadkach gdy nie zna się zbyt dobrze konia). Jako, że nie do końca byłam na to przygotowana za wcześnie przeszłam do konkretnej roboty, przez co pominęłam fazę rozluźnieniowej pracy w kłusie i galopie. Niestety w konsekwencji Czarek był trochę za sztywny szczególnie na prawo, co z kolei znacznie utrudniało dobre wykonywanie takich ćwiczeń jak skrócenia i dodania w galopie, przejść czy małych wolt. Mimo, że nie jeździło mi się najlepiej, na szczęście chociaż wyglądało to całkiem przyzwoicie, więc p. Dibowski był ostatecznie całkiem zadowolony :)

IMG_2125

W tak zwanym międzyczasie udało mi się poświęcić chwilę na popatrzenie na niemieckich zawodników. Nie widziałam oczywiście wszystkich, ale na podstawie tych kilku przejazdów, ich sylwetki, działania pomocami i zachowania konia dało się zauważyć, że większość ma bardzo podobną szkołę jazdy (czego nam w Polsce bardzo brakuje :( ), a przede wszystkim, że wszyscy jeżdżą bardzo równo i poprawnie. Oczywiście jedni wyglądają lepiej inni gorzej, ale jako, że mają bardzo dobre podstawy jeździeckie nie ma u nich problemów z kontaktem, czy dogadaniem się z koniem (co często można zauważyć w Polsce) dzięki czemu ogólny poziom jest bardzo wysoki, a różnice są głównie w rytmice, ogólnym wrażeniu i stopniu dokładności wykonywanych figur. Tak więc jak się pewnie spodziewacie konkurencja była duża :) Wystarczy chyba powiedzieć, że w moim w konkursie prowadzi para zwycięzców Mistrzostw Europy z 2015 z Białego Boru – zarówno indywidualnych jak i grupowych – a mianowicie Johanna Zantop na Santana’s Boy. Poniżej film z ich ujeżdżenia ocenionego na 38 pkt. Uwaga całe ME w Białym Borze para ta skończyła z wynikiem 37,5. Ani pół punkta za skoki, czas w krosie, wyłamania… Daleka droga dla nas…

Po długich przygotowaniach wreszcie przyszedł czas na mój start. Ze stajni wyjechałam prawie godzinę przed i tym razem miałam cały plan rozgrzewki w głowie, dzięki czemu udało mi się Czarusia dobrze rozgrzać i rozluźnić zarówno w kłusie, w galopie jak i w różnego rodzaju chodach bocznych. Jedyne czego w sumie nie przewidziałam to to, że Chenaro będzie tak super chodził… :D De facto po 10 min rozgrzewki i kolejnych 10 pracy mogłabym już wjeżdżać na czworobok…. a tu jeszcze 35 min do startu. Na szczęście wraz z odpoczynkowymi spacerami i przerwami na przesunięcie siodła do przodu, czas jakoś szybko upłynął. P. Dibowski przyszedł do mnie tuz po swoim starcie czyli jakieś 20 po drugiej. Tym razem również zajęliśmy się dodaniami i skróceniami w galopie, ale jako, że wychodziły tym razem znacznie lepiej niż podczas treningu, szybko przeszliśmy do innych elementów z programu. Ogólnie wszystko naprawdę wychodziło super, a kucyk zachowywał się wyjątkowo grzecznie…. dopóki nie wjechaliśmy na czworobok treningowy, gdzie jak to zwykle zaczęły się strachy na lachy. Wtedy jeszcze wydawało się to zabawne, ale gdy podczas samego przejazdu kucyk postanowił zrobić powtórkę z rozrywki już zdecydowanie nie było mi do śmiechu…

IMG_2166

IMG_2142

Co tu dużo mówić, po raz kolejny kucyk bardziej skupiał się na otoczeniu niż na mnie, w czego efekcie nie udało mi się wykonać w dobrym stylu prawie żadnego elementu. Kilka razy się spłoszył, jako, że był podniecony i usztywniony większość zakrętów wychodziła beznadziejna, a już o żuciu z ręki nie było mowy, no i oczywiście nie obeszłoby się bez zmiany nogi w kontrgalopie… Wiem, że to brzmi naprawdę niedobrze, że większość winy zwalam na konia, ale podczas tego przejazdu nawet pilnowałam się, żeby mimo jego odwalania być rozluźniona ciałem, tak więc teoretycznie jedyne na co mógłby reagować to na moje wewnętrzne spięcie (ale raczej nie sądzę). Rozjaśnił nam jednak sytuację p. Dibowski w komentarzu po moim przejeździe, kiedy to stwierdził, że Czarek należy po prostu do koni które same się bardzo mocno stresują, a w pewnym momencie zaczyna go on przerastać i dzieją się takie rzeczy jak na załączonym filmie. Powiedział, że ze swoimi końmi, które zachowują się podobnie w dniu ujeżdżenia na zawodach zawsze rano podczas treningu pracuje z nimi intensywnie, tymczasem sama rozgrzewka polega wyłącznie na rozgrzaniu i trwa zaledwie kilkanaście minut. Dzięki temu konie jako, że zostają de facto zaskoczone startem nie zdążają się zestresować. My wciąż szukamy spospobu na ten stres Czarka, więc w następny weekend jadę na zawody ujeżdżeniowe, co będzie idealną okazją do sprawdzenia tego systemu :) Co do oceny po czworoboku, dostałam 52 pkt., co uważam za nienajgorszy wynik jak na tyle błędów i aktualnie uplasowałam się na 28 pozycji na 65 koni. Szkoda, że nie udało nam się pojechać na najwyższym poziomie bo bardzo byłabym ciekawa jak by ocenili nas sędziowie niemieccy.

Odnośnie crossu nie mogłam się doczekać, żeby zobaczyć jak on wygląda, więc już wczoraj postanowiłam go kontrolnie obejść. Idąc dziś z Panem Dibowskim już wiedziałam “co”, zatem skupiliśmy się na “jak”. Ogólnie cross z początku może się wydawać całkiem prosty, ale tylko pozornie, bo dużo kruczków znajduje się w terenie samym ukształtowaniu terenu np nagłe strome zjazdy w dół lub podjazdy do góry, warunkach świetlnych np wjazdy do ciemnego lasu, albo ciemna woda którą się zauważa w ostatnim momencie, albo kombinacje po łukach lub jechane pod kątem prostym. Np 5 AB są po łuku:

IMG_3521

Za 6 nagle pojawia się ciemna woda i wjazd do ciemnego lasu, a 8 to wyskok z ciemnego lasu w jasną plamę słońca. Jeszcze takich warunków z Czarkiem nie jechaliśmy, ciekawa jestem czy w ogóle go to ruszy. Tak wygląda wyjazd na przekodę 8:

IMG_3567

a tak wygląda przeszkoda:

IMG_3522

Ciekawe też, że bardzo dużo przeszkód jest składanych. Np korner nr 11 wygląda na solidną budowlę, ale pod spodem ma cały mechanizm podpórek na zatrzaskach i w razie kłopotów tylna część tzn ta z drugiej strony niż my się patrzymy kładzie się na ziemię. Taki mechanizm uruchamia się naciskiem większym niż chyba 180 kg, a złożenie takiej przeszkody karane jest 11 pkt karnymi. Podobnie stół nr 10 czy 9 już nie pamiętam. Wygląda na wielki solidny, a tylko przód tak wygląda, pod spodem jest mechanizm i tył jest cały pusty i jak by np koń zaparł się piersią o przeszkodę, ona się składa. Bardzo dużą wagę się tu przykłada do bezpieczeństwa. Zastanawiało mnie np dlaczego często przed przeszkodą jechaną z dystansu jest postawiona bela słomy w taki sposób, że trzeba ją ominąć wytracając przy tym prędkość. P. Dibowski wytłumaczył nam, że to jest robione dla bezpieczeństwa, w zasadzie dla juniorów, właśnie po to by nie jechali przeszkód z pełnego tempa. Tak więc kros jest tak zbudowany, że przeszkody trzeba jechać z rozsądnej prędkości, a czas można nadrabiać na odcinkach prostych pomiędzy przeszkodami.

IMG_3523

 

Ogólnie jest dużo kombinacji. Poziom na początku uspokaja, bo przeszkódki są niewielkie, przyjemne. Ale jadąc dalej zaczyna się spora ilość kombinacji, wiele przeszkód może sprawić problemy bo jest bardzo zaskakujących dla konia, trzeba go wcześniej przygotować i ostrzec, bo one bardzo szybko przychodzą i nie są do końca łatwe technicznie. Dużo jest też warunków które zwalniają tempo, np trzeba objechać jakiś element w terenie żeby się dostać do przeszkody, albo skręcić nagle drogą pod kątem 90 stopni. Z czasem zatem będzie trudno, ale jak powiedział P.Dibowski czas nie jest tu priorytetem, tylko jazda na czystość.

Trudno się np zaczyna na drugiej wodzie, gdzie po normalnych wałkach 13AB do 14 trzeba skręcić prawie pod kątem prostym przed tą kłodą którą widać po członie B, albo jechać pod skosem, a jest to wąziutki wąski…

 

IMG_3523

Jak widać narada przed tym wąskim była dość intensywna:

IMG_3571

Kolejna przeszkoda to 15 w której nie byłoby nic dziwnego gdyby nie to, że skręcać w prawo trzeba już lecąc nad nią, ponieważ za nią jest zakręt może na dwie fule i rów 15B.

Potem znowu domek 16, niby nic wielkiego, ale po łuku za nim na kilka fule jest wąski wyskakujący zza rogu, więc można w niego nie trafić po prostu z powodu tempa. No i za wąskim jest niespodzianka – najbardziej stromy ever PODJAZD pod górę, za którym w odległości na JEDNĄ fulę pod kątem 90 stopni w lewo jest kłoda 18…

IMG_3524

Żeby Wam uzmysłowić tą przeszkodę wstawiam zdj z obchodzenia krosu. Tu idziemy pod tą górkę, co prawda na zdjęciu nie widać jak bardzo jest ona stroma:

IMG_3575

IMG_3577

a tu osiemnastka z widocznym wyjazdem z lewej strony z tego stromego podjazdu i znowu zaskoczenie dla konia – nagły zakręt i zaraz skok pomimo zwolnienia tempa przez górkę… Ciekawe…

IMG_3580

Tak więc jak widać będzie wyzwanie. Ja jadę tą klasę chyba sto dwudziesta (bo najpierw jadą seniorzy a potem juniorzy a ja jestem 3 od końca) więc dodatkowo będę mieć pewnie tą górkę nieco skopaną…

Dalej jest droga wyglądająca dosłownie jak z Zebry z Klasą! Objeżdżamy pole zboża i może tu nadrobię trochę czasu::

IMG_3516

Jutro też ma przyjechać Sabrina z hodowcą Chenaro! Sabrina to jest dziewczyna która przez rok na Chenaro jeździła, zanim on trafił do mnie. Ciekawe jak będzie wyglądało ich spotkanie po prawie dwóch latach!!!

Trzymajcie kciuki jak zwykle proszę!!!!

 

 

 

 

Komentarze

12

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.