Kim jestem…

Mam na imię Gosia, mam 15 lat i chodzę do gimnazjum. Postanowiłam pisać tego bloga, żeby pomóc innym, podobnym do mnie osobom, które chcą jeździć konno sportowo, a nie wiedzą jak się za to zabrać…

Miłość do koni pojawiła się u mnie jak tylko zaczęłam cokolwiek rozumieć. Podobno przez pół roku swego życia udawałam konia… Rżałam odpowiadając na pytanie, a ręce nosiłam zwinięte w piąstki, żeby udawać że są to kopyta. Miałam wtedy około dwóch lat. Wtedy nie widziałam jeszcze konia na żywo, tylko w telewizji… Pasja do koni przeszła na mnie z rodziny ze strony mamy – mój pradziadek był w ułanach i podobno zawsze musiał mieć w gospodarstwie parę gorącokrwistych ogierów, których zazdrościła mu cała wieś :) Moja mama jeździła trochę w młodości, ale nie udało jej się rozwinąć tej pasji.

Pierwsze regularne lekcje jazdy konnej zaczęłam w wieku ośmiu lat w TKKF w Podkowie Leśnej. Uczyłam się tam zupełnie od podstaw, przeszłam przez pierwsze w życiu skokowe zawody, w czasie których zaliczyłam “mrożący krew w żyłach” upadek z konia (2 minuta 10 sec) :)

W Podkowie udało mi się też uzyskać brązową odznakę jeździecką. Po dwóch latach takiej rekreacyjnej jazdy uważałam, że umiem już bardzo dobrze jeździć konno… :D. Bardzo dużo czasu spędzałam pomagając małym dzieciom w pierwszych jazdach.

Trzy lata temu postanowiłam nauczyć się w jeździectwie czegoś więcej. Marzyłam o tym żeby mieć swojego własnego konia, ale wtedy te marzenia były zupełnie nierealne! Po co kupować własnego konia, gdy można zapłacić za jazdy rekreacyjne na cudzych koniach? Po co inwestować duże pieniądze w coś co nie ma żadnej przyszłości? W tym momencie jeździeckiego życia najważniejsza jest zadanie sobie pytania:

  1. czym dla mnie jest jeździectwo? Czy jest to moje hobby, które łatwo zamienię na inne? Czy jest to pasja bez której nie mogę żyć?
  2. czy jeździectwo będzie miało w mojej przyszłości istotną rolę? Czy zamierzam wiązać z nim swoją przyszłość?

W tym momencie trzeba również zdobyć przychylność i wsparcie rodziców, bo nie oszukujmy się, jeździectwo nie jest tanim sportem. U mnie wsparciem pomysłu o jeździectwie sportowym zajęła się mama. Rozpytała wśród znajomych koniarzy i dostała jeden – najlepszy adres gdzie trzeba się zgłosić. SKJ Trawers. Najlepszy klub sportowy kucy i małych koni w Polsce według rankingu Polskiego Związku Jeździeckiego od wielu, wielu lat. Tam trafiłam na “oględziny”. Trenerka obejrzała moją jazdę i nie powiedziała o moich umiejętnościach ani słowa. A mi się wydawało, że tak dobrze już jeżdżę! Dopiero w Trawersie zobaczyłam dzieciaki które naprawdę dobrze potrafią jeździć. Ale co było dalej opowiem w kolejnym poście :)

Komentarze

12

DODAJ KOMENTARZ? USUŃ ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.