Mistrzostwa Europy Juniorów już za mną, a tymczasem ja mam do nadrobienia wiele zaległych relacji dotyczących głównie wrażeń ze startów.
Po pierwsze należy się Wam wyjaśnienie dlaczego z Polski na tych zawodach było 12 zawodników a z innych krajów maksymalnie 6. Tak jest określone w przepisach FEI – kraj który organizuje na swoim terenie MEJ (Mistrzostwa Europu Juniorów) może wystawić do 12 zawodników, w tym 4 stanowiących drużynę narodową (czyli ich wyniki liczą się w konkurencji drużynowej), dwoje zapasowych zawodników do drużyny i sześcioro indywidualnych zawodników. Wszystkie inne kraje mogą przywieźć maksymalnie 6 zawodników. W tym roku było kilka krajów które miały tylko jednego zawodnika, np Finlandia czy Węgry.
Do finalnego wyniku drużyny wlicza się trzy najlepsze wyniki z drużyny, czwarty się skreśla. Co ciekawe brązowy medal w konkurencji drużynowej odebrał Sam ECROYD z Wielkiej Brytanii, który spadł na crossie i de facto nie ukończył tych zawodów, ale w związku z tym że był w drużynie odebrał brązowy medial… Przedziwne, ale tak już jest…
Pytaliście też dlaczego jechałam w końcu na Scottym – otóż to nie była tylko moja decyzja, tylko o koniu decyzuje m.in trener kadry narodowej. Zatem Pan Dibowski w uzgodnieniu z Panem Kulikowskim i moim Trenerem ustalili, że dla Chenaro mogą to być jednak zbyt trudne zawody na jego młody wiek. Dlatego właśnie zdecydowali o tym, że pojadę na Scottym (a ja się z tej decyzji cieszyłam).
We środę był najpierw przegląd weterynaryjny koni, które przeszło 11 naszych koni. Na przeglądzie zawodnicy z jednego kraju byli jednakowo ubrani.
Po południu ogłaszane były finalne listy startowe i Mistrzostwa zaczynały się oficjalnym rozpoczęciem, w czasie którego przemaszerowaliśmy w pochodzie, każdy kraj był wyczytywany, były oficjalne przemówienia a na końcu “riders party”.
Robiliśmy sobie zdjęcia z wszystkimi drużynami z innych krajów:
Tutaj z tyłu namiot w którym odbywały się “riders party”
Atmosfera na otwarciu była super, wszyscy byli rozluźnieni i dobrze się bawili.
W naszej drużynie narodowej była Wiktoria Knap, ja, Ania Bortnik i Marcel Dul. Kuba Kreft i Julia Elzanowska byli zawodnikami rezerwowymi. Pozostałe osoby startowały indywidualnie. Zwyczajowo ujeżdżenie na MEJ rozkłada się na dwa dni. Pierwszego dnia ujeżdżenia jadą dwie osoby z drużyny i drugiego kolejne dwie. Ja miałam jechać jako druga po Marcelu, co oznaczało że mój start wyznaczony był w czwartek około godziny 11.30. Mega się cieszę, że nie musiałam czekać ze startem do piątku, bo już czwartkowy poranek był prawie nie do zniesienia z powodu stresu, a co dopiero gdyby ciągnął się on jeszcze do kolejnego dnia. Oczywiście każdy zawodnik zapewne ma inne odczucia, ale na tych zawodach zdecydowanie bardziej denerwowałam się przed ujeżdżeniem niż nawet przed crossem (tam przynajmniej nikt nie ocenia perfekcji twoich ruchów :P).
Na rozprężanie przeznaczyliśmy całe 50 min z czego przez pierwsze 20 pracowaliśmy głównie nad rozluźnieniem we wszystkich chodach, a dopiero gdy wjechaliśmy na oficjalny plac rozprężeniowy z czoworobokiem zaczęliśmy ćwiczyć elementy programu. Timonek chodził dobrze ale niestety moje spięcie przeszło również na niego tak więc o luźnej, obniżonej szyi mogłam wtedy zapomnieć. W związku z tym również moje odczucia nie były najprzyjemniejsze, lecz przynajmniej Trener mówił że wyglądało bardzo dobrze :D
Przed samym wjazdem na czworobok umówiliśmy się z p. Łukaszem, że mam przejechać ten program na 100% co oznaczało maksimum koncentracji, aż do końcowego ukłonu. Ruchy miały być wykonywane precyzyjnie, z wcześniejszym przygotowaniem, dodania mocno zaznaczone, przejścia płynne i na dobrym rysunku. Dużej większości z tych wymagań udało mi się sprostać, szczególnie podobało mi się dodania w kłusie (szczególnie, że pamiętałam żeby oddać trochę lewą rękę dzięki czemu kucyk mógł zacząć wyciągać nogi), tak samo dodania w galopie były bardzo widoczne (nawet zbyt :P), oprócz rysunku na serpentynie wydaje mi się, że przejazd ogólnie był precyzyjny…
Jedyne na czym straciłam trochę w ocenie to żucie z ręki, które było zdecydowanie za mało zaznaczone, a także cena jaką musiałam zapłacić za jazdę na 100% czyli w kilku miejscach przeganaszowanie się Timona (np. przy skróceniu po galopach). Ogólnie jednak jechało mi się dobrze, szczególnie, że jak na taki poziom stresu byłam całkiem świadoma psychicznie, aczkolwiek pomimo tak dobrego wyniku jak 41.6 pkt – jak zwykle miałam lekki niedosyt… Po pierwszym dniu zawodów byłam druga…
Następny dzień upłynął mi głównie na kibicowaniu polskim zawodnikom podczas zmagań na czworoboku, a także dużo uwagi poświęciłam trasie crossu, którą tego dnia przeszłam całe trzy razy (przypominam trasa miała długość 4 km). Zdecydowanie był to najtrudniejszy cross w moim życiu, który pod względem poziomu dorównywał naszym 2**. Nie dość że teren był bardzo wymagający, to jeszcze trzeba było zmierzyć się z wieloma kombinacjami bardzo technicznymi, często składającymi się z wąskich frontów. Do tego wszystkiego pomimo, że było zaledwie 19 przeszkód, to występowały one w takiej ilości kombinacji, że trzeba było oddać 29 skoków, a norma czasowa wynosiła 8 min 16 sek, czyli ponownie najdłużej jak jechałam w życiu.
Do kombinacji której wzbudzały we mnie największe zaniepokojenie była oczywiści tzw Kłoda Ryszarda, czyli bankiet z górki (przeszkoda 4a), duża kłoda Ryszarda (4b) i wąski front pod kątem 90 stopni widoczny na zdjęciu po lewej stronie imitujący falę (4c).
Szczególnie obawiałam się że Timi za mocno zabierze się ze mną przez bankiet, a wtedy próbując go zwolnić zacznę za mocno używać ręki w czego efekcie on się zroluje i nie daj Boże nie zobaczy kłody… a wtedy mogłabym pożegnać się z siodłem. Lub też że po skoku przez kłodę nie zdołam wykręcić na wąski front (ostatecznie jechałam alternatywą, ale i tak nie było łatwo skręcić jak sami zobaczycie na filmie).
Następną trudna kombinacją były dwa kornery (10a i 10b) ustawione do siebie po łuku, które wymagały bardzo dokładnego najazdu i ogromnej kontroli nad koniem (czego niestety nie udało mi się podołać)
No i oczywiście dwie kombinacje wodne (na których z kolei prawie się nie zabiłam, a gdyby nie Timi zaliczyłabym kolejną stopę).
Co do samego przejazdu na crossie tym razem nie mogę powiedzieć że jestem zadowolona z mojej świadomości, ponieważ było mnie tam zdecydowanie za mało. Za mało przygotowany koń, za mało zamknięty pomiędzy pomocami, co z kolei było też przyczyną wyłamania. Szczerze mówiąc nie jechało mi się najlepiej, jedynymi kombinacjami przejechanymi w dobrym stylu była Kłoda Ryszarda (aczkolwiek dobrze, że jechałam alternatywą bo po skoku jaki Timi wywalił mi na kłodzie nie było opcji abym wykręciła na wąski w lewo). Najechałam na nią dobrym wolnym galopem, a jednocześnie pilnowałam łydką żeby przypadkiem kucyk nie wyprostował nóg, a mimo to przeskok przez kłodę wyszedł ogromny.
Zadowolona jestem także z przeszkody 18abc (na końcu filmu), gdzie rzeczywiście dobrze wjechałam, koń dobrze galopował, wszystko pasowało itd.
Co do przeszkód pojedynczych wydaje mi się, że było całkiem ok, pamiętałam żeby do każdej cofać ciało zbierać kucyka, bo szczególnie te łatwiejsze przeszkody gdy się je zignoruje sprawiają trudności. Starałam się też jechać po jak najciaśniejszych zakrętach jednocześnie nie tracąc tępa, jak również regulować szybkość galopu tak aby kucyk tracił jak najmniej sił (czyli np. wykorzystywanie zjazdów z górki do nabrania prędkości, czy też pozwalaniu koniowi samemu galopować pod górę zamiast go cisnąć, co akurat w przypadku Timiego nie było tak bardzo konieczne ponieważ jak się okazało jest w świetnej kondycji :D).
Odnośnie kombinacji które nie wyszły mi najlepiej, to oczywiście kornery, kiedy to za późno zaczęłam przygotowywać kucyka do pierwszego z nich, przez co nie był zamknięty na pomocach… i niestety Timi spłynął mi w prawo co oznaczało 20 pk dla drużyny :(. Bardzo słabo jechało mi się też kombinacje wodne gdzie bardzo widoczne były moje braki w równowadze, ponieważ niestety mocno wyrzucało mnie z siodła co na szczęście nie kosztowało mnie żadnych dodatkowych pkt, bo Scotty był na tyle dobry żeby sam wycelować w ostatni wąski domek, a moim zadaniem głównie było wysiedzieć w siodle (czego też ledwo udało mi się dokonać).
Podsumowując ja słabo, a koń genialnie, średnia wychodzi- ok (jednak dobrze, że w jeździectwie chodzi o parę :P).
Muszę jeszcze powiedzieć, że rodzice zorganizowali najlepiej działający team po skończeniu crossu! Konie były przez 15 minut badane na mecie przez lekarza weterynarii pod względem ich oddechu i temperatury. Zadaniem teamu było jak najszybsze schłodzenie temperatury ciała konia przez polewanie zimną wodą. Zawodnikw zasadzie siedział na krześle pod namiotem i odpoczywał a mnóstwo osób robiło wszystko co trzeba wokół konia. Sprzęt zdjęty z konia (siodło, ogłowie etc) było zbierane do przyczepy końskiej w jedno miejsce i na końcu przewiezione do stajni jednym transportem. Timonek też wyglądał na zadowolonego z takiej opieki a weterynarze stwierdzili, że polska ekipa najszybciej schładzała konie! Dzięki wielkie za taką pomoc!





Gdy minęła w końcu złość i smutek z powodu wyłamania na krosie, stwierdziłam że muszę przejechać skoki jak najlepiej, ale nie napinając się za bardzo, bo w sumie i tak świetnego miejsca nie zajmę.
Jak już pewnie wiecie podczas parkuru naliczyłam 12 pkt za trzy zrzutki, ale najważniejszym był styl w jakim go przejechałam, a jak sami zobaczycie był on znacznie lepszy od ostatniego, pomimo gorszego rezultatu. Pierwsze dwie zrzutki były spowodowane za płaskim i zbyt szybkim galopem, przez co kucyk nie był w stanie wyjść z nogami przez pierwsze dwa człony szeregu, a trzecia przytrafiła się przez ścięcie zakrętu przez co zrobiło się za blisko do stacjonaty. Za to ogólnie jechało mi się znacznie lepiej, płynniej, bez zbędnego szarpania, a przede wszystkim bez wychodzenia z ciałem przed konia :) Oczywiście nie mogę powiedzieć, że po skokach nie byłam zachwycona, bo jednak 12 pkt więcej dla drużyny to nie mało, ale postęp jest :D
Podsumowując Mistrzostwa Europy to nie był zdecydowanie mój najlepszy występ w karierze, ale za to bardzo dużo nauczyłam się zarówno analizując moje przejazdy jak z dzięki oglądaniu bardzo wysokiej klasy przeciwników. Trzeba pamiętać, że rozpoczęło zawody 79 zawodników, a skończyło 62… Bardzo się też cieszę, że pojechałam na te Mistrzostwa z Timonkiem bo bardzo się do niego zbliżyłam, a także dużo się o nim dowiedziałam np. to, że jest mega inteligentnym koniem (co czasami miało też swoje niebyt korzystne skutki np. podczas przeglądu kiedy to skumał, że nie miałam przy sobie bacika i zamiast kłusować aktywnie tak jak wcześniej, zaczynał wlec się jak zdechła krowa :P). A przede wszystkim spędziłam bardzo przyjemny czas, zdecydowanie lepiej poznałam i zgrałam się z zawodnikami kadry juniorskiej dzięki czemu pomimo tak trudnych zawodów i ogromnej ilości stresu mogłam się przy nich rozluźnić i cieszyć z wakacji, za co z resztą bardzo dziękuję :*
Oczywiście Mistrzostwa muszą się zakończyć dekoracją mistrzów, zatem po skokach odbyła się uroczystość zamknięcia zawodów.
Francuska drużyna zajęła drugie miejsce:
Brytyjska drużyna zajęła trzecie miejsce:
Mistrzowie indywidualni (niemiecka zawodniczka na trzecim miejscu miała na ujeżdżeniu dokładnie ten sam wynik co ja…)
Teraz pozostaje tylko dalej trenować, przygotowywać się żeby w przyszłym roku można było ponownie spotkać się w tym gronie i tym razem dokopać wszystkim pozostałym krajom :D


















































Komentarze
justii
tak jest, świetnie to ujęłaś z tym dokopaniem ;)) !! qratuluje noweqo doświadczenia, uporania się ze stresem. Pokazaliście klasę, brawo!!
Yves
Byłam zaskoczona, kiedy zobaczyłam wyniki po pierwszym dniu i byłaś na 2 miejscu, bo to Twój pierwszy raz i tak dobrze Ci poszło. ME to naprawdę wielki wyczyn i żeby jeszcze przejechać cały cross? Bo tak naprawę, to on jest najtrudniejszy do przejazdu. Moim marzeniem było pojechać na MEJ, ale jako, że jestem za stara na juniorkę, bo właśnie w przyszłym roku skaczę o stopień wyżej, ale 2* już nie pojadę, to moje marzenie raczej się już nie spełni. Bardzo zazdroszczę, że miałaś takie wsparcie w kolegach z kadry (mnie zazwyczaj nikt nie wspiera z znajomych, bo wolą mi złorzeczyć).
Dla Ciebie i Timiego było to wielkie wyzwanie oraz zdobycie wielkiego doświadczenia. Zgraliście się i teraz Wasza współpraca może się bardzo zmienić, na lepsze. Wyglądaliście razem świetnie, zresztą zawsze tak wychodzicie.
Powodzenia w kolejnych startach i trzymam kciuki za medal na PP!
PS. Dlaczego nie jechałaś w czapraku w zebrę? I gdzie go kupiłaś i nakładkę? Miałaś chyba kiedyś jeszcze rękawiczki, prawda? Boski masz swój sprzęt na cross, ja co prawda, poszłam w limonkowy kolor, ale chętnie kupiłabym zebrę do zwykłych treningów.
PS2. W sklepie gnl.pl widziałam kantar w zebrę lub te nakładki na kantary, żeby koń się nie obcierał. Możesz też zobaczyć derkę w tym samym wzorze, będzie ładnie wyglądała na Twoich koniach, :)
Zebrazklasa
Co do nakladek na kask irekawiczek sa na Amazonie. Czaprak przysłała mi ciocia z USA – equine textiles to firma. Na allegro tez mozna kupic czaprak zebry ale jest jakis niewymiarowy – za duzy
Natka
Powiem Ci, że i tak baardzo dobrze Ci poszło :) Teraz tylko trenuj :D Powiem Ci, że masz kochaną mamę ” Łeb do góry ” hahahahaha Gratuluję Ci. Wiesz, że Gabrysia jest z Kj Facimiech i ma tylko 15 lat ?? Ps. Dzięki twoim kochanym, wspaniałym i docelowym radą, moja jazda konna w ciągu dwóch miesięcy poprawiła się tak, że w końcu dzierżawię kuca moich marzeń i go nie zepsuję <3 Dziękuję Ci Gosia !!!
zebrazklasa
Nie jestem pewna czy to moja zasługa :) Ale bardzo proszę i powodzenia! :)
zebrazklasa
Na ME z reguły jeździ się cross na białych czaprakach, w każdym razie tak było na filmie z ME z 2012 ze Strzegomia. Poza tym głupio by było przyszywać orła na zebrę…
Yves
Nie wiedziałam, że trzeba jeździć na białych czaprakach, zresztą dziwne, bo ktoś tam zza granicy jechał na granatowym (chyba). Przecież nikt nie każe na każdy czaprak przyszywać orzełka. :)
Marta
Grunt to nie poddawać się i dążyć do celu dalej. Gosiu, jesteś bardzo dzielną dziewczyną!!!
Ola
Cieszę się, że pomimo nie najlepszego wyniku nie tracisz hartu ducha oraz dobrego humoru i wytrwałości. Mogło być przecież o wiele gorzej, a tak to przynajmniej wiesz co możesz jeszcze poprawić.
Piękne podsumowanie.
Werka
Strasznie trudny ten kros, ale i tak dobrze sobie poradziłaś. Bardzo ładny czworobok, skoki też ładnie pojechałaś, tylko te zrzutki. Za rok będzie lepiej! Na innych zawodach też! Zrobiłaś już duży postęp i za rok jak to sama określiłaś, dokopiecie innym. Wiadomo gdzie będą mistrzostwa za rok?
Zebrazklasa
We Włoszech…
Werka
To współczuję długiej drogi koniom :/
kinga
Nie spodziewałam się że cross będzie aż tak trudny ,ale dobrze że daliście radę.Masz bardzo dzielnego i pięknego konisia ,wykazał się sprytem w crosie .W sumie nie wypadliście najgorzej ,zwłaszcza w ujeżdżeniu świetnie się pokazaliście. A jakie dalsze plany?
Oliwia
Miałam ciary na nogach jak oglądałam cross. gratulacje za ukończenie ME
Asik
Które miejsce zajęliście?
Zebrazklasa
Drużynowo 10 na 14, a indywidualnie bylam 46 na 79 par, z czego ukończyło 62…
Natalia
Gratuluję. … a tak wogórę jesteś już na hipodromie. Gdzie twoje konie stoją?
Zebrazklasa
Teraz są jeszcze w Białym Borze, a za tydzień zjadą do Sopotu
justii
Gosiu juz dawno miałam pytać, tylko nie chciałam zaprzątać ci qłowy przed ME. Czy to nasze wchodzenie na twojeqo bloqa i komentowanie, oqlądanie filmików przynosi dochody? czy moze trzeba robić cos więcej abyś miała zysk? ja z przyjemnością pomoqe, więc prosze powiedz jak to dziala ;)) a jak idą poszukiwania sponsora? ostatnio poznałam lekarza, który na dolnym śląsku opłaca starty zawodniczki w małym sporcie. Moze i ty powinnaś poszukać w takiej qrupie ludzi jak właśnie lekarze, prawnicy itd, w końcu duzo takich osób jeździ konno, może ktoś z nich chętnie by pomóqł :) a tak z ciekawości, czy start w ME opłacił wam związek, czy z własnej kieszeni musieliście wykładać zapewne dużą sumke ? trzymam za was kciuki i mam nadzieje, że jakaś dobra duszyczka sie znajdzie co by was sponsorować chciała :)))
Zebrazklasa
Niestety blog nie przynosi żadnych dochodów, a nawet w momencie zmiany szablonu trzeba było do tej zmiany dopłacić. Nie mam też żadnego sponsora, więc przy trzech koniach robi się bardzo trudno z opłaceniem startów i treningów. Co do ME zawodnicy mieli pokryte wpisowe, noclegi i wyżywienie w czasie zawodów, boksy koni. PZJ sprezentował nam tez dwa czapraki z godlem, dwie koszulki polo z napisem Polska i kurtke softshel z napisem “polish equestrian team”. Transport koni oraz ich wyzywienie np siano trzeba bylo pokryc samemu.
justii
chociaż tyle zasponsorowali :) tak wiadomo, że to bardzo dużo nakładów finansowych potrzebuje, niestety… a na Sojuza kupców nie ma ? ;( może faktycznie powinnaś zastanowić się nad dzierżawą, nie miałabys tylu koni do treninqu a zawsze jakiś qrosz by się zwrócił czy wpadł do kieszeni.
asia
Ty i Scotty pokazaliście klasę :) A za rok tak jak to napisałaś dokopiecie innym krajom :P
asia
Zdjęcia twojej mamie wyszły niezwykłe, szczególnie podoba mi się to po skoku przez wąski front-niebieską falę, kiedy Scotty w galopie opiera się tylko na jednej nodze, jest dynamiczne i widać waszą wolę walki <3