Pechowy dzień

Już od samego rana kiedy to śledziłam na zawodykonne.com wyniki moich klubowiczów, zauważyłam, że jakoś nie idzie najlepiej. Tak z ciekawości porównałam wyniki końcowe wczorajsze z dzisiejszymi i rzeczywiście dziś było znacznie mniej np. czystych przejazdów. Niestety ten pech również przełożył się na moje przejazdy… :(

Tym razem jechałam tylko dwa razy, obydwa w N-ce tak więc mogłam pozwolić sobie na przyjście do stajni dopiero na 15.30 :) Po obejrzeniu parkuru mogłam prawie natychmiast wsiadać na konia ponieważ on czekał w stajni już osiodłany, jednak nie byłam pewna co robić ponieważ facet wpuszczający konie na hale mówił, że konkurs zacznie się za 20 min, a inna organizatorka z kolei że za 10 albo 5. Tak więc stwierdzałam, że pójdę do stajni ale nie będę się specjalnie śpieszyć. Co się okazało- pierwszy zawodnik wystartował 2 min od wtedy, tak więc na rozprężalni byłam troszkę za późno. Naprawdę mogłoby się wydawać, że coś po prostu nie chce żebym wystartowała, bo pojawił się kolejny problem. Zapomniałam założyć wytoku, tak więc znów dzwonimy po kogoś żeby przyniósł. Itd. Już wtedy byłam lekko zestresowana tą sytuacją, ale przecież to jeszcze nie mógł być koniec! Natępnie rozwalił mi się suwak w sztylpie. No i oczywiście jechać tak czy nie?, szukać taśmy czy nie? Zdemontować całość (na sztylpie była ostroga, potem rozpiąć, naprawić suwak itd.) czy zostawić?

Nie wiem jak, ale udało nam się nawet za wcześnie wyjechać na dużą halę tak więc miałam trochę czasu na zebranie myśli i skupienie się na robocie. Sojuzik był jakoś dziwnie spokojny, ale miałam nadzieję, że na parkurze się trochę rozbudzi. Co do samego przejazdu nie był on najlepszy, jedna zrzutka zdarzyła się przez to, że Smok krzyżował a druga prawdopodobnie dlatego, że nie oddałam wystarczająco ręki w skoku. Smok tym razem nie pokazał skrzydeł – nie rozbudził się wystarczająco. Ale też wydaje mi się, że to nowe mocniejsze wędzidło go zdominowało i ograniczało, dlatego wydaje mi się, że trzeba będzie z powrotem przejść na oliwkowe na którym jechałam pierwsze zawody N-owe. Dwie rzeczy z których jestem zadowolona to oczywiście to, że kucyk pomimo wędzidła się bardzo starał oraz to za co mnie Trener pochwalił, czyli dobre decyzje odnośnie trasy i odległości do przeszkód :)

O przejeździe na Czarku chyba raczej nie będę się rozpisywać bo jechało mi się źle (pomimo, że z zewnątrz nie wyglądało tak strasznie jak się czułam). Do tego sytuacja na rozprężalni troszkę mnie rozbiła, ponieważ o mało nie zabiłam się na okserze. Chciałam zrobić jeszcze jedną fulę przed skokiem, a kucyk odbił się tak jak należało- ja się nie zabrałam… Z tego wszystkiego gdybym się nie zapytała dyżurnego wpuszczającego ominęłabym mój start. Aktualnie jestem trochę zła i chyba smutno mi też, ponieważ wszystko co złego zdarzyło się podczas tego przejazdu było moją winą- a co gorsze nie robiłam tego świadomie. Cały czas czułam jak kucyk mi pędzi, żeby temu zapobiec zaczynałam robić półparady. Gdy one nie działały wisiałam na wodzach. Niestety to pędzenie to nie była zupełnie Czarka wina, ponieważ dołem byłam mega zaciśnięta (też przez to wywalało mnie z siodła), co on odbierał jako rozkaz ruchu do przodu (druga opcja jest, że przed tym uciekał). W każdym razie zastosowanie się do komentarza Trenera „więcej luzu”- gdyby to było takie proste!

Komentarze

10
  • FioletowA

    Pierwszy komentarz pozdrawiam Gosia! I nie martw się, bedzie lepiej :) Szczęście zostaw sobie na te europejskie zawody :D

    Odpowiedz
  • justii

    Zgadzam się z Fioletową, w tym sporcie potrzebne jest szczęście, a Fortuna kołem się toczy :…

    Odpowiedz
  • Nati

    Każdy ma takie dni , ale zobacz ile ty masz szczęścia mając to wszystko więc głowa do góry : )

    Odpowiedz
  • asia

    Gorsze dni też się zdarzają. Nie martw się na pewno uda ci się znaleźć rozwiązanie. A tak do tematu tego luzu : Znasz może “Harmonię jeźdźca i konia” Sally Swift? Tak w skrócie to książka pomaga uzyskać rozluźnienie i dobry dosiad bez bólu i napinania mięśni oraz lepsze porozumienie się z koniem. Może to byłoby jakąś pomocą? Tak jak pisały dziewczyny wyżej: szczęście będzie ci potrzebne na ME ;)

    Odpowiedz
  • Ola

    No cóż na złośliwością rzeczy martwych niestety nie da się zapanować, można co najwyżej spróbować się im przeciwstawić poprzez rzetelne przygotowania, ale z tym to też bywa różnie-los potrafi spłatać niezłe figle! ;) Ja mogę Ci polecić książkę pt.”Trening mentalny dla jeźdźców”-pomogła mi uporządkować myśli przed zawodami i już w momencie przejazdu nie mam takiej “czarnej dziury” w głowie. :)

    Odpowiedz
  • Marysia

    Następnym razem będzie lepiej! ;)

    Odpowiedz
  • mon

    Na jakim wędzidle chodzi Sojuz zazwyczaj?
    A jakie miał teraz na zawodach?

    Odpowiedz

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.