Po przeglądzie weterynaryjnym OOM

Rodzice przyjechali po mnie do Bolęcina na tyle późno, że musieliśmy strasznie się spieszyć, żeby zdążyć do Facimiecha. Po pierwsze trzeba było odczepić pod stajniami trailer i pojechać po moje bagaże do tego baraku w którym spaliśmy

w pokoju byłyśmy we cztery. Nie było zbyt wiele miejsca na rzeczy…

Po spakowaniu bagaży trzeba było pojechać po konie do stajni. Do Facimiecha miał z nami jechać Top Evita, który będzie startował dopiero w poniedziałek na OOM skokowym. Konie stały w drewnianej stajni angielskiej. Jak przyjechali rodzice Stefan był niemal ostatnim koniem w stajni:

Do Facimiecha dotarliśmy o 15.30, a o 17.00 rozpoczynał się przegląd weterynaryjny, na który trzeba było zrobić koreczki na głowie, wypucować konia, wykręcić hacele, napastować kopyta itp. Schodzi się  na to kupa czasu. Potem Pani Basia powiedziała, że za 10 min mam wyjść żeby jeszcze poćwiczyć ten przegląd na hali, więc zrobiło się baaaaardzo mało czasu. Z dziewczynami, a startuje nas trzy (ja, Ania na dwóch swoich koniach i Ioana na Maladze), omówiłyśmy się, że na przegląd ubierzemy się w sukienki w kwiatki. Ja niestety nie noszę sukienek, więc mama miała problem, żeby znaleźć sukienkę, a dodatkowo w kwiatki. W końcu znalazła białą kieckę i w niej biegłam.

Co do przeglądu najpierw podchodzi się do sędziów i przedstawia się. Ten w cylindrze to główny sędzia. W czarnym t-shircie to weterynarz, który chodzi i ogląda konia. Ania z Simbą:

Ja ze Stefanem:

Potem biegnie się z koniem w jedną stronę a weterynarz przygląda się czy koń dobrze biegnie i nie kuleje (tu Ania z Morświnem)

Potem zwalnia się na zakręcie do stępa i znowu biegnie tym razem przodem do sędziów i weterynarzy (tu Ania z Simbą):

Ja ze Stefanem:

Jeśli koń przejdzie przegląd główny sędzia uchyla melonika. Co śmieszne, jeśli już to zrobi, to nikt nie może zgłosić protestu, nawet weterynarz :)

Ale to co najważniejsze – Stefan przeszedł przegląd!!! Zatem jutro startujemy w ujeżdżeniu o 11.13! Czyli nie jest z nim źle. Oto moja zadowolona mina po przeglądzie:

Oczywiście zaraz po przeglądzie był trening – oczywiście ujeżdżeniowy. Podjechał do mnie chłopak, który staruje w kucach i powiedział, że czyta mojego bloga! Nie zapytałam o imię, ale pozdrawiam i życzę powodzenia! :)

Ania ma dwa konie więc musiała się uwijać:

No i Ioana na Maladze:

Po treningu było spotkanie organizacyje na którym sędziowie i delegaci techniczni ustalali z trenerami, czy jutrzejsze konkursy mają być rano, czy może konie pod wieczór. Ta druga wersja nie spotkała się z entuzjazmem, bo na 9.30 i tak trzeba przyjechać na uroczystość otwarcia w pełnym, galowym stroju, a potem trzeba by się rozbierać, i przyjeżdżać ponownie pod wieczór, a następnego dnia kros. Dlatego w końcu ustalono, że kuce zaczynają się o 8.00, po kucach jest uroczystość otwarcia, a potem o 10.30 startują duże konie, w których jestem trzecia (taki numer startowy wylosowałam).

Pod koniec dnia po kolacji, którą mamy zagwarantowaną przez PZJ, oraz karmieniu koni, znalazł się jeszcze czas na grę w siatkę, którą zainicjował mój tata :)

W międzyczasie na placu budowano czworobok konkursowy…

 

Komentarze

1

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.