Dzisiaj odwiedziłam Smoczysko żeby go obejrzeć, poprzytulać, dać o sobie znowu znać, wyczyścić kopytka itp. Gdy weszłam na padok zachowywał się trochę jak obrażony. Ale potem przeszukał mi dłonie w poszukiwaniu smakołyków.
Kiedy jednak chciałam go zabrać z padoku, to nie był zbyt chętny. Okazało się, że tego dnia już trenował i właśnie miał odpoczynek na padoku, gdy ja przyjechałam i znowu chciałam go zabrać do stajni. Pewnie chciał mi powiedzieć, że JUŻ DZIŚ PRACOWAŁ… :)
W stajni obciłęłam mu włosy przy pęcinach, wyczyściłam kopytka, oczyściłam strzałki, które są całkiem ok, dałam mnóstwo marchewek, ukochałam i ledwo ledwo założyłam cieplejszą derkę, bo strasznie zmarzły mi ręce. Więc jakieś 5 min stałam wtulona w niego z rękoma pod derką, żeby sobie ogrzać dłonie. A on stał spokojnie i cierpliwie to znosił. Wreszcie nadszedł czas wypuszczenia znowu Smoka na padok.
Gdy już go wypuściłam, jeden koń z gromadki, taki gniady bez derki, podszedł zaraz do Sojuza i chciał go ugryźć! Jak tylko to zauważyłam, to odgoniłam drania, podeszłam z powrotem do kucyka, ukochałam go i głośno powiedziałam, że jak ktoś ruszy mojego konia, to będzie miał ze mną do czynienia! Jak rozumiem podniosłam tym samym jego samoocenę :)








Komentarze
Magda :)
Uratowałaś Smoka ; D Daleko masz do niego ? :)
zebrazklasa
niedaleko, ale muszę dojechać z kimś samochodem
hania
<3 :) :) smoczuś był widać zadowolony, że go odwiedziłaś :)
hania
♥ :)