Wczorajszy dzień był długi i zakręcony. Nareszcie miałam jakąś dawkę emocji. Teraz zauważyłam że cały ten rok przeminął tak szybko. Każdy tydzień zlewał się z następnym i właśnie dlatego potrzebne są czasami jakieś zawody. Dzięki tym emocjom, zapamiętuje się każdy tydzień. Na przykład wczoraj, byłam tak zakręcona, że nawet nie miałam czasu żeby pomyśleć o jedzeniu. Śniadanie zjadłam około 8.50, a potem dopiero o jakiejś 18.00 wzięłam coś do ust. Cały dzień bez jedzenia, to do mnie nie podobne :) Wracając do koni, to trzeba przyznać że nie było najgorzej, ale też oczywiście mogło być lepiej (będę was trzymać w niepewności) :P .
Do stajni zajechałam przed 10.00 i pierwsze co zrobiłam to przebranie się i osiodłanie konia. Bora o wiele lepiej chodzi jeżeli się na niej przed startem pojeździ osobny trening. Co prawda było strasznie gorąco i na prawdę nie chciało mi się przebierać, ale bałam się że jak znów założę na konia rybaczki (tak jak w sobotę rano) to poprują się totalnie. W każdym razie klaczka chodziła świetnie. Po prostu jak malina. Oczywiście nie był to mistrz “Jerzy Sałata”, ale jak na 7 czy 8 trening to naprawdę dobrze. Kłusy dodane jechała bardzo dobrze, zatrzymania też, a nawet przejście z galopu do stępa mi wyszło.
Niestety na czworoboku było troszkę inaczej…
W sobotę gdy weszłam wieczorem do łóżka, przez jakieś 20 min wyobrażałam sobie jak będzie wyglądał mój czworobok. Krok po kroku – gdzie dać łydkę, gdzie półparadę i z jaką intensywnością itp. Wtedy wszystko wychodziło znakomicie. Przez cały czas starałam się zachować spokój i być rozluźniona. Na przykładzie poprzedniego przejazdu nauczyłam się, że stres nic nie daje, a nawet przeszkadza (i to ostro). Muszę przyznać, że całkiem nieźle mi to wychodziło. Bora tez chodziła dobrze i naprawdę było widać że się stara. Co dziwne na rozprężalni nie zrobiłyśmy tych pozornie najtrudniejszych elementów takich ja łopatki. Zajęłyśmy się raczej przejściami z galopu do stępa i na odwrót i jakimiś dodaniami w kłusie. Tyle, nic dodać nic ująć :).
Gdy wjechałam na czworobok (program P9) byłam skoncentrowana na tym… żeby się nie pomylić, reszta szła sama :) Uważam że najlepiej z całego programu wyszły mi właśnie łopatki. W sumie jedyne z czego nie jestem zadowolona to pierwsze zagalopowanie ze stępa, ta dziwna linia środkowa z przejściem do kłusa i zagalopowanie na drugą nogę i przejście z galopu do stępa- czyli akurat te rzeczy które ćwiczyłam na rozprężalni. Oczywiście Bora nie jest jeszcze tak zebrana i podstawiona jak niektóre konie (np. ten co wygrał) ale wszystko przed nami. Ona ma dopiero 7 lat, a ja jeżdżę na niej zaledwie tydzień. Tak więc podsumowując, jestem zadowolona z tego przejazdu i jechało mi się bardzo dobrze.
Tu z Olą Majchrzak która wygrała całe zawody na koniu Camelot Z :)
Jeśli o mnie chodzi skończyło się na czwartym miejscu :). Jedna dziewczynka się pomyliła, za co odjęli jej dwa punkty, a potem była już tak zła, że cały program się posypał. W związku z czym ja wskoczyłam na miejsce wyżej. Teraz pozostaje nam tylko czekać na to ile osób zgłosi się w Krakowie. Im mniej – tym większe prawdopodobieństwo ze przejdę dalej. Najprawdopodobniej jestem pierwszą rezerwową. Trzymajcie kciuki.
Po powrocie do stajni zajechałyśmy jeszcze odwiedzić Smoka i opowiedzieć mu co się działo. Wzięłam go do myjki, schłodziłam trochę od spodu, oczyściłam, a potem poszliśmy na padok, gdzie… wytarzał się w piasku :). Szkoda gadać jak za nim tęsknię. Na zawodach zastanawiałam się jak to by było pojechać na nim, co zrobiłby lepiej co gorzej :(
…I znowu powrót do szarej rzeczywistości- szkoła :)
















Komentarze
Magda
Gratuluję 4 miejca! ;3 Życzę szybkiego powrotu do zdrowia Smoczkowi :>
asia
Jak na 7 treningów, 4 miejsce- genialnie. I trzymam kciuki zebyś przeszła dalej
mojajazdakonna
Gratulacje :)