Pozytywny akcent

Po pierwsze chciałabym Was przeprosić za tak długi okres bez wpisów, ale niestety zepsuł mi się komputer w Gdańsku przez co musiałam czekać z postem, aż przyjadę do Warszawy. Publikowałam co mogłam z telefonu, ale pisanie wpisów na telefonie przekracza już moje możliwości :P

Odnośnie ostatniego sukcesu w postaci nominacji mojej skromnej osoby do Kadry Narodowej, bardzo dziękuję Anecie za komentarz z gratulacjami, bo gdyby nie ona to nie dowiedziałabym się pewnie do dziś, że jestem w Kadrze! ;)

kadra

Oczywiście marzyłam o tym od bardzo dawna i na pewno nie osiągnęłabym tego gdyby nie wsparcie mojej rodziny, a szczególnie mojej ukochanej Mamy, która podczas każdej chwili mojej przygody z jeździectwem była ze mną i wspierała mnie całym sercem. Kocham Cb<3

Podziękowania należą się też mojej Cioci, bez której nieocenionej pomocy nie miałabym takiej klasy koni do startów! Baaaardzo dziękuję!!!

No i oczywiście trzeba podkreślić ogromną robotę jaką zrobiły moje kucyki, szczególnie mój stary, niezawodny Smok, który w pierwszych swoich startach po przerwie za każdym razem pokazywał swoją klasę, a gwiazdkowy kros w Strzegomiu spokojnie sobie przespacerował. Liczę na Was moje kucyki w nadchodzącym, bardzo wymagającym sezonie!!! Szczególnie dlatego, że żeby spełnić kolejne marzenie, czyli pojechać Mistrzostwa Europy w Sierpniu trzeba dorosnąć do dwugwiazdkowego w swoim poziomie tamtejszego krosu… Mamy co robić! :P

Podczas ostatnich dni ciszy na blogu powinnam narobić sobie dużych zaległości pod względem treści, jednak ostatnie dni można nazwać raczej lekkim roztrenowaniem albo inaczej długą regeneracją po zawodach. :P Pierwsze dwa dni czyli poniedziałek i wtorek jak zawsze były wolne- zaledwie 20 minutowe spacerki w ręku. W środę z kolei, ja nie mogłam zbytnio jeździć tak więc przyjechałam tylko na krótki trening na Rudym, a Sojuz miał kolejny dzień spokoju. A do soboty w sumie niezbyt dało się jeździć ponieważ w Sopocie organizowano jakąś imprezę Mercedesa, w związku z czym duża hala była zamknięta. Wyobraźcie sobie jak fajnie się trenowało w towarzystwie 14 koni na małej hali (z czego jeszcze trzy konie skakały) :P Na Rudym jeszcze jakoś szło, ale Sojuz jest już chyba za stary na takie wybryki :P Tak naprawdę jego masa powoduje, że niestety jest mało skrętny, a w jego głowie jest tylko mały kucyk, dlatego taka sytuacja go przytłaczała. Nie dało się go w tej sytuacji rozluźnić, żeby szedł z głową na dole chociaż chwilę, ponieważ co chwila unosił głowę, albo ruszał przestraszony galopem, czego jako doznania nie polecam nikomu.

Tak jak już kiedyś wspominałam takie jazdy mogą nauczyć jedynie orientacji w terenie, umiejętności kontrolowania otoczenia i planowania toru jazdy. Ostatnio zdałam sobie sprawę, że Czarek też zaczyna się trochę bać koni, co niestety potwierdza fakt, że jeszcze nie umiem szczególnie tej ostatniej umiejętności :( Właśnie najczęściej Rudy się tak zachowuje po zawodach czyli po konfrontacji z rozprężalnią, kiedy to rzeczywiście zdarzają się sytuacje w których konie ocierają się o siebie, trzeba gwałtownie zahamować lub też ruszyć dzidą żeby uniknąć zderzenia. Część zdecydowanie nie jest moją winą- wynika po prostu z chaosu panującego na hali, lecz niestety czasami zdarza mi się zagapić, a przecież jak już wiemy młode konie najszybciej uczą się złych nawyków :(

Jedyne prawdziwe treningi udało się zrobić w sobotę kiedy to upolowaliśmy godziny w których było stosunkowo najmniej koni (w pewnym momencie byłyśmy z dziewczynami nawet same :D). Co prawda wszystko troszkę się opóźniło ponieważ jeszcze zrobiliśmy małą imprezkę w siodlarni z okazji urodzin Agatki :* Również z tej okazji Trenejro zadeklarował, że podczas treningów tego dnia nie może powiedzieć żadnej negatywnej uwagi w kierunku Agatki ;). Miały być same pochwały, ewentualnie (jeżeli już byłoby coś na prawdę źle) subtelna sugestia w stylu chrząknięcia itp. Oznaczało to, że wszystkie bardziej rygorystyczne uwagi trafiały do nas dwóch, a nawet bardziej do Olimpii (małą ilość uwag uznałam za potwierdzenie że wszystko robię przyzwoicie) :)

Na Czarku przez te wszystkie dni głównie skupialiśmy się nad rozluźnieniem w tym pracy w galopie. Trzeba przyznać, że jeśli już dojdzie do prawdziwego treningu (100% treningu w treningu) to przynosi on widoczne efekty, ponieważ udało nam się uzyskać cel nie tylko w galopie, ale również w galopie w PRAWO! :D Udało nam się tego dokonać poprzez dość długi galop po małym kółku (aż konik nie puścił) mając główny kontakt na prawej wodzy, ale przy równie mocnym wsparciu wew. łydką. Ważne było w tym ćwiczeniu wyczucie ponieważ od razu gdy Rudy puszczał, zaczynał się wyginać i obniżać głowę razem z szyją trzeba było rozluźnić kontakt żeby pokazać mu, że właśnie tego oczekujemy, a co najtrudniejsze miał wtedy zostać na wew. łydce, co oznacza jeszcze większą jej pracę. Gdy w końcu Trenejro pozwolił nam przejść do stępa, główne co czułam to zawroty w głowie i palący ból w nodze- tym pozytywnym akcentem skończyliśmy jazdę :P

Co do Sojuza “to doświadczony koń- wszystkie elementy umie, dlatego na nim trzeba głównie pracować nad rozluźnieniem” i tak właśnie robiliśmy. Nareszcie wszystko zaczyna się układać ponieważ i ten kucyk powoli dochodzi do tej najlepszej formy sprzed miesiąca- robi się lekki :D Trochę też ćwiczyliśmy ustępowanie, ale rzeczywiście Sojuz robi je całkiem dobrze dlatego skupiliśmy się na galopie na luźnej wodzy. Było to zarówno sprawdzenie konia czy słucha się łydek i czy umie galopować rozluźniony z nosem na dole, oraz dla mnie czy umiem zachować równowagę bez wodzy. Oboje zdaliśmy test, co prawda za każdym razem gdy przejeżdżałam obok p. Łukasza Sojuz jakoś dziwnie przyśpieszał jakby się jego bał, ale jest to dla mnie zrozumiałe (złe fluidy ;) ), więc nic sobie z tego nie robiłam :)

I tymi dobrymi akcentami zakończyłam współpracę z moimi konikami  na następny ponad tydzień ponieważ właśnie zaczynają się moje ferie i wyjeżdżam na tydzień do Egiptu. W czasie gdy tam będę nie będę mieć internetu, więc kontakt ze mną będzie ograniczony. W tym samym czasie odbędzie się głosowanie na Blog Roku i będę bardzo wdzięczna tym osobom które lubią czytać mojego bloga, jeśli na niego zagłosują. Głos kosztuje ok 1,23 zł i zysk z głosowania w całości jest przeznaczony na cele charytatywne. Natomiast w tym roku startuję pierwszy raz w kategorii blogów dorosłych PASJE I TWÓRCZOŚĆ (gdzie jest już zgłoszonych 395 blogów…) i patrząc na zeszły rok, będę potrzebować nawet ok 400 głosów aby trafić do najlepszej dziesiątki. Dlatego proszę o głos Wasz, a może i Waszych rodziców jeśli uda się Wam ich przekonać?! Jutro na stronie Blogroku.com pojawią się szczegóły dotyczące głosowania, to je Wam podam. Będę bardzo wdzięczna za pomoc w tej sprawie! A tymczasem do… przeczytania wkrótce!

Komentarze

20

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.