Przerywanie grzywy już niestraszne :D

W końcu postanowiłam się z Wami podzielić moją nowo nabytą wiedzą na temat przerywania grzyw koni. Muszę się przyznać, że dopiero niedawno nabyłam tę umiejętność i udało mi się ją z sukcesem wykorzystać. Okazało się, że wcale nie jest to takie skomplikowane :) Zacznijmy od podstaw, jak zapewne większość z Was wie konie nie mają podłączonych włosów do nerwów, więc nie ma opcji żeby wyrywane ich sprawiało naszym przyjaciołom jakikolwiek ból. 1. W jakim celu przerywa się grzywy koni? Otóż, wykonuje się tą czynność ze względów estetycznych, ale też i praktycznych. Stosunkowo cienka grzywa jest o wiele łatwiejsza w pielęgnacji, występuje w niej mniej łupieżu a także wolniej się przetłuszcza. Przerywanie jest szczególnie ważne u koni sportowych, na przykład uprawiających ujeżdżenie czy WKKW, gdzie obowiązkowym jest zaplatanie grzywy na start. Gdy jest ona cienka zarówno o wiele łatwiej formuje się różnego rodzaju „fryzury” jak i wyglądają one znacznie ładniej. 2. Skutki podcinania Na własnym przykładzie mogę stwierdzić, że często ludzie unikają czasochłonnego procesu przerywania, myśląc że może ono być zastąpione „prostym” podcięciem grzywy. Niestety nie jest to takie łatwe szczególnie jeżeli grzywa jest dość gęsta. Jeżeli ktoś z Was próbował kiedyś obciąć równo grzywę, wie że jest to (prawie) niemożliwe. Gdy tylko koń poruszy szyją włosy ustawiają się w inny sposób i znów jest źle. I ponownie chcemy wyrównać więc dalej obcinamy. Kolejny problem pojawia się gdy jest już za późno: grzywa robi się za krótka albo ma zupełnie krzywy kształt. Przykład poniżej: W takiej sytuacji pozostaje nam tylko zaczekać aż odrośnie :P (żeby nikogo nie urazić Sojuz wyglądał tak przez mniej więcej 2 lata). 3. Narzędzia potrzebne do przerywania grzywy Wszystko zależy od grzywy danego konia. Jeżeli włosy nie mają zbyt dużych cebulek przez co nie trzymają się zbyt mocno w skórze do przerywania wystarczą mocne palce. Są też jednak konie z bardzo mocnymi włosami, do których wyrwania potrzebne są już rekwizyty. W takiej sytuacji najwygodniej jest wybrać zwykły metalowy grzebień. Ważne żeby miał on mocną budowę- sama miałam taką sytuację kiedy to jeden z ząbków się ułamał (grzywa Sojuza mu się nie poddała :P). Najlepiej wybierać wąskie grzebienie tak by można było je bez problemu trzymać i wygodnie ułożyć w ręku. Powszechne są też że tak to ujmę „samowyrywacze”. Są to specjalne grzebienie, którymi wystarczy przejechać po grzywie, a włosy same się wyrywają. Na pierwszy rzut oka jest to bardzo fajne urządzonko, ale niestety ucina ono włosy na całej długości- część na początku, w środku lub pod koniec przez co w efekcie włosy są nierówne. Często widać to np. w warkoczykach kiedy wyłażą takie krótkie włoski :( Często zdarza się, że ludzie na końcu zabiegu w celu wyrównania końcówek podcinają je (sama tak kiedyś robiłam). Do wyrównywania końcówek stosuje się kolejny grzebień, tyle że z o wiele mniejszymi i ostrzejszymi ząbkami. 4. Sposób przerywania grzywy Bardzo trudno jest mi określić jaka powinna być uniwersalna gęstość grzywy, ja to bardziej robię na oko, albo jeżeli nie wiem, to pytam kogoś z doświadczeniem w pleceniu grzyw. Też zależy to od człowieka- niektórym łatwiej się zaplata gęstszą grzywę, innym cieńszą. To samo można powiedzieć odnośnie jej długości. Co do samego sposobu przerywania (teraz uważajcie bo będzie bardzo skomplikowane): łapiemy kępek grzywy, owijamy go wokół palca albo ząbka/ków grzebienia i jednym zamaszystym ruchem ciągniemy. To by było na tyle :P 5. Technika przerywania grzywy Na przykładzie grzywy Timiego:IMG_6316 Co prawda niezbyt na tym zdjęciu widać, ale część jego włosów była długa, a część kończyła się w połowie szyi i okolicach. Najpierw ustaliłam miejsca gdzie grzywa jest za gęsta, a następnie zaczęłam wyrywać najdłuższe włosy tak by jednocześnie ją przerzedzić i skrócić. Na szczęście grzywa Timsona okazała się w miarę łatwa w obróbce- naturalnie miał w miarę rzadką grzywę, a do tego całkiem łatwo się ją wyrywało. Na koniec by wyrównać końcówki użyłam małego grzebienia. Łapałam pomiędzy kciuk i grzebień włosy które chciałam uciąć , tak by częściowo był on owinięty . Wtedy obracałam rękę tak by grzebień był ustawiony pionowo i szybkim ruchem ciągnęłam do dołu. Efekt: IMG_6318 Metamorfoza Sojuza Znacznie mniej szczęścia miała moja koleżanka (której bardzo dziękuję :*), podjęła się przerwania grzywy Sojuza. Zdjęcie przed zabiegiem: Jak sami widzicie była ona za długa,a do tego o gęstości grzyw trzech koni a nie jednego. Jak sama stwierdziła, musiała się nieżle namęczyć- grube, mocne włosy nie puszczały tak łatwo. Do tego musiała wyrwać ich prawie połowę. Godzinna praca opłaciła się, ponieważ efekt jest olśniewający :D Jak sami widzicie przerywanie grzyw nie jest strasznie skomplikowane. Co prawda czasami męczące i czasochłonne, ale efekt kusi. Do tego przez następne pół roku po zabiegu (jak nie więcej jeżeli się poprawia regularnie) ma się z tym spokój, a zaplatanie grzywy staje się wręcz przyjemnością :D

Komentarze

3
  • asia

    Ja grzywę przerywam bardzo podobnie! Ale świetny poradnik, bardzo mi się podoba i oba kucyki wyglądają teraz prześlicznie <3

    Odpowiedz
  • Marsylianka

    Ja kiedyś przerywałam grzywę ponad 3h. Nie dość, że gruba i ciężko się wyrywało, to jeszcze coś się konikowi nie podobało i po każdorazowym wyrwaniu kilku włosów machał łbem i cała grzywa robiła się potargana i ułożona na wszystkie strony…

    Odpowiedz
  • Adela

    Czesc widze że chyba nie zarabiasz na swoim blogu.
    Możesz polączyć swoja pasje z zarobkiem. Szkoda marnowac ruchu na blogu.
    Jest sposob zeby wyciagnac dodatkowo ladna sumkę, wpisz sobie
    w google: jak zarobić na blogu drugą wypłatę

    Odpowiedz

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.