Do południa już zanosiło się na deszcz. Zupełnie wyjątkowo miałam start dopiero o 13.00, czyli oprócz porannego karmienia (które załatwiła mama dając mi chwilę dłużej pospać) bez pośpiechu przyjechałyśmy do stajni i zanim zaczęłyśmy szykować konia zdążyłyśmy jeszcze spojrzeć na kilka startów.
Tuż przed moim startem zaczęła się potężna ulewa. Na początku usiłowałam się schować pod drzewo myśląc, że zaraz przejdzie, ale potem musiałam jechać na czworobok i nie dało się schować.
Myślałam, że Donek źle zareaguje na taką pogodę, ale był całkiem rozluźniony. Najbardziej zadowolona byłam z tego że myślałam podczas ujeżdżenia! Czasami podczas przejazdów konkursowych jestem w szoku i nie ogarniam co się dzieje. Jadę po prostu jak w transie. Tym razem myślałam i miałam wszystko pod kontrolą, wszystkie kolejne ruchy, uśmiechanie się itp itd. Nie do końca jak widać mi wyszło. Po pierwszym kontrgalopie jak byście nie wiedzieli, to tam po przejściu do kłusa miało być zagalopowanie w następnej literze, ale Donek najpierw dodał kłus, potem zagalopował ze złej nogi a później dopiero poprawiłam na dobrą. Najlepsze, że jeden z sędziów nie zauważył tej całe sytuacji, i zauważył dopiero mój poprawiony galop i wpisał mi w uwagi “spóźniony galop” i dał 5 pkt. Ten sędzia który zauważył, dał mi 4 pkt, więc na tym trochę straciłam.
Po ujeżdżeniu, cały czas w deszczu trzeba było się szybko przesiodłać. Na szczęście parkur oglądaliśmy jeszcze przed ujeżdżeniem, czyli deszczem, więc było to już z głowy. Wystartowałam jako pierwsza w gwiazdce (chociaż ujeżdżenie jechałam 3). Parkur nie był do końca gotowy, sędziowie jeszcze się pytali panów technicznych czy już można jechać. Z parkuru też jestem zadowolona, głównie z powodu tego, że znowu myślałam, a nawet liczyłam tempo! Wszystko mi pasowało, chociaż na początku Donek dość niepewnie skakał, ale po zrzutce już szedł dobrze. Trener mówił, że ta zrzutka była z powodowana brakiem tempa, ale mogło też się do tego przyczynić, że za mało oddałam mu wodze. Co prawda chciałam to zrobić, otworzyłam ręce, ale ponieważ wodze były gumowe i mokre to się mocno trzymały rękawiczek i nie wysunęły się. Idealnie po moim przejeździe przestało padać na jakiś czas. Ale potem ulewa wróciła aż do wieczora.



Pomimo wtopy w ujeżdżeniu i zrzutki, uplasowałam się na razie na 12 miejscu na 31 koni. Nie jest źle. 
Po moim starcie i przewiezieniu całego sprzętu do stajni musiałyśmy pojechać do hotelu, bo byłam mokra cała na wylot, dosłownie wszystko. Zabrałyśmy też rzeczy do suszenia, np miśka pod siodło, kamizelkę, frak. Miałyśmy dwie godziny w hotelu do wieczornego karmienia i obejścia krosu z trenerem. Trochę udało się w tym czasie rozgrzać.
Wieczorem obeszłyśmy kros dwa razy i wtedy wyszło słońce dając mi nadzieję, że jutro będzie normalna pogoda. Jest dużo rowów, tzn szwedów, różnych kłód nad rowem, coffin itp
Jest też ten sympatyczny zeskok 1,50 metra…
Całość krosu poniżej. Startuję jutro o 11.54. Trzymajcie kciuki, może tym razem się uda pojechać na czysto :) PS Filmy z ujeżdżenia i skoków powieszę jutro.




Komentarze
drimevy
Kurczę powodzenia! ;) Szczególnie na tych wszystkich rowach! ;)
konik6628
Trudne te przeszkody.
Werka
Przyjemny ten zeskok ” dardzo” ;p
Werka
*bardzo :)
Minifaliowa
9 przeszkoda jest bardzo ciekawa ;p. Nie reprezentujesz w tym roku Trawersu? :O
zuleex
takie małe pytanie. nie byloby lepiej i łatwiej gdybys oddawala reke na skoku przesuwajac ją do przodu, a nie otwierajac palce?
asia
Wow przeszkody w krosie baaardzo trudne, a te wąskie fronty, coffiny, rowy i ten zeskok… Szczerze nie wiem czy odważyłabym się coś takiego pojechać LL, L to tak, ale ten kros jak dla mnie wyjątkowo trudny. Podziwiam cię i życzę powodzenia na krosie!