Raz na wozie, raz pod wozem

Poranek zaczął się wcześnie, ponieważ jeszcze przed startami ujeżdżeniowymi miałam mieć dwie jazdy rozgrzewkowe. Tak więc w stajni byłam już ok 7.00. Pierwszego na warsztat wzięłam Czarunia żeby rozluźnić go, a gdy się to udało, to trochę bardziej został pozbierany, zrobiłam ze dwa kontr-galopy na małej wolcie 15 metrowej, kilka dodań i do stajni.

W tym czasie mama zajęła się zakopywaniem świeżej dziury Scottiego, którą tenże wykopuje każdej nocy. Niestety trzeba ją zakopywać, ponieważ gdyby zdarzyło mu się zechcieć wytarzać i częścią ciała wpadłby do swojej dziury, to mógłby być problem z tym żeby go podnieść.

Jako że ujeżdżenie na Chenaro było o 10.06, trzeba było się od razu zacząć szykować, czyli poprawić mu wytarzane w słomie korki, wygrzebać pół kilo słomy z ogona, wypolerować oficerki etc. Gotowa na koniu byłam o 9.30. Jak zwykle byłam trochę spięta na początku rozgrzewki w związku z czym Czarek nie chodził najlepiej, ale z czasem gdy pracowaliśmy głownie na małych kołach ze zmianami kierunku i przejściami obojgu udało nam się rozluźnić. Wtedy przeszliśmy do elementów czworoboku, czyli ustępowań, dodań, kontr-galopów, a potem jak już miałam tylko jednego zawodnika do startu przejechaliśmy do takiego małego placyku przed-startowego, gdzie staraliśmy się ustawić Czarka sylwetkę na taką jaka miała być prezentowana na czworoboku. Czyli zebrany, energiczny kłus z głową wysoko i nosem bardziej do przodu.

IMG_7826

IMG_7849

IMG_7917

Co do startu oprócz pierwszego galopu w prawo jechało mi się bardzo dobrze. Zaskoczyło mnie to, że jak wjechałam na plac to Czarek zrobił się taki nabuzowany, co widać po pierwszym dodaniu, gdzie ja prawie nic nie zrobiłam, a on już się rwał do wyciągania. Kłusy bardzo dobre, co prawda cofanie mi trochę nie wyszło, chyba za dużo ręki i za mało łydki, nad tym trzeba jeszcze popracować. Co do kontr-galopu można go nazwać hitem sezonu bo w serpentynie przeszłam do kłusa bo myślałam, ze koń zmienił nogę, a po obejrzeniu filmu zobaczyłam, że koń nie zmienił nogi tylko mi się tak wydawało, więc zrąbałam ruch zupełnie bez sensu.

IMG_7968

IMG_7997

Co do nieudanego pierwszego dodania: szczególnie gdy jestem zestresowana mam tendencję do zbyt mocnego używania pomocy, a Czarek zwykle reaguje na bardzo subtelne pomoce. Podczas tego dodania ja zestresowana przycisnęłam łydkę mocniej przez co on wystrzelił jak z armaty, a że ja nie byłam na to przygotowana, to się pokłóciliśmy nieco, przez co on zmienił nogę, bo ja już o tym nie myślałam i zrobił kłopot.

Zwykle po takiej sytuacji człowiek jest bardziej spięty. Tymczasem cieszę się, że w podczas robienia wolty 15 m w galopie w lewo udało mi się uspokoić i odpuścić na tyle, żeby skupić się na technice wykonywania następnych figur, przez co wyszły one bardzo naturalnie. Skupiłam się na rysunku, pamiętałam, żeby mocno obciążać mocno wewnętrzne strzemię podczas kontr-galopów i tym razem zadziałałam w dodaniu o wiele subtelniej, przez co pozostała część programu była bardzo dobra. Sędziowie zauważyli te dobre elementy i łącznie otrzymałam 52,2 pkt co uważam za bardzo korzystną ocenę jak na ten przejazd. Do tego zapewne zadziałał urok osobisty Czarka ;P Niestety film mi teraz nie przejdzie przez hotelowy internet, będziecie musieli poczekać do jutra.

IMG_8008

IMG_8022

Następnym punktem programu dnia była szybka rozgrzewka na Timim, podczas której również jeździłam na niskiej szyi rozluźnieniowo i nie robiłam żadnych elementów czworoboku. Zaledwie 40min po tym jak zsiadłam z konia, musiałam go już siodłać do startu. Rozgrzewka przed startem była szybka i bezbolesna bo wszystko wychodziło co miało wychodzić, kucyk chodził bardzo ładnie. Niestety chwilę jeszcze trzeba było poczekać na start, dlatego w tym czasie kłusowaliśmy i trochę galopowaliśmy ponieważ trzeba było podtrzymać zebranie w sobie i dobrą formę.

IMG_8169

IMG_8229

IMG_8286

Przed wjazdem na czworobok zrobiłam ze dwa dodania na długiej ścianie rozprężalni.

Ogólnie ten czworobok był najlepszym jaki udało mi się pojechać w moim życiu! Kucyk tylko troszkę był cięższy na ręku, ale to dobrze, bo dzięki temu miał stabilną głowę. Na poprzednim czworoboku w Strzegomiu wychodził mi często z ustawienia, ale tym razem już tak nie było. Ogólne skupiłam się na tym, żeby szedł energicznie. Bardzo dobrym sposobem na ustępowania od narożnika do litery X, jest już w zakręcie (w narożniku) ustawianie konia na zewnątrz, w kierunku przeciwnym do ruchu. Dzięki temu, że wychodząc z narożnika koń jest już ustawiony na zewnątrz i ma większy ciężar na wewnętrznej wodzy, można znacznie szybciej zacząć robić ustępowanie.

IMG_8393

IMG_8395

Jedyne o co mam do siebie lekkie zastrzeżenia to że w kontr-galopie za mało jechałam do przodu, ale ogólnie jechało mi się bardzo, bardzo dobrze, o czym może świadczyć, że nawet nie zauważyłam pierwszego galopy w prawo, który na Scottym jest trudniejszy. Obstawialiśmy z trenerem wynik ok 40 pkt karnych, niestety sędziom aż tak nie podobał się ten przejazd i otrzymaliśmy 50,1 pkt, co też jest bardzo dobry.

Po dłuższej przerwie przyszedł czas na skoki, których się bardzo obawiałam, bo ostatnie dwa treningi skokowe w Hipodromie były dramatyczne. Na Czarku zdecydowanie z tego powodu tak źle mi się jechało bo byłam zupełnie spięta i nieogarnięta. Przykładem tego jest to, że zapomniałam o drugiej przeszkodzie przez co w ostatniej chwili najechałam na nią mega po skosie. Najbardziej przeszkadza mi to, że kucyk się tak bije ze mną w zakrętach, muszę wyszukać jaki robię tu błąd, może za mało przykładam łydkę. Ogólnie jechało mi się słabo i tylko dzięki talentom skokowym Czarka skończyło się na 4 pkt karnych za jedną zrzutkę.

Przyszła kolej na Timona, na którym teoretycznie byłam spokojniejsza, ale tylko trochę, bo ostatni trening skokowy na nim też nie był za bardzo udany. Na rozprężalni skakało się nie najgorzej, po wjechaniu na parkour byłam dobrej myśli, ale z upływem czasu dobry nastrój pryskał ponieważ drągi sypały się w ilości ogromnej i zanim się spostrzegłam miałam już 20 pkt karnych, a najgorsze że nie do końca wiem dlaczego.

Dzień skończył się ogniskiem z poczęstunkiem z pieczonego prosiaka przygotowanym przez organizatorów. Była też mini-dyskoteka, wykorzystywana głównie przez małe dzieci obecne na zawodach.

IMG_8011

IMG_8606

IMG_8609

IMG_8610

Za chwilę ruszam do stajni, ponieważ dzisiaj startuję na Czarku o 13.39 a na Scottym o 15.27, a chcę jeszcze raz pójść cross. Sam cross ma kilka technicznych przeszkód, często są większe skoki po których kilka fule później są wąskie fronty, ale nie dramatycznie wąskie. Pierwszy raz mamy skok trzy członowy ABC, jest hyrda dość spora, fulę później wjazd do wody, około trzy fule w wodzie, wyskok z wody na bankiet i fulę później wąski front ustawiony lekko z boku. I jeszcze bardziej techniczną przeszkodą jest korner na który najazd jest ograniczony lekko po skosie. Ogólnie przeszkody są dość wysokie, tak więc liczę na Wasze kciuki!

Jutro będą na blogu filmy!

Komentarze

13
  • Ola

    Na pewno pójdzie Ci super, trzymam kciuki!

    Odpowiedz
  • justii

    Oj joj 20pkt na Scottim o_o ale chyba nie zagrozi ci to na kwalifikacji?? Czy podczas ujezdzenia nie masz zbyt wysoko i szeroko rąk? Mnie zawsze za to trener zgania :/

    Odpowiedz
    • Marysia

      a mi właśnie każą mieć wysoko i szeroko ręce tak jak ma Gosia ;D a w drugiej stajni każą ręce kolo siebie i mega krótka wodza…więc nie wiem od czego to zależy..

      Odpowiedz
      • justii

        Gosia, to wytlumaczysz nam?>? zależy to od wykonywanuch figur, czy szkoły?

        Odpowiedz
      • Marysia

        no właśnie..

        Odpowiedz
          • zebrazklasa

            Rzeczywiście na Timonie w niektórych momentach miałam za wysoko rękę, ponieważ wg teorii przedramię powinno być w jednej linii z wodzą. Moim zdaniem to jak powinno się trzymać ręce zależy zarówno od szkoły nauczania, wykonywanych figur, ale też samego konia. Bo np jeśli koń ma mega długą szyję, to logiczne jest, że nie można mieć mega krótkiej wodzy. Po to ma się mieć te ręce wysoko i bardziej z przodu, żeby uniknąć zbyt dużego kontaktu z pyskiem konia (żeby nie był ciężki w pysku), a poza tym dzięki temu półparadę robi się bardziej do góry, czyli tak jak powinno być. Jeśli miałoby się ręce nisko i tuż przy kłębie, to po pierwsze jeździec się usztywnia, poza tym nie ma zbyt dużej możliwości ruchu ręką. Poza tym gorzej to wygląda na ujedżdżeniu. Co do długości wodzy to oczywiście nie można przesadzać, nie może być za krótka, żeby nie usztywniać konia, ale lepiej mieć krótsze i mieć rękę bardziej z przodu niż za długie, bo przy zbyt długich wodzach ma się mniejszą kontrolę i kontakt z pyskiem konia jest mniejszy i trudniej go utrzymać, a żeby go utrzymać trzeba mieć ręce bardziej z tyłu co zdecydowanie nie jest prawidłowe. Podsumowując, moim zdaniem ręce wyżej są ułatwieniem prawidłowego kontaktu, ułatwieniem wykonania ruchów bez usztywniania jeźdźca i konia i pozwalają na większą kontrolę nad koniem. A poza tym jest bardziej naturalna dla jeźdźca. Mam nadzieję, że za bardzo nie zapętliłam odpowiedzi

          • Marysia

            Dzięki Gosia!

  • Marysia

    Gosia, a ty bawiłaś się fajnie na dyskotece?? ^^

    Odpowiedz
  • Kasia

    Heeej :) Sledze Twojego bloga od dluzszego już czasu i szczerze muszę Ci przyznac, ze naprawdę posiadasz wielki talent do pisania :) Mam nadzieje, ze nie zamierzasz konczyc swojej przygody z prowadzeniem bloga zbyt szybko, ponieważ byłaby to niezmiernie wielka strata dla polskiego swiatka blogowego :) Wiem co mowie :D

    Odpowiedz
  • asia

    Co z instagramem Gosiu?

    Odpowiedz

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.