Retrospekcja

W poprzedni weekend odbyły się zawody CNC 1* w Racocie. Obserwowałam jak sobie radzą w tych zawodach znajomi, ponieważ rok temu podchodziłam tam z Doncasterem do swojej pierwszej w życiu gwiazdki. Jeśli ktoś z Was chce sobie przypomnieć ten wpis ułatwiam:

Racot w strugach deszczu

Racot filmy i zdjęcia z 1 dnia

Racot – pierwsze podejście do gwiazdkowego krosu

W zeszłym roku pogoda była najgorsza z możliwych z urwaniem chmury w czasie ujeżdżenia i skoków. W tym roku było nieco lepiej, ale nie żadna plaża. Co ciekawe z opisu znajomych wynika, że gwiazdkowy kros był bardzo podobny, ten sam zeskok 160cm, kombinacje i mnogie szwedy. Zdecydowanie Racot nie jest miejscem w którym powinno się zaczynać starty gwiazdkowe, ale wiem to dopiero dziś.

Refleksją napawa mnie też zmiana jaka nastąpiła w moim życiu od zeszłorocznego Racotu. Zmiana miejsca zamieszkania i trenowania, kupno koni przez moją ciocię i wreszcie nowy Trener. Z perspektywy czasu muszę przyznać, że bardzo ciężko jest osiągać postęp trenując w warunkach, w jakich większość polskich zawodników trenuje, gdy często nie ma żadnej hali, trzeba często jeździć na zamarzniętej ziemi, a prawdziwe treningi zaczynają się w zasadzie wraz z pierwszymi zawodami w marcu. Przy zawodach na poziomie L, czy P to jeszcze da się zrobić, ale co mają powiedzieć seniorzy, którzy w sezonie powinni zaczynać starty co najmniej od 2*, do których konie powinny być jednak odpowiednio przygotowane?

Zupełnie inaczej czuje się zawodnik podchodząc do gwiazdki, gdy w zimie można obskakać zawody 120cm (które są na miejscu, we własnej stajni…) tak jak ja w tym roku miałam, gdy można trenować krosówki bez konieczności jechania 100km, albo wystawiania na plac dwóch beczek i kanapy jak to bywało np w Paszkowie, gdy wszyscy na wiosnę zwozili swoje starem meble i dziwaczne przedmioty, żeby ustawić cross treningowy :). Gdy można trenować na ciepłej (co za zmiana!) hali i nie wyznaczać dokładnych grafików, żeby jednocześnie trenowało nie więcej niż np 3 konie. Muszę przyznać, że mam ogromne szczęście, że udało mi się znaleźć w sytuacji w której się teraz znajduję.

Muszę o tym pamiętać w momentach w których myślę, że już nie dam rady, kiedy codziennie uczę się do 2-3 rano, a po lekcjach trzeba jeszcze iść na 4 godziny do stajni i uwierzcie mi – często nie chce mi się, bo jestem po prostu zmęczona. Nie mam czasu na spotkania ze znajomymi, albo nawet na pisanie bloga, każdą chwilę muszę dysponować z rozsądkiem żeby wyrobić się z wszystkim.

A jednak wszystko to jest po coś! Przyjdą wakacje i chociaż na kilka tygodni będę mogła odpuścić nocne nasiadówki nad książką, może uda się nawet gdzieś wyjechać ze znajomymi (chociaż dni na to jest zaledwie kilka między zawodami). 

Dlatego własnie urządziłam sobie tą chwilową retrospekcję, aby znaleźć dystans i przypomnieć sobie jak to kiedyś ciężko bywało… Jakie Wy macie bolączki, z jakimi problemami musicie się zmierzyć, żeby móc trenować? Napiszcie!

Przykłady: konieczność trenowania w ciemności zimą (luty 2012, Paszków)

zimowy galop

Konieczność trenowania w każdą pogodę (Paszków, luty 2012)

trening zimowy

mokry jeździec

Mała, zimna hala (wtedy była luksusem!), w której na raz mogło trenować do 3 koni (Wolica, wiosna 2013)

IMG_9999

Kombinowane krosówki (haha, teraz się śmieję z tej starej kanapy którą pamiętam z tamtego crossu, ale jakie to było kreatywne! :D) (Paszków 2012)
IMG00133-20120308-0849

IMG00131-20120308-0848

IMG00137-20120308-0851

IMG_1781

IMG_1790

IMG_2867

Problemy z zalewanym przez deszcz placem, kiedy trzeba było trenować w lesie, albo innych łąkach okolicznych (Paszków 2012)

stęp

 

 

Komentarze

44
  • justii

    Powiem ci, ze ja duzo dałabym za te kanapy chociaz ! Mieszkam w Jeleniej Gorze i jak nie kupie swojego konia, to czekają mnie tylko tereny :(( brak jakiejkolwiek sportowej stajni,.bo o koniach juz nie mówie nawet….

    Odpowiedz
    • zebrazklasa

      Ale jak nie masz stajni sportowej w okolicy to jakie są? Rekreacyjne rozumiem?

      Odpowiedz
    • Werka

      Koło Jeleniej jest Gostar, bylaś tam może?

      Odpowiedz
      • justii

        Gostar? Chyba zartujesz… odkąd odeszła p. Iwona Szafir stajnia upadła, wszyscy hotelowicze z tamtąd uciekli. Atmosfere dałoby sie jeszcze zniesć, ale zatrudnili taką instruktorke, że umiem więcej od niej :/…

        Odpowiedz
        • Werka

          Wiesz… Ja tam byłam raz, na jednej jeździe i nie wiele wiem na temat tej stajni. Jedyne co nie urzekło to bardzo fajna hala, bo w niej miałam jazdę :) Z tego co wiem to zewnętrzy plac też jest ok, a jak konie to nie mam pojęcia :)

          Odpowiedz
  • Natka

    Ja mieszkam w Krakowie. W małopolsce są stajnie sportowe- Facimiech i Szary Michałowice, można też zaliczyć WLKS Swoszowice. Mam 11 lat skaczę do 90 cm na kucyku, który rok temu bał się własnego cienia. Jest teraz wspaniała, ale ma 130 cm wzrostu, ja 160 i czuję się na niej tak dziwnie, jakby była na mnie za mała. Puki co sportowego konia kupić nie mogę (okres próbny w pracy rodziców) nawet jeżeli to do 5 tyś. Zawsze puszczamy Lotto, z nadzieją, że coś nam się trafi :-) Jednak to narazie przyszłość. Też czekam na wakacje. Pytanie z ciekawości : czemu Sojuz jest na sprzedaż i czy masz sponsora ? Chciałabym jeździć tak jak ty i mieć pieniądze na odnoszenie sukcesów :-p

    Odpowiedz
    • zebrazklasa

      Sojuz jest na sprzedaż bo nie daję rady trenować na sportowo na trzech koniach, a także jest to za drogie. Dlatego zdecydowaliśmy się wystawić Sojuza na sprzedaż. Można powiedzieć że moja ciocia (mamy siostra) jest moim sponsorem, bo to ona kupiła dla mnie dwa konie i dokłada się do ich utrzymania. Poza tym wszystkie koszty sportu opłacają moi rodzice.

      Odpowiedz
      • Kinga

        Nie myślałaś nad tym aby wystawić Sojuza w zagranicznych portalach ogłoszeniowych?
        W Polsce jednak trochę trudno sprzedać takiego konia a zagranicami nóż, widelec ktoś się trafi ;)

        Odpowiedz
        • zebrazklasa

          A możesz podpowiedzieć na jakich portalach mogę to zrobić?

          Odpowiedz
          • Kinga

            Na niemieckich portalach może to być np. pferde.de, ehorses.de, caballo-horsemarket.com lub horsebase.de (wpisz w wyszukiwarce pferde zu verkaufen lub pferdemarkt itp. to ci więcej wyskoczy).
            Z anglojęzycznych znam tylko horseandhound.co.uk, co do reszty krajów to niestety nie znam języka xd

  • Karolina

    Zgadzam się z justii. Również wiele bym oddała za takie “przeszkody krosowe” z kanap :P. W mojej okolicy są stajnie rekreacyjne, a jeśli kupiłabym swojego konia, to stajnie z dużymi halami mają już wszystkie miejsca pozajmowane. Strasznie chciałabym trenować WKKW, ale nawet takich miejsc z takimi przeszkodami jak na zdjęciach nie ma bliżej niż 100 km od mojej stajni :/ Strasznie Ci zazdroszczę, że mieszkasz blisko tak świetnych stajni :) Mi zostaję chyba tylko trenowanie w rekreacji i brak zawodów :(

    Odpowiedz
    • zebrazklasa

      Są zawodnicy w kadrze narodowej, których nie będę wymieniać po nazwisku, którzy mieszkają daleko od stajni sportowych, a trener przyjeżdża do nich kilkaset kilometrów raz w tygodniu. A mimo to trenują. Kwestia moim zdaniem najważniejsza jest to, czy rodzice są w stanie na tyle uwierzyć w Wasze marzenia, żeby razem się zastanowić jak to rozwiązać. Jeśli wszyscy razem pogłówkują i zorganizują się w tym kierunku to powoli się wszystko układa, podobnie było u mnie. Natomiast jeśli się nie ma wsparcia rodziców to niestety trudno cokolwiek zawalczyć.

      Odpowiedz
  • Vicki

    Sama też mam problemy. Z czego nie mam prawa jazdy musze zawsze znaleźć osobę która mnie podwiezie a z tym problem. Czasami trzeba było o piątej wstawać wychodzić z domu na rower potem tramwaj autobus i dwie przesiadki mieszkam w poznaniu i dojazd do swojego konia w Borówcu no trudno… Nie posiadam w stajni żadnej hali więc zimą trudno. Ale czego nie robi się dla jazdy konnej. Nie mam trenera jestem samoukiem mój koń no… jest trudny i wiele poświęceń i strachu przy nim wylalam ale znowu powtórzę czego się nie robi dla jazdy konnej. Rozumiem ciebie

    Odpowiedz
  • Ania

    Ja zaczęłam myśleć o czymś więcej nie tylko rekreacji ale stajnia daleko jak tacie się chce to mnie podwiezie
    O koniu nawet nie mogę marzyć bo to jest zbyt drogie dla mnie a jestem w takim wieku ze rodzice nie chcą na mnie wydawać bo jestem za stara a do pracy na razie nie mogę iść :/
    Zazdroszczę Ci strasznie i ciesze się ze doceniasz to co masz :)

    Odpowiedz
  • Olcia

    Vicki, dlaczego nie trzymasz konia bliżej Poznania? Naokoło jest sporo stajni, na pewno być coś znalazła :)

    Odpowiedz
  • drimevy

    Cóż moją największą przeszkodą póki co nie do pokonania jest brak kasy ;x Mogę mieć tylko nadzieję, że jak zacznę zarabiać sama na siebie uda mi się spełnić swoje marzenie i kupić swojego własnego konia ;) Sport nie jest dla mnie taki ważny – tak naprawdę zadowoliłabym się małym kawałkiem placyku do jazdy bylebym miała na kim jeździć i z kim pracować :P (a to że i tak marudziłabym na warunki to inna sprawa XD). Dlatego bardzo Ci zazdroszczę Twoich koni :D Wiem, że na pewno nie jest Ci łatwo… Wiem, że baardzoo ciężko pracujesz i zasługujesz na wszystkie swoje sukcesy ;D Ale masz naprawdę baardzoo duużoo szczęścia :D
    Na razie jestem skazana na rekreację…. blee XD Ale i tak cieszę się strasznie, że mogę chociaż ten raz w tygodniu pojeździć ;) W najgorszej sytuacji są chyba ci, którym na jeździectwo nie pozwala zdrowie…. Bo wtedy już nawet pieniądze mogą nie pomóc.
    Pozdrawiam :D

    Odpowiedz
  • UwielbiamTwójBlog

    Pokazałabyś nam przynajmniej kawałek swojego mieszkania? BO w sumie czytam Twojego bloga już kilka lat a tak nie wiele o sobie mówisz. Chyba że uważasz że to zbyt prywatne :) Taka sugestia i mam nadzieje że cie to nie zirytuje lub coś w tym rodzaju.

    Odpowiedz
  • Ola

    Dla mnie zdecydowanie największą bolączką jest brak pieniędzy. Mój tata jest górnikiem, a mama siedzi w domu na rancie, bo jest nieuleczalnie chora. Niestety nie stać mnie na własnego konia, więc staram się rozwijać na koniach rekreacyjnych/klubowych. Mimo tego, że mieszkam na Śląsku, gdzie jest raczej sporo stadnin, bardzo trudno jest znaleść taką, w której mogłabym jeździć na koniach na tyle wyszkolonych bym mogła startować w zawodach(głównie w skokach, bo one mnie najbardziej interesują) na poziomie L lub wyżej. Jeżdżę już w 4 stajni i nigdzie nie potrafię wyszukać osoby, na której koniu mogłabym trenować i startować w zawodach. Ogromnym dla mnie problemem jest to, że moi rodzice nie cierpią koni(praktycznie przed każdą jazdą muszę się o to z nimi kłócić).
    Ale staram się nie poddawać i z uporem dążyć naprzód. Pociesza mnie to, że gdyby nie moje marzenia jeździeckie i ten ogromny upór zapewne nie zdałabym pierw brązowej, a niedawno srebrnej odznaki. :) Może kiedyś uda mi się spełnić moje marzenia i stanąć na podium jakiś zawodów…

    Odpowiedz
  • Werka

    Na ostatnim zdjęciu jest Arys?

    Odpowiedz
  • Ola

    Wogule fajny pomysł z tą retrospekcją-dobrze jet tak czasami spojrzeć w przeszłość i powspominać. ;)

    Odpowiedz
    • justii

      tak, bardzo fajnie to opisałaś, troszkę nasza ukochana Zeberka otworzyła się nam ;) i bardzo fajnie bo w końcu przekonałaś mnie i nie tylko, że potrafisz docenić to co masz, że cięzko walczysz o to, ze nic tak łatwo ci nie przychodzi. Bardzo fajnie , ze to napisałaś! Pozdrawiam :))

      Odpowiedz
    • zebrazklasa

      Dzięki. Głównie to mi samej jest potrzebne, bo normalnie nie chcę narzekać, ale czasami nie daję rady. I głupio tak, tyle zrobić żeby spełnić swoje marzenia, wszystko dla tego celu się robiło, a teraz po prostu fizycznie czasem nie daję rady, muszę sobie przypomnieć jak to ciężko bywało kiedyś

      Odpowiedz
      • justii

        Jak to mówią jesteś TYLKO człowiekiem ;) nigdy nie wiadomo co przyniesie ci jeździectwo, czy coś więcej prócz koni i wspaniałych ludzi, jednak WARTO w życiu mieć pasje, hobby, marzenia, wtedy człowiek ma to COŚ w sobie, nie jest zwykły jak większość ludzkości, ma po co żyć i nie marnuje tego życia, a bierze z niego garściami :))

        Odpowiedz
        • Ola

          Dokładnie, wszyscy jesteśmy tylko ludźmi ze swoimi mocnymi i słabymi stronami i granicami możliwości. Często bywamy na zakręcie życia, jednak moim zdaniem zawsze trzeba myśleć, że przecież mogło być gorzej! Nie bez powodu ktoś powiedział, żebyśmy żyli każdym dniem, tak jakby był on naszym OSTATNIM. Nawet nie wiesz, jak bardzo doceniamy to, że nie jesteś taka jak inni co wspięli się na szczyty. Nie raz spotykałam się z pogardą i niechęcią do siebie osób, które miały po parę sportowych koni, a nawet kiedyś jedna dziewczyna stwierdziła, jak powiedziałam jej, że nie stać mnie na własnego konia, że nie będzie się zadawać z takim zerem jak ja. Tak więc oby tak dalej Gosiu, nie martw się, myśl pozytywnie, a zobaczysz kiedyś zostaniesz za to wielce wynagrodzona! ;)

          Odpowiedz
          • Zebrazklasa

            Wiesz co, ta dziewczyna była zerem bez wątpienia!

          • Ola

            Dzięki za pocieszenie, też tak myślę. Niestety jest sporo takich osób czasami mam wrażenie…

          • Ola

            Tak nawiasem mówiąc, widzę, że oprócz mnie zaczęła pisać tu inna Ola, bo ja mieszkam na górnym śląsku, nie koło Wolicy. :) Reszta komentarzy to ja.

  • Zuza

    ja jeżdżę w naprawdę fajnej stajni na nic nie narzekam ale moim marzeń tez jest jeździć cross a niestety na Podkarpaciu nie ma żadnej stajni nawet z jakimś mini parkourem crossem :(

    Odpowiedz
  • Ola

    Widzę że zdjęcia są i z Wolicy,bardzo blisko mnie, można wiedzieć gdzie wcześniej mieszkałaś i trenowałaś?

    Odpowiedz
    • zebrazklasa

      Na początku w TKKF Podkowa, potem w Paszkowie, potem na Wolicy, a potem w Grzmiącej, a teraz na Hipodromie w Sopocie

      Odpowiedz
  • asia

    Mój największy problem to niestety brak pieniędzy nie mogę sobie pozwolić na więcej niż jedną jazdę w tygodniu i na trenowanie w lepszej stajni niż jestem dotychczas… Brak hali, w zimie jest ciężko kiedy kończy się lekcje o 15.00 2km do stajni i w zasadzie nie ma jak pojeździć bo jest ciemno… więc zostają weekendy. Oprócz tego w najbliższej stajni brak koni odpowiednich do czegoś więcej jak godzinne dreptanie po małym placyku ( albo ospałe albo złośliwe, ciężko je skłonić do galopu nie mówiac o skokach…) Cieszę się Gosiu,że ty nam trochę opowiedziałaś o swoich trudnościach, przynajmniej widzimy,że nikt nie ma kolorowo niezależnie na jakim poziomie jeździectwa sie znajduje.

    Odpowiedz
  • Marysia

    Brak funduszy. Nie zawsze jeżdżę raz w tygodniu. Nie raz jest to raz na dwa tygodnie..kocham to , no ale pieniądze są ważne, a Ci , którzy nie mają ich aż tyle nie mogą sobie pozwolić na to, żeby jeździć częściej lub nawet sportowo…
    Zresztą ostatnio miałam sen, że mama powiedziala ze mi kupi konia. Powiedziałam jej to; a ona, że nigdy sie tak nie stanie, że mam na to nie liczyć i o tym zapomnieć. Sama będe sobie musiała na niego zarobić..może z jednej strony to dobrze, ale z drugiej mam..niecałe 14 lat…ale wierzę w to, że kiedyś będę mogła go sobie kupić. Liczę na to. ;)

    Odpowiedz
  • kinga

    Bardzo ci zazdroszczę, masz możliwość trenowania w tak dużym obiekcie sportowym i cieszę się że to doceniasz .Ja mieszkam przy Wrocławiu ,jeździłam w stajni gdzie jest malutka ujeżdżalnia i dwa konie do jazdy ,a o hali można było tylko pomarzyć.Teraz szukam nowej stajni z halą w okolicy Jelcza Laskowice, gdzie będę się chociaż trochę rozwijać .Mam nadzieję że znajdę miejsce dla siebie.:)

    Odpowiedz

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.