Rewolucje Trenera

Dzisiaj gdy przyjechałam do stajni czekała na mnie bardzo miła wiadomość, a mianowicie miałam mieć trening z Trenerem :) Koleją nowością była zmiana siodła. Stwierdziłyśmy (ja z mamą) że muszę mieć inne siodło bo przez nie tak boli mnie kręgosłup. Tak więc zamieniłyśmy się na siodła z Martą. Można powiedzieć że była to prawie transakcja idealna. Mi bardzo dobrze jeździło się na jej, a z kolei ona była zachwycona moim. I gites :)

Niestety akurat przed tym jak miałam wychodzić rozpadało się na dobre. Tak więc jak tylko wychyliłam się ze stajni byłam kompletnie mokra. No ale cóż, nic na to nie można zrobić. Na początku czekałam na dziewczyny. Ja stałam na deszczu a one były schowane pod daszkiem żeby nie zmoknąć. Po dłuższej chwili przyjechał trener i powiedział, że nie ma sensu żebym czekała na dziewczyny skoro i tak on ma z nami przejechać programy, i potrzebuje każdej po kolei. Tak więc poszłam sama na czworobok, zaczęłam lekko kłusować żeby sprawdzić jak czuje się Pan kręgosłup.

I w sumie całkiem dobrze. Myślałam że będzie gorzej. Nawet w ćwiczebnym mnie tak nie bolało a nawet mogę stwierdzić że w ogóle :). Gdy przyszedł Trener poprosił mnie, żebym powiedziała z czym mam problem w tym programie. Ja na to, że największym jest zdecydowanie utrzymanie głowy na dole. Wtedy Trener powiedział że skoro Sojuz nie reaguje delikatnie trzeba użyć siły. Niestety nie wychodziło mi to zbyt dobrze, więc tak przypadkiem mi się wymsknęło że może Trener mógłby wsiąść na Smoka i mi pokazać jak to się robi. I zgodził się!

Na początku wyglądało to na szarpaninę, ale potem jak Sojuz już się poddał z tą głową wyglądał bardzo ładnie, prawie jak ogier. (Było już zupełnie ciemno, więc zdjęcia wyszły nieostre, ale kształt szyi Smoka widać bardzo dobrze):

Niestety zasadniczy problem polegał na tym, że to ja mam jeździć z taką głową nie Trener. Tak więc gdy na niego wsiadłam myślałam, że od razu jak złapię wodzę pójdzie z głową do góry i trzeba będzie zaczynać od początku, jednak było totalnie odwrotnie. Gdy wzięłam wodzę on miał łeb na dole idealnie obciążając moje ręce. Nie było tak, że nic nie miałam w rękach. Po prostu było mi lekko, ale czułam, że na końcu nitki jest głowa konia. Tak samo z wyginaniem. Nie wiem jak to opisać! Mogę jednak powiedzieć, że jeżeli Sojuz będzie tak chodził polubię ujeżdżenie…
Nie jechałam już programu ponieważ w kolejce na czworobok stała jeszcze Magda i Ania tak więc miałam ograniczony czas, ale i tak jestem mega zadowolona z tej jazdy. A skoro jutro są skoki, a dopiero w czwartek kolejne ujeżdżenie, prawdziwym pytaniem jest czy zdołam doprowadzić głowę Smoka do takiego stanu również w czwartek?

Komentarze

6

DODAJ KOMENTARZ? USUŃ ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.