Siła detali

Zima to czas kiedy robi się remanent sprzętu, uzupełnia to czego brakuje i naprawia się przed sezonem to co się zepsuło. U mnie pod względem sprzętowym akurat dzieje się sporo. Np robimy koniowóz na używanym samochodzie, o którym napiszę osobny wpis, bo taki to duży temat. W ujeżdżeniu zmieniam kategorię z C na CC w związku z czym muszę dobrać nowe kiełzno (munsztuk) co nawet sobie nie wyobrażacie jakie jest trudne. Moje jedyne oficerki nie wytrzymują obciążeń. W następny weekend zawody ujeżdżeniowe a mi po raz drugi zepsuł się zamek. Niewątpliwie wskazuje to na konieczność posiadania przynajmniej dwóch par oficerek na zapas. Znowu wybór firmy, pomiary, czekanie tygodniami, nie wspomnę o kasie.

 

 

Przejrzałam swoją siodlarnię jesienią i wyszło mi, że mam milion osiemset trzydzieści ileś czapraków z których uparcie używam tylko kilku (niektóre już są podarte). Miałam powygrywane z zawodów i nieużywane różne podkładki, owijki, nauszniki itp itd. Postanowiłam wysprzedać to co niepotrzebne i zamienić na coś co mi się na pewno przyda.

 

 

Skoro robiłam remanent i niejako odzyskałam kasę zamrożoną w sprzęcie postanowiłam zrobić sobie luksusowy prezent – zainwestowałam w strzemiona Soft Lite Pro z puśliskami firmy Free Jump.

Generalnie staram się ograniczać wydatki, jest ich i tak mnóstwo. Jeśli kupuję sprzęt czy odzież, to staram się aby cena równała się bardzo dobrej jakości, wygodzie i wytrzymałości. I z reguły udaje się to osiągnąć. Do tej pory najdroższe rzeczy jakie kupowałam to były ciuchy Pikeura (np bryczesy gripy do tanich nie należą, ale nie wyobrażam sobie teraz bez nich życia ;), oraz jedna kamizelka Spooksa na wyprzedaży ;). Nie lubię tych marek które stanowią czysty lans, pamiętam jak na zawodach w Michałowicach w lokalnym sklepie wisiały same ciuchy jednej bardzo drogiej marki, gdzie najtańsza kamizeleczka puchowa kosztowała 800zł… To nie jestem ja. Pikeur przyszedł do mnie niejako sam, bo ma przedłużone rozmiary, ale od kiedy go kupuje, to jest od 8 lat, zawsze jestem bardzo zadowolona z tych ciuchów. Szczególnie fraki – są po prostu niezniszczalne, prane co zawody nie pokazują ani odrobiny zużycia. Dlatego Free Jump mi samej wydałam się nieco ekscentrycznym wyborem. Zaintrygowało mnie jednak, że najlepsi zawodnicy używają tej właśnie marki. Widziałam te strzemiona na zdjęciach Pawła Spisaka. Widziałam, że Michael Jung używa ich na krosie. W rozmowach ze znajomymi zawodnikami słyszałam opinie, że rzeczy Free Jumpa wyróżniają się bardzo przemyślanym, ergonomicznym, jakościowym wykonaniem i co ciekawe Ci którzy ich używają, nie wyobrażają sobie bez nich życia. O co w takim razie chodzi? Postanowiłam się przekonać.

 

 

Gdy odebrałam strzemiona i puśliska – no są inne na pierwszy rzut oka. Strzemiona Free Jumpa są takie kosmiczne, w mocnych kolorach, trochę się kojarzą z jakąś technologią przyszłości. Puśliska z kolei są zupełnie inne od tych które znałam. Składają się z kilku części, przy siodle jest pojedynczy pasek z dziurkami, potem taka szersza część z antypoślizgową podkładką. Na pierwszy rzut oka nie wiadomo o co chodzi.

 

No dobra, to o co chodzi? Jak to wygląda w praktyce? Otóż puśliska mają tak wymyślny kształt dlatego, że są bardzo mocno przemyślane w każdym detalu. Szerszy kawałek z antypoślizgową zamszową podkładką powoduje, że bardzo dobrze trzymają się siodła, nie przesuwają się, są płaskie przez co w ogóle się ich nie czuje pod nogą oraz co najważniejsze nie okręcają się gdy jakimś cudem noga wypadła by ze strzemienia. Dzięki temuo wiele łatwiej i szybciej jest złapać strzemię, co jest bardzo przydatne w sytuacjach kryzysowych np. podczas parkouru albo w trakcie crossu w dzikim galopie najeżdżając na bankiet skakany w dół :P.

Okazuje się, że niewiarygodnie użyteczne są dwa razy gęstsze niż zazwyczaj dziurki w puśliskach. Nie wiem zupełnie dlaczego inni nie mogą takich wykonać (podobno musi być odpowiednio wzmocniony materiał puślisk aby wytrzymały takie podziurkowanie), ale wygoda takiego rozwiązania jest zupełnie niebywała! Zapewne znacie uczucie gdy po zmianie długości o zaledwie jedną dziurkę, różnica w odczuciu jest tak diametralna jakby to było co najmniej pięć :P Tutaj tego nie ma. Komfort normalnie!

 

 

Co do samych strzemion oprócz różnych kolorów które mogą się podobać albo nie (ja wybrałam czerwone bo od tego, lub następnego roku miały być wprowadzone nowe przepisy FEI na zawodach międzynarodowych że moglibyśmy jeździć cross tylko w barwach narodowych. Okazuje się jednak że nie weszły te przepisy) przede wszystkim wartościowa jest sama ich konstrukcja. Jak każdy widzi od zewnętrznej strony są niedomknięte, a bok jest wykonany z elastycznego materiału co rzeczywiście uniemożliwia zablokowanie się nogi w strzemieniu. Druga rzecz to samo oparcie nogi w strzemieniu: tutaj nie ma “tarki” jak w moich poprzednich strzemionach, tylko wystają takie kolce przez co nigdy jeszcze nie widziałam tak mocnego trzymania buta na oparciu strzemienia. Jest to MEGA komfortowe! Nie ma tak jak kiedyś to było, że strzemię mi się stopniowo wysuwało w czasie jazdy i nagle miałam tylko czubek buta oparty. Tutaj jak raz but włożysz to możesz o nim zapomnieć.

Ogólne wrażenie z jazdy jest takie, że ma się w jeździe poczucie lepszego rozłożenia ciężaru jeźdźca, lepszej stabilności, dzięki czemu łatwiej jest zachować równowagę. W sumie najpierw to poczułam i nie wiedziałam czemu tak jest, ale jak się im później przyjrzałam, to mają one po prostu taką konstrukcję że strzemiona wiszą na puślisku nie tylko po skosie od siodła, ale też jakby nieco krzywo z wewnętrzną częścią strzemienia niżej. Takie ułożenie jest po prostu bardziej anatomicznie dopasowane do tego jak jeździec trzyma nogę, co widać chyba na poniższym zdjęciu.

No i tutaj nadchodzi morał mojej opowieści. Otóż to te niby małe detale w budowie sprzętu Free Jumpa, czynią tak dużą różnicę w komforcie. Za to się właśnie płaci. Niby nic, niby detal (chociaż widoczny na pierwszy rzut oka). Niby tylko strzemiona i puśliska. A taka różnica w komforcie, która pozwala skupić się na ważniejszych rzeczach. W sumie nic dziwnego. Można by powiedzieć, że jeździectwo jest oparte na detalach. Wyjechanie dokładnie rysunku w ujeżdżeniu daje przeciętnie dwa procent więcej w wyniku. Nie zaplanowanie detali przed zawodami powoduje, że można nie wystartować na zaplanowanych zawodach (np w moim przypadku zepsute jedyne oficerki….). Dlatego warto zwracać uwagę na detale, aby większe cele mogły się spełnić!

PS Dziękuję Oli Ziętak za piękne zdjęcia z treningu!

PS 2: Odpowiadając na Wasze pytania – film podsumowujący 2016 rok się robi! Może uda się go skończyć do przyszłego weekendu?

Komentarze

12
  • Kinga

    Heh dobrze, że jeżdżę rekreacyjnie nie wytrzymałabym jazdy w oficerkach. Dla mnie najlepsze są sztyblety i skarpety nawet czapsy powodują, że czuje się strasznie skrępowana ruchowo.
    Rozbudziłaś moją ciekawość tym przerobionym koniowozem!! Teraz z niecierpliwością czekam na taki wpis.
    Cóż niestety jeździectwo to sport drogi w każdym aspekcie, chociaż czasami lepiej jest wydać trochę więcej pieniędzy na sprzęt. Ja np nie sądziłam o ile lepiej jeździ się w drogich, markowych siodłach. Komfort takiej jazdy czy ‘przyczepność’ do siodła jest nieporównywalna do tańszych marek.

    Odpowiedz
  • Julka

    Ojej, rozwiniesz proszę temat jazdy tylko w barwach narodowych? Wkkw? Od kiedy jak gdzie który przepis aaaa :((( nic o tym nie wiem, błagam o odpowiedz!

    Odpowiedz
    • Zebrazklasa

      Na zawodach miedzynarodowych wkkw w krosie zawodnicy maja jezdzic tylko w barwach narodowych zeby kazdy widz i sedzia od razu wiedzial jaki narod reprezentuje zawodnik ale to chyba dotyczy kadry.

      Odpowiedz
  • konik66

    Strzemiania śliczne są. Ten czerwony fajnie się odróżnia ;-)

    Odpowiedz
  • justii

    super pomysł z tym wpisem! czekam z niecierpliwościa na filmik <3

    Odpowiedz
  • Marta

    Gosia daj link do wyprzrdawanych rzeczy może coś co Tobie się już nie przyda akurat mi wyda się niezbędne? ??

    Odpowiedz
  • Wenus

    Zrobisz coś w stylu ,,Przegląd mojego sprzętu”? Proooszę ;) Myślę, że dużo młodych adeptów sportu mogłoby się dużo dowiedzieć! Ja dopiero zaczynam przygodę ze sportem, bo idę do pierwszej w życiu sekcji sportowej, jeżdżę regularnie 1,5 roku i skacze 70 cm, więc super jeźdźcem Nie Jestem, ale od czegoś zacząć trzeba!
    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  • Laura

    no pewnie, że jest różnica

    Odpowiedz
  • Sabina

    zazdroszczę pasji :)

    Odpowiedz
  • kinga

    Uwielbiam twoje wpisy !;)
    Jak się nazywasz na snapchacie?
    Czy będziesz nagrywała na yt filmiki typu “vlog ze zawodów”podróż ,wrażenia po startach i itp. :)

    Odpowiedz
  • kinga

    Jak się nazywasz na snapchacie?
    Czy będziesz nagrywała na yt filmiki typu “vlog ze zawodów”podróż ,wrażenia po startach i itp. :)
    PS. Uwielbiam twoje wpisy !!!

    Odpowiedz
  • kinga

    Mam dwa pytanka:
    Jak się nazywasz na snapchacie?
    Czy będziesz nagrywała na yt filmiki typu “vlog ze zawodów”podróż ,wrażenia po startach i itp. :)
    PS. Uwielbiam twoje wpisy !!!

    Odpowiedz

DODAJ KOMENTARZ? USUŃ ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.