Smok przyjechał!

Czekałyśmy z mamą na niego ponad godzinę w stajni. Miał być koło 17.00, więc zawczasu przyjechałyśmy sprawdzić czy boks jest dobrze przygotowany. Tymczasem samochód wjechał na teren stajni o 18.30. Ale przyjechał! Wreszcie!

Z przyczepy wychodził jak prawdziwy mistrz – prościutko do tyłu, z godnością osobistą. Zdjęłam mu ochraniacze transportowe i zabrałam na przechadzkę, żeby zobaczył za dnia teren ujeżdżalni. Spoglądał bardzo czujnie na przeszkody krosowe. On nigdy do tej pory nie trenował na wolnym powietrzu, tylko w hali, więc może mu być u nas dziwnie.

Pani Trener mnie na tym spacerze ze Smokiem zobaczyła i powiedziała, żeby wracać do stajni żeby się smok mógł napić i wysikać. Nie pomyślałam o tym rzeczywiście. Jutro mamy pierwszy wspólny trening (ujeżdżenie oczywiście)… Tymczasem nie mam na Smoka odpowiedniego popręgu, będę chyba musiała od kogoś pożyczyć, bo ten z Ryśka, się chyba jednak nie dopnie… :) Ogłowie i derki przyjechały ze Smokiem, ale popręg, siodło i takie grubsze rzeczy już nie.

Ponieważ Smok jest u nas w dzierżawie na czas próbny, dlatego musimy o niego szczególnie dbać. Dostał po pierwsze na kolację mniej jedzenia, żeby mu po podróży nie zaszkodziło. Dostał też trochę meszu. Na noc założyłam mu derkę bo jest ogolony, oraz owinęłam nogi owijkami, żeby sobie czegoś w boksie nie zrobił np tarzając się…

Stajenny – Pan Jacek, który w czasie gdy przyjechała do nas Disney przepowiedział pierwszego dnia, że ona ma chore nogi, dzisiaj obadał Smoka i powiedział, że jest w porządku i się nada! To jest człowiek o ogromnym doświadczeniu przy koniach, jeździł na zawody nawet do Pardubic! Cieszę się więc, że tak powiedział i mam nadzieję, że ma rację! Mamy dwa tygodnie na podjęcie ostatecznej decyzji, czy Smok z nami zostaje czy nie…

Komentarze

19

DODAJ KOMENTARZ? USUŃ ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.