Strach ma wielkie oczy

Zainspirowana artykułem w Horse&Hount nt najtrudniejszych na świecie przeszkód (http://po.st/kGZNYA) zaczęłam się zastanawiać czego tak naprawdę najbardziej się boję na zawodach?

1. Największa obawa to wywrotka z koniem

Widziałam takie sytuacje kilkakrotnie na krosie, np w Racocie, gdy koń nie zdołał przełożyć  przednich nóg nad pochylnię i siłą rozpędu przekoziołkował nad nią upadając na dziewczynę która na nim siedziała. Widok straszny, bardzo tej dziewczynie współczuję i cieszę się, że skończyło się tylko na złamaniu nosa (podobno). To jest sytuacja której boję się najbardziej. Często na krosie podłoże jest co najmniej dyskusyjne, bo od kilku dni pada deszcz a podłoże jest gliniaste (wielokrotnie się to zdarza w Strzegomiu np.), albo dosłownie półpłynne bo jest torfowe (wiele razy miało to miejsce w Kwiekach).

Pokonanie krosu w normie czasu w takich warunkach jest bardzo ryzykowne. Być może nie powinnam się tego bać, ponieważ przy złych warunkach my zawsze stawiamy bezpieczeństwo ponad wynikiem. Zawsze jedziemy wolniej, zawsze analizujemy trasę tak, aby nie jechać przez najbardziej grząski teren, nawet gdy trzeba nadłożyć trochę drogi. Tak więc robimy co możliwe aby taki wypadek się nie zdarzył, ale jednak jest to moja największa obawa.

2. Druga w kolejności obawa to sytuacja gdy ja w spadam z konia, a koń ucieka gdzieś w teren i coś sobie zrobi

Po tym co stało się Rysiowi, który taką sytuację przypłacił życiem (dla tych którzy nie znają tematu – ten wypadek zdarzył się gdy Rysio już był u nowej właścicielki), taka wizja pozostaje w mojej głowie i bardzo się tego boję za każdym razem gdy spadam na krosie (co jak wiadomo zdarzyło mi się w ubiegłym roku dwa razy). Na szczęście Scotty sam do mnie w Baborówku wrócił nie wiedząc dokąd ma biec, a Donkowi nie chciało się nawet uciekać ;)

 

3. Trzecia obawa to wrąbanie się w przeszkodę z powodu braku widzenia odległości i znowu z wynikiem, że koniowi się coś może stać (np. uderzyć się, obić, obetrzeć, stanąć na drąg etc etc)

Przez pewien czas miałam drobną obsesję nt mojego „nie widzenia” odległości i ta obawa towarzyszyła mi bardzo często. Szczególnie na krosie jest ona aktualna, ponieważ tam zrzutek nie ma… Dopóki nie będę miała poczucia, że widzę odległość odpowiednio wcześniej ta obawa będzie mi towarzyszyć jeszcze długo. Na szczęście konie w krosie bardzo mi pomagają w tym zakresie i bardzo często same korygują odległości, chyba instynktownie rozumiejąc niebezpieczeństwo. A sytuacja o której myślę jest idealnie pokazana w moim prastarym filmie w 2.34 minucie…

 

4. Kolejna obawa to kulawizna konia po zawodach, albo po transporcie

Tego obawia się każdy kto startuje w zawodach. Konie potrafią przez przypadek zrobić sobie krzywdę w transporcie, wsadzić nogę nie tam gdzie trzeba, albo źle postawić nogę w krosie. Czasem też po krosie okazuje się, że doznały kontuzji. Np bardzo niebezpieczna jest prędkość połączona z wysokimi zeskokami z bankietów, takich jak na tym filmie z Racotu w 2.56 minucie. Staramy się zawsze odpowiednio rozgrzać konie przed startem, założyć im specjalne krosowe ochraniacze, natrzeć specjalnym mydłem poślizgowym, ale pewne rzeczy pozostają poza naszą kontrolą.

5. I wreszcie pierwsza obawa nie związana ze zdrowiem koni: obawa, że zapomnę programu w ujeżdżeniu, lub trasy krosu.

W WKKW tak wiele zależy od wyniku ujeżdżenia, że zapomnienie programu to rzecz okropna. Tym bardziej, że najczęściej powoduje ono takie wybicie z rytmu jeźdźca, że nie może się potem w programie odnaleźć, czarna dziura w pamięci i takie rzeczy… Zapomnienie trasy w krosie jeszcze mi się nie zdarzyło. Zawsze chodzę trasę co najmniej trzy razy i raczej wiem co jest po czym. Co prawda zdarzyło mi się pomylenie przeszkody nieświadomie i co się dalej zadziało pokazuje powyższy film ilustrujący obawę nr 2… Mógł temu towarzyszyć upadek z koniem, ucieczka konia etc, ale na szczęście nic takiego się nie miało miejsca. Wiem jednak, że zawodnikom, którzy jadą np trzy kategorie na trzech koniach zdarza się pojechać przeszkodę ze złej kategorii, a to oznacza eliminację…

Zapomnienie parkuru jest w sumie najmniej poważne. Można poszukać wzrokiem numerka przeszkody (jeśli akurat nie upadł…). Ale może też być tak jak w Warce, gdy nie wiedząc w którą stronę powinnam skręcić po dwójce (nie pamiętając trasy) skończyłam ciągnięta po ziemi za ostrogę… Zresztą to był jedyny raz gdy na zawodach skokowych nie miałam na sobie kamizelki!

Jak patrzę na to co napisałam wyżej – straszne są te moje obawy! Wydaje mi się, że człowiek który nie ma żadnych obaw byłby w tym sporcie niebezpieczny dla siebie i konia. Trzeba zdawać sobie sprawę z niebezpieczeństw, ale nie można też dopuścić do tego żeby obawy Cię paraliżowały. Trzeba zdawać sobie z nich sprawę i mieć plan na ich ominięcie, ale koncentrować się całkowicie na programie, trasie i na tym co ma się zrobić. I ja tak staram się robić. A jakie Wy macie obawy związane z jeździectwem?

Komentarze

17
  • Cani

    Ja (zazdroszczę) póki co nie mam do czynienia z wysokimi przeszkodami, krosem, czy zawodami.
    Ale znam siebie, i wiem, że będzie mnie to dotyczyć, (jeśli) będę startować i jeździć na wyższym poziome. (Mażę o tym, niestety nie mam możliwości.) Boję się także, że koń mi się potknie i wywróci, a zwłaszcza teraz, kiedy w Warszawie wszystko jest oblodzone i ośnieżone. Ale radzę sobie z tym lękiem – staram się pozwolić koniom wybierać, gdzie będzie im najwygodniej iść – w końcu to one stąpają po podłożu. :) Z kolei wczoraj byłam w terenie i kucyczka, na której jechałam (choć stara i pracująca w hipoterapii) spłoszyła się krzyczących dzieci, odskoczyła i zjechałyśmy z górki, na której byłyśmy. Na szczęście nic nam się nie stało, zdziwiłam się, że nawet nie krzyknęłam (skupiłam się na tym, żeby nie wydłubać sobie oczu na gałęziach i przywrócić nogę powiewającą na powietrzu w siodło.) :p
    PS. Mam nadzieję, że nie za długi komentarz nasmarowałam. :)

    Odpowiedz
  • Marysia

    Gosia, pewnie że masz dużo obaw, ale są one uzasadnione! Pewnie z czasem będzie lepiej! Ja i pewnie inne czytelniczki twojego bloga podziwiają cię za tą jaką jesteś!

    Odpowiedz
  • malina

    To bardzo mądre, Gosiu, co napisałaś. I bardzo dojrzałe jak na Twój wiek, bo dla wielu Twoich rówieśników – wkkwistów liczy się tylko wygrana, bez względu na warunki, bez względu na dyspozycję konia… Po prostu jadą ‘na zabicie’. Pozdrawiam i trzymam kciuki za Ciebie. Myślę, że zajdziesz bardzo daleko, bo po pierwsze masz znakomite warunki, a po drugie masz mądre i zdrowe podejście do tego sportu.

    Odpowiedz
  • lola

    Ja bojwę się tego samego co ty i:
    1 Przeskoczenie przez płot
    Parę razy PRAWIE mi się to zdarzyło. Dosiadałam wtedy najbardziej trudnego konia w stadninie. Czasami nadal z nim pracuję.
    2 Ucieczka na sąsiedni maneż
    To mi się raz zdarzyło. Dosiadałam wtedy tego samego wierzchowca co w punktcie 1. Poniusł i uciekł na maneż na którym skakali ok 170cm! Kierował się na jedną z tych przeszkód a ja zamarłam ze strachu i cała zesztywniałam. W ostatniej chwili z całej siły szarpnęłam za wodze i kucyk zachamował. Stanął jak wryty, a jaspadłam mu na szyję i nogi wypadły mi ze strzemion. Chwyciłam się jego grzywy i zaprowadziłam z powrotem na maneż.
    Pozdrawiam!
    Lola!

    Odpowiedz
  • Lilly

    Zdecydowanie. Moją najgorszą obawą jest wywrotka z koniem. Już jedną zaliczyłam i złamałam 2 żebra i rękę. Koń na szczęście wyszedł cało, ale lepiej nie ryzykować.

    Odpowiedz
  • Ola

    Ja osobiście najbardziej się boję tego, że zaliczę upadek( lub wywrotkę z koniem) i moi rodzice to zobaczą-oni zawsze byli przeciwni temu, abym jeździła konno oraz tego, że zapomnę trasy lub programu na zawodach albo, że za bardzo się zdenerwuje przed zawodami i całkiem zepsuje swój występ.

    PS: Śliczną wstawiłaś tą galerię zdjęć obok. ;)

    Odpowiedz
  • Cani

    Z innej beczki: jakie jest Twoje ulubione zdjęcie (Ty+koń)?

    Odpowiedz
  • konik6628

    Ja też się boję, że może się coś wydarzyć ale staram się o tym nie myśleć…

    Odpowiedz
  • justii

    Jej piszesz coraz lepsze wpisy. Fajnie ze dodalas filmiki:) ja obawiam sie wlasnie upadku z koniem czesto na zakretach i tp. A w Warce donek nie ciagnal cie za ostroge zachaczoną o wodzę? Czy napiszesz o swoim dniu jak cie prosilam we wczesniejszych komentarzach? Mam nadzieje, ze zrobisz to dla nad ;)

    Odpowiedz
  • asia

    Nie tylko ty masz Gosiu wiele obaw. Ja mam ich wiele :jakiś wewnętrzny strach przed ostrymi zakrętami w galopie, bo kiedyś koń się ze mną wywrócił w takim zakręcie w terenie. Mam również lekki strach przed skakaniem jakiś przeszkód po kilku wywrotkach. Oprócz takich obaw związanych z wywrotkami z koniem, przeszkodami, to wiadomo boję się upadku w terenie, że coś mi się stanie oraz czasami po prostu obawa, że nie sprostam zadaniu, nie poradzę sobie z danym koniem. Twoje obawy są bardzo uzasadnione, kros jest taki niebezpieczny! Ryzyko wypadku na stałych przeszkodach wydaje mi się ogromne. Zresztą ty już startujesz w tych wyższych klasach.

    Odpowiedz
  • FioletowA

    Chyba każdy jeździec powinien odczuwać respekt przed koniem, mimo wszystko. Tak samo – lepiej uważać i jechac ostrożnie, niż nie mysleć o upadku

    Odpowiedz

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.