Szaleńczy galop

Dzisiaj mieliśmy galopy kondycyjne. I to do tego jakieś strasznie długie bo było 10 min kłusa a potem 12 min galopu! Strasznie dużo. Co prawda mieliśmy je podzielone na trzy części, ale i tak konie się ostro zmęczyły.

Na początku było jakieś 5 min stępa a potem 10 min kłusa. Na szczęście nie zapomniałam żeby zabrać na jazdę mp3 dzięki czemu przez połowę jazdy mogłam słuchać muzyki. Znacznie szybciej upływa wtedy czas szczególnie ten straszny kłus. Co prawda jak trochę się zapomniałam i zaczęłam śpiewać na głos to dziewczyny zaczęły się na mnie dziwnie patrzeć, ale na ich szczęście już za chwilę wyładowała mi się bateria i na tym skończyłam rozwijanie mojego talentu.

Gdy zaczoł się galop zrobiło się gorąco a szczególnie w tej jednej min na cztery szybkiego galopu, kiedy dziewczyny tak się rozpędzały że ja totalnie nie mogłam się odnaleźć i albo wieżdżałam im pod nogi albo groziło zderzenie czołowe. Szczególnie że Sojuzowi odwalało i bał się koni nadjeżdżających z naprzeciwka. Łączą się te dwie rzeczy wychodzi mieszanka zabójcza szkoda że głównie dla mnie :(

Pani Ania po galopach miała na tyle sumienia że nie kazała nam kłusować jeszcze 10 min tylko jakieś 4. Jak miło :) A co do Smoka to było lepiej niż wczoraj. Niektóre momenty były już bardzo fajne, znowu poczułam ten miły łagondy i lekki pyszczek co na zawodach. Pytałam pani Ani czemu on może być taki sztywny a ona powiedziała że może dopiero teraz odczuwać tamte
zawody i po prostu ma zakwasy. Może i tak, ale mam nadzieję, że szybko mu to przejdzie :)

Komentarze

1

DODAJ KOMENTARZ? USUŃ ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.