…to się dobrze kończy…

Jak tylko się obudziłam usłyszałam deszcz padający na okno dachowe. Nie był to przyjemny dźwięk o tyle, że komplikuje kros, bo w galopie w jakim się go pokonuje, łatwo o poślizg.

Do stajni przyjechałyśmy bladym świtem, żeby zobaczyć krosy dziewczyn w kucach i LL. W eliminacjach do olimpiady kucy po krosie nastąpiło totalne przetasowanie. Dziewczyna która przed krosem była trzecia, została wyeliminowana przez trzy wyłamania. Ania na Morświnie pojechała bezbłędnie, ale zarobiła 15 pkt karnych za przejechanie krosu za szybko (przyjechała 45 sekund przed normą czasu…). Staś zrzucił, więc spadł z drugiej na czwartą pozycję. Z czwartego miejsca przed krosem, na drugie awansowała po bezbłędnym krosie Ioana, na kucu który ma 5 lat i to są jego drugie zawody, wliczając te jednodniowe z czwartku…

Jesli chodzi o eliminacje dużych koni, Ania i ja przejechałyśmy bezbłędnie. Ania pozostała na pierwszym miejscu, a ja na drugim. Z naszego klubu jeszcze Ala miała miejsce czwarte. Dobrą wiadomością może być jednak to, że nie tylko pierwsze miejsce przejdzie do finału OOM. Zatem nawet z drugiego miejsca mam szansę wejść do finałów.

Dekoracje były po zakończeniu przejazdów gwiazdkowych czyli o 14.00:

Po rozdaniu medali zawsze jest runda honorowa. Niestety konie są zbyt zmęczone po krosie, żeby je jeszcze do dekoracji ubierać. A po drugie wszystkie mają na nogi założone glinki chłodzące. Dlatego rundę honorową biega się na własnych nogach. Oczywiście galopem… :)

Jutro powieszę film z krosu i zdjęcia z całych zawodów. Teraz jestem strasznie zmęczona, więc muszę iść spać…

Komentarze

9

DODAJ KOMENTARZ? USUŃ ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.