Totalnie zakręcony dzień – po skokowych półfinałach w Białce

Wymyśliłam sobie, że na dzisiejszy konkurs założę na smoka czerwone ochraniacze na nogi wygrane w Pieńkach. Z jednej strony z lenistwa, żeby nie doczyszczać moich skokowych zwykłych ochraniaczy, ale z drugiej strony, żeby tamte się przydały. No i może, żeby przyniosły mi szczęście…?

Przed rozpoczęciem pierwszego półfinału  konkursu byliśmy obejrzeć parkur i dziewczyny mówiły, że przeszkody nie miały 115cm, ale dla mnie były duże i na ich widok drętwiałam, a jeszcze gorzej było jak wsiadłam na konia. Na rozprężalni jak najeżdżałam na taki duży okser to nie umiałam wykrzesać z siebie żadnej decyzji co ma robić (skracać, wydłużać…?)

W pierwszej części pierwszego półfinału było podobnie. Zrąbałam odległość do pierwszych trzech przeszkód, a później już było lepiej. W każdym razie przejechałam to i nie było tak źle :)

Po pierwszym półfinale byłam na miejscu siódmym, dostałam łącznie 13,5 punkta karnego.

Drugi półfinał był pod wieczór. Tym razem wzięłam na luz. Mówiłam sobie, że nawet jeśli dostanę się na olimpiadę to i tak tam nic nie ugram. Chciałam, żeby przestało mi zależeć i żebym się skupiła na przejeździe. Oglądałam w międzyczasie przejazdy kuców, oraz regionalne konkursy, czasami nawet udało mi się znaleźć do tego fajną miejscówkę…

Potem okazało się, że przyspieszają konkurs (bo policzyli za dużo minut na konia w planie dnia) i nagle musiałam się sprężyć, żeby się ogarnąć. Oglądaliśmy parkur i on wydawał się znacznie prostszy. Wiedziałam że jest takiej samej wysokości, ale już nie robił na mnie takiego wrażenia. Na rozprężalni w ogóle mi nie pasowało do przeszkód, aż stwierdziłam, że będę sobie liczyć fule. Przed przeszkodą liczyłam fule które koń robił i wydawało mi się, że to pomagało.

Ale nie wiem czy robiłam to na parkurze :) Na rozprężalni dobrze mi wyszedł ostatni skok – wysoka stacjonata.

Wyjechałam na parkur i pozwoliłam Smokowi obejrzeć dwie przeszkody na których najczęściej były wyłamania. Nie byłam tak zdenerwowana jak przy pierwszym przejeździe. Udało mi się zdystansować do tej olimpiady. Gdyby mi nawet nie poszło, to powiedziałabym sobie tylko BYWA. Na szczęście szybko dali mi dzwonek i jechało mi się zarąbiście. Wszystko mi pasowało, oprócz trójki na której Smok się czegoś przestraszył, ale jednak skoczył, choć zrzucił. Jechałam w tępie, wszystko mi pasowało i jestem z siebie dumna, że przy jednej przeszkodzie chciałam go trzymać do końca, ale coś mnie tknęło, żeby w ostatniej fuli go popędzić łydką i pasowało świetnie. Jestem zadowolona, że podjęłam dobrą decyzję. Do odległości między przeszkodami podeszłam indywidualnie ;) Z filmu widziałam, że tam gdzie miało być 7 fule zrobiłam 6, a tam gdzie miało być 9-10 (przed ostatnią przeszkodą) zrobiłam siedem.

Byłam bardzo zadowolona z tego przejazdu. O zrzutkę nie mogłam się obwiniać, bo wolę zrzutkę niż wyłamanie, a do tego mogło dojść. Łącznie dostałam 10,5 punktów w tym 2 za zrzutkę, czyli za styl dostałam 8,5! To bardzo dobry wynik! Po drugim półfinale przesunęłam się na miejsce szóste.

Po konkursie umyłam Smoka, popasłam na łące jak zwykle i wróciłam do stajni gdzie wszyscy zgromadzili się, na karmienie koni.

W pewnym momencie zauważyłam przedziwny widok. Nad jednym z boksów było gniazdo jaskółek z którego wisiała na jakiejś nitce powieszona za szyję jaskółka! Widziałam, że się rusza i jeszcze żyje. Zawołałam mamę, która skądś przyniosła stojak, na którym mogłam stanąć i miotłą próbowałam podeprzeć nogi tej jaskółki, żeby się nie udusiła. Po pewnym czasie jednak zaczęły boleć mnie ręce. Na szczęście tą sytuację zauważył strażnik i szybko przyniósł wysoką drabinę, a tata Ali założył lateksowe rękawiczki, żeby nie zostawić na ptaku zapachu człowieka, wspiął się po drabinie i zaczął ratować ptaka.

Po pierwsze wsadził go do gniazda a potem nożyczkami poobcinał te wszystkie nitki które wystawały z gniazda i z samego ptaka. Okazało się, że było ono częściowo uplecione z tych plastikowych sznurków, którymi wiąże się siano. W każdej chwili któraś z jaskółek mogła się w to zapleść. Ciekawa jestem czy ta jaskółka nie zostanie odrzucona przez inne które wyczują obcy zapach w gnieździe. Mimo wszytko dobrze jest wiedzieć, że uratowało się życie… Tylko ja zauważyłam tą dramatyczną sytuację, a dzięki szybkiej zbiorowej akcji udało się temu zaradzić :D

Wracając do zawodów. Jutro kuce zaczynają finały o 8.30, a duże konie o 10.00. Najpierw będzie pierwszy nawrót finału (przeszkody 120cm) składające się z ok 11 przeszkód. Po nim będzie chwila przerwy na przebudowanie parkuru i będzie drugi nawrót z około 4-5 przeszkód. Oba konkursy na dokładność. Szczęście, że już nie będą oceniać stylu. Ciekawe jak nam pójdzie…

Komentarze

4

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.