Przyszła wyczekiwana chwila spokoju dzięki czemu nareszcie mogę odrobić zaległości wpisowe ;) Ostatnio skończyłam na opisie pierwszego dnia zawodów ujeżdżeniowych, podczas którego na Timim w P poszło mi bardzo dobrze, a z kolei Czarek nie popisał się zbytnio z powodu nadmiaru energii na czworoboku.
Odnośnie drugiego dnia po raz koleiny na Scottim startowałam trochę przed godziną 8.00, co oznaczało, że po raz kolejny musiałam być na rozprężalni przed 7.00. Tym razem jednak rano było znacznie zimniej niż poprzedniego dnia, dosłownie zamarzały mi ręce podczas jazdy, a do tego jakoś nie miałam wtedy zbytnio cierpliwości do kucyka przez co czasami zdarzały mi się zbyt mocne półparady itp.
Na szczęście udało się pani Gosi mnie trochę uspokajać i ostatecznie sam czworobok jechało mi się całkiem dobrze. Scotty był w miarę rozluźniony, stabilny na kontakcie, ale niestety po raz kolejny (trochę wstyd :P) musiałam zrobić pomyłkę… a nawet dwie. Wykonałam wszystkie figury i elementy programu, rysunki i przejścia się zgadzały, ale niestety zupełnie zapomniałam, że podczas obydwu przekątnych w kłusie dodanym powinnam anglezować… Na szczęście sędziowie nie chcieli przeszkadzać mi w kontynuacji przejazdu i z tego powodu nie zasygnalizowali pierwszej pomyłki, przez co (jak się okazało) nie mogli mi dać punktów za drugą pomyłkę (takie są przepisy). Ostatecznie po raz kolejny pomyłka uszła mi na sucho, ponieważ uzyskałam wynik 67,867% z którym znów zdobyłam pierwsze miejsce w konkursie :D
Konkurs klasy C, czyli drugi półfinał HPP Juniorów zaczynał się około 12.00, a jako, że tym razem wylosowałam numerek 17 startowałam dopiero o 14.15. Nie oznaczało to jednak, że mam wolne, ponieważ razem z p. Gosią stwierdziłyśmy, że skoro poprzedniego dnia po trochę mniej niż godzinnym rozprężeniu Czaruś miał zbyt dużo energii to tym razem musimy go jeszcze bardziej zmęczyć. W związku z tym już około 12.30 siedziałam na koniu… Pierwszą godzinę rozprężenia przeznaczyłyśmy na dobre rozgrzanie kucyka oraz jazdę na dłuższej szyi w kłusie i galopie, głównie w celu jego spuszczenia z pary.
Okazało się poprzedniego dnia oprócz za krótkiej rozgrzewki popełniłyśmy również inny błąd, a mianowicie pracowałyśmy na hali, która zdecydowanie uspokaja kucyka, sprawiając tym samym, że wydaje się on gotowy do startu zbyt wcześnie. W sobotę całe półtorej godziny jeździłyśmy na dworzu gdzie ciągle pojawiały się okazje do pobudzania się, dzięki czemu mogłyśmy oszacować rzeczywisty poziom energetyczny Czarka. Do tego czasami jeszcze kontrolnie prowokowałyśmy go np. dodaniami w galopie, aby sprawdzić czy “zostanie ze mną” i tak upłynęła nam godzina. Pierwsze ćwiczenia zaczęliśmy około 40 min przed startem. Na początku Czaruś nie chciał się do końca rozluźnić i był trochę mocny na prawej wodzy, ale poprzez dużą ilość łopatek i ustępowań od łydki udało sie to przepracować. Ostatecznie po przećwiczeniu większości elementów z programu C2 Chenaro był już dość zmęczony dzięki czemu nareszcie musiałam zacząć go trochę jechać do przodu tym samym mając go lepiej na łydkach. Na szczęście po wjechaniu na czworobok mimo widowni, oklasków i muzyki w tle tak pozostało i szczerze mówiąc ten przejazd był chyba najlepszym ujeżdżeniowym programem w moim życiu!
Jechało mi się super, Czaruś był mega lekki i łatwy do prowadzenia. Do tego jako, że miałam go w łydkach to mogłam lepiej przygotowywać ruchy i egzekwować je w konkretnym miejscu np. lotne zmiany nogi. Dodatkowo ja byłam jakoś wyjątkowo świadoma podczas tego przejazdu dzięki czemu mogłam przygotowywać wszystkie ruchy. Oczywiście wkradło się kilka błędów: półpirutet w stępie w prawo kiedy to Czaruś na chwile stanął zadem, sekwencja z zatrzymaniem i cofaniem, która na treningach wychodziła nam zwykle znacznie lepiej, oraz jedna zmiana nogi niestety z przytupem. Mimo tego okazało się że mój przejazd był prawie najlepszy ze wszystkich juniorów!!!! :) (jedynie Zuzia Haber mnie pobiła ;*)
Tego samego dnia postanowiłyśmy z p. Gosią, że zrobimy Czarusiowi jeszcze jeden trening na wszelki wypadek, aby nie nagromadziło mu się zbyt dużo energii i jak widzieliście na filmiku na fb skończyło się na skakaniu przeszkódek na munsztuku i w siodle ujeżdżeniowym :D.
























Komentarze
Marta
Jak zwykle Gosia i jej konie spisały się na medal! Brawo! :)
Wiktoria
Ojej, jak uroczo! ?
My też dziękujemy za spotkanie i mam nadzieję że zobaczymy się jeszcze kiedyś?
konik66
Super wielkie gratulacje dla Was :-D
Kinga
Mega gratulację!! Taki postęp w stosunku do pierwszego dnia, graty!!
To musi być mega uczucie kiedy spiker zapowiada twój przejazd i wymienia to co udało ci się dokonać :)
Trzymam kciuki za dalsze programy, bez pomyłek xd
Renata
Grratuluję przejazdów :-). Fantastyczny przejazd na Chenaro drugiego dnia :-D Oczywiście na Timonie też Ci super poszło. Żałuję, że nie mogłam przyjechac na te zawody :-\ Może jeszcze będzie okazja ;-) Życzę dalszych sukcesów! :-D
ola
Gratulacje. Niestety nie mogłam przyjechać. Spóźniłam się o 2 dni. Mam nadzieję że to nie był Twój ostatni start w Michałowicach :). Teraz jesteś na zgrupowaniu?
Newsnath
Ojej!
Mamy też dziękujemy za spotkanie i mamy nadzieję, że jeszcze nie raz się spotkamy! :*
Newsnath
My też * :P
justii
ja pięknie wam to wyszło i świetny podkład. Coś czuje,że ten rok może być znacznie lepszy ^^
ASIA
Gratulacje ! ;)
Sophie
Świetnie się na was patrzy przy wydłużeniach :O No i gratulacje oczywiście!
madzia
Nie martw się z powodu freestyle, objechałaś przecież zawodowe pingwiny ! :)
KońWspaniałeStwozenie
gratuluje!
Kasia
Cudownie się prezentujesz w tej konkurencji! Naprawdę, wyglądacie razem z Chenaro i Scottim lepiej niż większość “rasowych pingwinów” :) A w szczególności Twój II półfinał, to wszystko wyglądało na takie proste i delikatne, jakbyś nie musiała nic robić ;)
kinga
Wielkie gratulacje ,wszystkie przejazdy wyglądały imponująco (nie wiem jak u innych, ale we mnie najwięciej emocji wzbudził freestyle xd)
P.S A tak pozatym to mam nadzieję że się też kiedyś spotkamy;)