WKKW do kwadratu :)

Po raz trzeci w życiu jadę zawody jednocześnie na dwóch koniach. Trzeba przyznać, że jest o wiele więcej roboty i tak jak przy skokach poradziłam sobie bez większego problemu, tak teraz w wkkw bez pomocy mojej mamy nie sądzę żebym się wyrobiła. Szczególnie, że w mojej kategorii jest tylko 18 koni, czyli nie wiele czasu. Jednak też przez to czas zawodów wydaje się sensowniej zorganizowany, pełniejszy, podobnie jakby się miało drugie życie w grze podczas którego można robić to samo ale zupełnie w inny sposób :)

Według list startowych mój konkurs klasy P zaczynał się o 12.00, a ja jechałam jako pierwsza i przedostatnia. Tak więc nie było potrzeby zrywania się o szóstej rano żeby zdążyć zapleść i przygotować oba konie do startów. Na dodatek gdy przyszłam do stajni koło 8.45 i spojrzałam na listy ponownie, okazało się, że konkurs został jeszcze przesunięty o 52 minuty, więc już w ogóle wydawało mi się, że mam full czasu. Zajęłam się więc grzywą Timiego, bo Sojuza już nie musiałam- wcześniej wspomniałam tylko Marcie (z którą byłam w Parchowie) czy może umie przerywać konie i wczoraj przychodzę a tu koń przerwany. Marta mówiła że była to dobra godzina rwania (będę musiał coś jej za to postawić :P), Sojuz stracił połowę grzywy, ale przynajmniej w końcu wygląda jak koń sportowy :) Do tego Marta pokazała mi na czym polega sztuka przerywania, więc nareszcie mogłam bez obaw o skutki zabrać się za grzywę Timiego :)

I tak czas sobie leciał, a ja jeszcze poszłam do mieszkania, moja mama przyjechała i wzięła ze sobą dość sporo pakunków, więc trzeba było jej pomóc z wnoszeniem tego wszystkiego i zanim się rozpakowała, zanim pogadałyśmy trochę i wróciłyśmy do stajni okazało się, że na ogarnięcie siebie i dwóch koni mamy 1,5 godziny! Musiałyśmy zarzucić ostre tempo :P

W końcu udało mi się wyjechać na Sojuzie na rozprężalnię, byłam tam jako jedna z pierwszych.

IMG_1027 IMG_1031IMG_1061

Co do samego przejazdu moją pierwszą myślą po wjeździe na czworobok, było to, że nie ma na ziemi żadnych śladów kopyt… Tak to możesz przynajmniej porównać, zobaczyć którędy inne konie szły i ewentualnie jechać tą samą drogą na przykład w kwestii linii środkowej, a tak jesteś zdana tylko na siebie. Pomimo tego jednego utrudnienia ogólnie jechało mi się bardzo dobrze. Czasami niestety miałam za mocny kontakt, ale też w przejściach zdarzało się Sojuzowi jakby podskakiwać w przejściu albo wychodzić z ustawienia (np. w zagalopowaniu na lewą nogę, ale też wydaje mi się, że trochę się przestraszył ludzi którzy tam stali), ale tak to szedł bardzo ładnie ustawiony. Szczerze mówiąc myślałam, że będzie gorzej :P Jeszcze co do ewidentnie moich błędów to końcowy wjazd na linię środkową i zatrzymanie były poza linią środkową- byłam koło pół metra za bardzo w lewo, ale i tak mój wynik końcowy wynosił 50 i coś, więc całkiem nieźle :)

 

Odnośnie skoków, pan Łukasz powiedział że były super, oprócz tej trójki, kiedy to za mało jechałam do przodu w zakręcie, przez co Sojuz stał się troszkę flegmatyczny, a potem jak byłam już na wprost przeszkody to jeszcze bardziej zwolniłam i po prostu kucyk nie miał się z czego wybić (do tego było za blisko). Tak więc honorowa zrzutka musi być :P

IMG_1144

 

Po przejazdach na Sojuzie musiałam przypominać sobie cały czas, że jeszcze jeden koń więc nie mogę się aż tak rozluźniać. Na szczęście każdy koń w ujeżdżeniu zajmuje koło 6 min, więc nawet 17 koni wystarczyło żeby w spokoju zająć się Sojuzem, a potem przygotować Timka. Szczerze mówiąc trochę obawiałam się przejazdów na Timim. Nie wiem czy już wcześniej o tym mówiłam, ale przez to, że Scotty szybki, szybko myśli (co teoretycznie jest dobre) czuję się na nim mniej pewnie. Tak jakbym ja była dla niego za wolno myślącym jeźdźcem, nie jestem w stanie przewidzieć co on zrobi, cały czas coś się dzieje a ja nie wiem jak na to mam zareagować, po prostu jeszcze go nie do końca ogarniam.

Jednak na rozprężalni było całkiem ok, nawet w galopie udawało mi się trzymać Timona w ryzach, tak na czworoboku galop na prawą nogę był totalną masakrą. Cały czas starałam się robić półparady prawą wodą, ale może robiłam je za mocno, w sumie sama nie wiem, ale Scotty zaczął się ze mną bić. Wyglądało to tak jak na samym początku- przeganaszowywanie się i wyrywanie głowy do góry… Teoretycznie mogłabym powiedzieć sędzinie, że wpadła mu mucha do nosa, ale to chyba by nie przeszło :P. Do tego tak jak na Sojuzie nie miałam żadnych śladów, tak teraz cały czworobok był wręcz rozkopany, Było tak grząsko i nierówno, że czułam jakby Timi pływał z boku na bok, żeby tylko utrzymać równowagę, przez co jeszcze bardziej się usztywniał.

IMG_1187 IMG_1231 IMG_1264

W każdym razie przyszedł czas na skoki, trzeba było zapomnieć już co się działo na ujeżdżeniu i skupić się na nowym zadaniu. Na szczęście nie musieliśmy się już nigdzie śpieszyć, więc zaczekaliśmy aż na placu zostały ze dwa konie.

IMG_1272 IMG_1293 IMG_1297

Co śmieszne parkur jechało mi się beznadziejnie, ale było to spowodowanie czymś bardzo pozytywnym. Mianowicie Timi nagle się odblokował i zaczął tak wyskakiwać na przeszkodach, że za każdym razem mało co nie lądowałam na szyi. Jeszcze w życiu się tak nie telepałam!

IMG_1365 IMG_1366

W jednym miejscu miałam swoje słynne widzenie- chciałam urwać fulę przed przeszkoda, więc wyszedł mi spektakularny podskoczek… Do tego po tym skoku kask zleciał mi na oczy i żeby coś widzieć musiałam zadzierać łeb jak głupek :P Ogólnie była to parodia prawidłowego przejazdu i jeżeli na krosie Timi tez tak będzie wyskakiwał, to chyba powinnam już szukać kleju, którym mogłabym się przylepić do siodła :P

 

O 17.00 byliśmy umówieni z trenerem na oglądanie krosu. Ogólnie w całej trasie krosu zmieniły się dwie przeszkody w stosunku do poprzedniej P-tki w Sopocie, a jedna została odrobinę przesunięta. Lecz właśnie w tym jest cała pułapka… Skoro kros prawie ten sam, a ostatnio na Scottym przejechałam go bezbłędnie, a Sojuz skacze wszystko, niby mogłabym się czuć pewnie, przez co podczas przejazdu byłabym mniej czujna co mogłoby skutkować jakimś błędem. Więc teraz było o tyle trudniej, że nie dość że musiałam pilnować koni, to jeszcze siebie…

Komentarze

2

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.