Dzisiaj całą noc spędziłam w kinie. Przez 12 godzin siedziałam w sali i oglądałam trzy części Władców Pierścieni. Zajęły one tak długo ponieważ były to wersje reżyserskie, czyli takie ze wszystkimi scenami które zostały nakręcone. Jestem z siebie bardzo dumna ponieważ nawet na sekundę nie zmrużyłam oka. Oczywiście miałam chwile słabości ale wytrwałam :)
Ogólnie filmy były bardzo fajne, bardzo dużo w nich było koni. Pod względem jeździeckim, ten film to klapa. Szczególnie okrutnie zachowywały się upiory. Ciągały te biedne konie za pyski, kopały je i zawracały w miejscu. Prawdopodobnie tak właśnie miało to wyglądać, bo było to w ferworze walki, w czasie wojny, kiedy konie nie są najważniejsze. Ale nawet pomimo tego, że te konie upiorów były złymi bohaterami to i tak zrobiło mi się ich szkoda. Jedyną osoba która jeździła kulturalnie była Arwena. Była ona elfem i umiała rozmawiać z końmi. Ja też bym tak chciała!!! W każdym razie Arwena poruszała się tak harmonijnie, tak “baletowo”, jak to powiedziałaby moja babcia. Po prostu pięknie! I do tego ten koń pochodził z rasy Nahara hodowanej przez elfów, które były w tej powieści najpiękniejszymi końmi na świecie. :)
Z wszystkich koni we Władcy Pierścieni najbardziej podobał mi się król koni który został wezwany przez Gandalfa białego:
“To Cienistogrzywy. Przywódca Mearasów, książąt wśród koni. Nawet Theoden, król Rohanu, nigdy lepszego rumaka nie widział. Błyszczy jak srebro, a mknie gładko jak żywy strumień. Po mnie przybywa, to wierzchowiec Białego Jeźdźca. Z nim razem ruszę na wojnę.” Trzeba mu to przyznać że miał klasę, mogę śmiało powiedzieć że się zakochałam <3




Komentarze
Magda :)
To fajnie że ci się podobało ; ) Ja oglądałam dzisiaj stare filmiki z jazd u pani Ani jak jeździliśmy na ujeżdżalni i nawet ty tam byłaś na Ryśku , tyle że na łące jeździłaś :) Normalnie mi wstyd , że musiałas patrzeć jak okropnie jeżdżę i słuchać te wszystkie uwagi na temat mnie ; /
Kartagina
A jak tam u Sojuza?
zebrazklasa
mama codziennie do niego zagląda rano, czy jest odpowiednio ubrany na padoku. Może wpadniemy do niego na trening niedługo, żeby popatrzeć jak się sprawuje pod siodłem
meg
oo hahhaha też tak zawsze mam – zawsze skupiam sie tylko na dosiadzie tych aktorów :P można być wtedy “internetowym instruktorem” :D
zebrazklasa
taka “choroba zawodowa” :)
Kacy
Aricltes like this make life so much simpler.