Intensywny dzień

Zanim przejdę do opisu moich ostatnich treningów przygotowawczych przed zawodami w Strzegomiu chciałabym jeszcze pokrótce opowiedzieć o moim przejeździe N-kowym w niedzielę na Czarku.

IMG_5284

Pierwotne według ustaleń z Trenejrem oraz moich założeń odnośnie tempa i stylu przejazdu, miałam jechać krótko i spokojnie, czyli cały parkur powinien wyglądać jak najazd na pierwszą przeszkodę :P Jenak pomimo tego, że prawie na każdej przeszkodzie mnie wywalało, przez co kucyk zaczynał się coraz bardziej rozpędzać i wychodzić spod kontroli jestem z siebie zadowolona ponieważ na prawdę bardzo starałam się wysiadywać poprzez trzymanie nóg z przodu i szczerze mówiąc nie wiele więcej dałoby się zrobić. Do tego cieszę się że pomimo latającego w siodle jeźdźca Czaruś poradził sobie z N-kowymi przeszkodami a do udało nam się uzyskać (co prawda nie zamierzenie) dobry czas, ponieważ gdyby nie zrzutka na ostatniej przeszkodzie zajęlibyśmy czwarte miejsce :)

Korzystając z tego, że tego dnia pogoda  w niedzielę była całkiem fajna przed startem w zawodach zrobiliśmy sobie drugą część treningu krosowego na Timsonie (mieliśmy skakać  w sobotę ale pierwszy dzień wiosny nie był zbyt przyjemny czego pewnie większość z Was doświadczyła :P) . Tym jednak razem skupiliśmy się na trochę bardziej zaawansowanych przeszkodach niż poprzednio, czyli na przykład wąskich frontach, szwedach z 1* czy też coffinach, o których wspominałam w przedostatnim poście. W sumie to nie ma nad czym się rozpisywać w sprawie tych trudniejszych przeszkód. Po prostu trzeba siedzieć, czekać i nakierowywać konia na przeszkodę (wodzami i łydkami). Po prostu Timon skacze WSZYSTKO bez prawie żadnego problemu :D (czasami zdarza mu się przeganaszowywać, ale to kwestia mojej ręki).

IMG_5118 IMG_5158

Naprawdę jeździło mi się super i nie dość, że Scotty skacze, to jeszcze potrafi mnie wyratować: jak zobaczycie na filmie przy skakaniu kłody na górce zrobiłam największy błąd jaki można zrobić- zaczęłam mierzyć do przeszkody, przez co zrobiło mi się tak blisko, że kucyk mógłby się zatrzymać zamiast skoczyć, a tymczasem Timon zdecydował że urwie fulę i nie dość, że była to dla niego trudna sytuacja, dostał ode mnie po zębach ponieważ nie udało mi się zabrać ciała to jeszcze bez nawet spojrzenia się na rów skoczył następną przeszkodę czyli szweda z 1*, którego ja się mocno obawiałam :). Po tej sytuacji na całe życie już zapamiętam, że nie można mierzyć do przeszkód pod górkę! Koń musi mieć z czego skoczyć tak trudną dla niego technicznie przeszkodę, więc potrzebne jest mu tempo. Jeśli zabierzemy mu prędkość bo mamy widzenie, że nie pasuje i rzeczywiście wyjdzie za blisko, to koń się zatrzyma, bo nie będzie miał z czego skoczyć. Tymczasem jeśli będzie miał prędkość, to czy będzie za blisko czy daleko, będzie miał z czego skoczyć. Mam nadzieję, że jasno się wyraziłam.

Tak więc jestem mega podbudowana tym treningiem, ponieważ wydaje mi się że teraz mam większe zaufanie do Timka dzięki czemu zeszła ze mnie w końca ta obawa, że coś się nie uda na krosie :)

IMG_5105 IMG_5132

Widzę, że wpis miał być pokrótce, a zrobiło się całkiem długo dlatego o treningach ujeżdżeniowych napiszę następnym razem.

Komentarze

26

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.