Nowe siodełko :)

Dzisiaj przyjechałam na trening z Anią godzinę wcześniej, więc miałam mnóstwo czasu do swojego treningu. Najpierw pomagałam Ani osiodłać konia, jak wyjechała na trening poszłam razem z nią i wtedy okazało się że będą skoki, i to z trenerem. Ale fajnie! Popatrzyłam na dziewczyny do 17.00 i poszłam z powrotem do stajni, bo miał do mnie przyjechać pan z nowym siodłem skokowym. Niestety przez to, że były korki spóźnił się 40 min, Więc jak tylko przyjechał od razu założyłam nowe siodło na Smoka i pojechałam na trening. Spóźniłam się jakieś 20 min ale na szczęście wcześniej ostrzegłam trenera, że może się tak zdarzyć więc nie był zły ani nic.

Na początku nie mogłam się przyzwyczaić do tego siodła. Nigdy wcześnie nie jeździłam w siodle skokowym, a szczególnie siodle typu „close contact”, oczywiście oprócz jazdy próbnej na tym siodle które zamówiłyśmy. W każdym razie jak na razie jest trochę dziwne, ale Ala (która ma takie samo) powiedziała że trzeba się przyzwyczaić i będzie wtedy bardzo wygodne. Wygląda na Smoku dość śmiesznie, bo jest bardzo płaskie, ma tylko poduszki pod kolanami, a i to niewielkie. Trochę wygląda jakby prawie go nie było… Moje poprzednie siodło było wszechstronne o profilu skokowym, ale z powodu swojej wszechstronności, czyli używania również do ujeżdżenia, było znacznie bardziej masywne. Zmieniłyśmy je, ponieważ było już na mnie za małe. Od kiedy je kupiłyśmy urosłam około 15 cm. Na Sojuza stare siodło też było przymałe i uciskało mu grzbiet. Moje obecne siodło nazywa się PESSOA Generation X.

Na treningu najpierw skakałyśmy krzyżaczki, pojedyncze stacjonaty i długi szereg na skok wyskok fule stacjonatę i fule okser. Potem jechałyśmy parkur składający się z 9 przeszkód. Na początku było mi za blisko i nie mogłam Smoka zatrzymać. A na koniec była stacjonata, 6 fule, druga stacjonata, jedna fula i na koniec okser. Dwa razy skręciłam przed przeszkodą bo mi nie pasowało bo Smok bardzo się spieszył. Pierwszym razem widziałam, że mi nie pasuje do pierwszej stacjonaty więc przed nią skręciłam. Za drugim razem skoczyłam pierwszą, ale było za blisko więc najechałam jeszcze raz i wtedy było ok. Kolejny raz okazuje się, że jak zbieram Smoka to wtedy znacznie lepiej mi wszystko pasuje. Najgorsze co można zrobić w skokach, to puścić go luzem i pozwolić się „rozciągać” :)

Jutro trening jest jak zwykle o 17.30, pomimo tego, że jest wolny dzień. Zdaje się że do Facimiecha jedziemy z trenerem, bo zarządził wyjazd o 12.00. Pani Basia jedzie z grupą kucy na zawody skokowe. Tak więc rozjeżdżamy się na dwa kierunki. My zamierzamy wyjeżdżać w piątek około 9.00. Mamy 350km drogi, a chciałabym jeszcze zdążyć na trening.

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.