Dzisiaj był ciężki trening. Jechałam dwa programy: P 10-R i P4, które będą w sobotę na półfinałach na eliminacjach. Jako pierwszy jechałam P 10- R. Jechało mi się go strasznie! Totalnie mi się nie chciało więc trochę odpuściłam sobie detale. Wydaje mi się, że najtrudniejszym elementem każdego z tych programów będą dodania w kłusie. Możecie zapytać dlaczego, bo przecież Sojuz dodaje bardzo dobrze. A no bo wszystko w zawodach ujeżdżeniowych trzeba jechać w ćwiczebnym (chyba, że jest napisane że można anglezować). To jest takie trudne! Smok tak strasznie wybija… Gdy powiedziałam to pani Basi to ona zasugerowała żebym przed dodaniem zwolniła kłus, żeby wydawało się że dużo dodałam.
P4 już poszło mi o wiele lepiej. Wzięłam się w garść i zaraz były efekty. Trenerka powiedziała że całkiem dobry tylko, że pewne detale psuły wrażanie ogólne. Na przykład ruszenie kłusem ze stój zamiast od razu kłusem zrobiłam ze dwa kroki stępa. Ale w sumie jechałam ten program drugi raz więc mam prawo do błędów.
Jutro również będzie ujeżdżenie tylko mam założyć ostrogi i będę jechać P9, który będzie w finale eliminacji. Spodziewam się że pojutrze i po pojutrze będzie ujeżdżenie czyli 100 procent ujeżmęki i zero procent skoków :(
Może chociaż w następnym tygodniu zajmiemy się tylko skokami? Please, please, please!



DODAJ KOMENTARZ?